Nie można wierzyć w Jezusa bez Kościoła
Wtorek, 23 kwietnia 2013 (20:27)W dniu swoich imienin Papież Franciszek odprawił specjalną Mszę św., którą koncelebrował wraz z kardynałami rezydującymi w Rzymie. W homilii zwrócił uwagę na misyjny wymiar Kościoła. Liturgię sprawowano w kaplicy Paulińskiej pałacu apostolskiego, tej samej, w której Kolegium Kardynalskie modliło się przed rozpoczęciem konklawe.
Ojciec Święty w wygłoszonej homilii nawiązał do opisanego w czytaniu z Dziejów Apostolskich szerzenia się po ówczesnym Bliskim Wschodzie Ewangelii, która po raz pierwszy dotarła do pogan. Był to moment przełomowy dla pierwotnego Kościoła, który stanął wobec dylematu: czy mamy przekonywać tylko żydów, czy również otworzyć się na Greków? – podaje Radio Watykańskie.
– Ale w Jerozolimie ten i ów słysząc to, trochę się zdenerwował. I wysłano Barnabę z „wizytą apostolską”. Można by z odrobiną humoru powiedzieć, że owa „wizyta apostolska” była teologicznym początkiem Nauki Wiary. Barnaba popatrzył i zobaczył, że sprawy idą dobrze. I w ten sposób Kościół staje się coraz bardziej Matką, Matką coraz większej liczby dzieci. Matką, która daje nam wiarę – powiedział Papież i dodał, że „Matką, która daje nam tożsamość”.
– Z tym że tożsamość chrześcijańska to nie dowód osobisty: tożsamość chrześcijańska polega na przynależności do Kościoła, bo przecież oni wszyscy należeli do Kościoła Matki. Albowiem nie da się znaleźć Jezusa poza Kościołem. Wielki Paweł VI powiadał: „To absurdalna dychotomia: chcieć żyć z Jezusem bez Kościoła, iść za Jezusem poza Kościołem, miłować Jezusa bez Kościoła” – wskazał Ojciec Święty.
Jednocześnie Papież Franciszek zauważył, że Barnaba po zapoznaniu się z sukcesem ewangelizacyjnym wśród pogan „ucieszył się”. Ta radość – wskazał Ojciec Święty – jednak poprzedzona jest prześladowaniem, dzięki któremu wyznawcy Chrystusa rozproszyli się, niosąc innym orędzie Ewangelii. Życie Kościoła upływa zatem „wśród prześladowań od świata i pocieszeń od Pana”. Poszukiwanie wyłącznie pocieszenia jest powierzchowne. (...) Kościół bowiem kroczy zawsze między Krzyżem i Zmartwychwstaniem – stwierdził czcigodny solenizant.
Ponadto Papież zwrócił się do uczestników Eucharystii, by pomyśleli o misyjności Kościoła. – O tych, którzy mieli odwagę głosić Jezusa Grekom, co na owe czasy było rzeczą niemal gorszącą. Pomyślmy o Kościele Matce, który rośnie i nadaje swoim dzieciom tożsamość wiary, bo nie można wierzyć w Jezusa bez Kościoła. Mówi to sam Jezus: „Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec”. Jeśli nie jesteśmy „Jezusowymi owcami”, wiara nie przychodzi. To taka wiara jak woda różana: bez treści. I pomyślmy o pocieszeniu, jakiego doznał Barnaba, a które jest właśnie „słodką i pełną pociechy radością ewangelizowania” – zaznaczył Papież i wskazał, byśmy prosili „Pana o taką apostolską gorliwość, która popchnie nas naprzód jako braci”. – Naprzód, niosąc imię Jezusa w łonie Świętej Matki Kościoła, jak powiadał św. Ignacy, «hierarchicznego i katolickiego». Niech tak się stanie – podkreślił Ojciec Święty Franciszek.
Watykańska rozgłośnia wyjaśnia, że po Mszy św. orkiestra Gwardii Szwajcarskiej dała krótki koncert imieninowy dla Papieża. Występ odbył się na Dziedzińcu św. Damazego.
IK