Premier wiedział o zagrożeniu
Wtorek, 24 września 2024 (20:15)IMGW przekazało premierowi Donaldowi Tuskowi ostrzeżenia o niebezpiecznych zjawiskach pogodowych już 10 września; gdyby Tusk wtedy zareagował, można byłoby ograniczyć tragedię mieszkańców – ocenił poseł PiS Kacper Płażyński.
Dodał, że nie ma decyzji ws. wniosku o powołanie komisji śledczej w tej sprawie.
Posłowie PiS: Kacper Płażyński i Jan Mosiński na konferencji prasowej poinformowali, że w poniedziałek odbyli kontrolę poselską w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) w Warszawie, gdzie rozmawiali z dyrektorami instytucji o powodziach w południowo-zachodniej Polsce.
Jak przekazał Kacper Płażyński, z kontroli wynika, że 10 września „już przed godziną 15.00 takie ostrzeżenia o bardzo niebezpiecznych zjawiskach pogodowych, które szykują się w Polsce, były przekazywane bezpośrednio do premiera Donalda Tuska, a każdego kolejnego dnia po tej powodzi ostrzeżenia trzeciego stopnia i metrologiczne, i hydrologiczne, były przekazywane i do Tuska, i do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, i do całego szeregu ministrów służb państwowych”.
Dodał, że 10 września „również europejskie służby przekazały pierwsze komunikaty o tym, że grozi nam powódź na południu Polski”. Jan Mosiński powiedział, że „europejski system ostrzegania przed zagrożeniami powodziami [działający w ramach systemu satelitarnego Copernicus – PAP] przekazał stosowne notyfikacje dotyczące pięciu rzek w Polsce”. Poseł Płażyński podkreślił, że 10 września także IMGW „w swoich kilkunastu komunikatach prasowych informowała media o tym, że grozi Polsce poważna powódź na południu”.
W ocenie Płażyńskiego zarządzanie kryzysowe, które nadzoruje Tusk, „zupełnie nie tylko nie zdało egzaminu, ale wręcz nie działało”. Wymienił m.in brak alertów RCB i planów ewakuacji. Podkreślił, że premier „naraził dziesiątki tysięcy ludzi na dodatkowe straty i materialne, i zdrowia”.
JG, PAP