• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Manchester United mistrzem Anglii

Wtorek, 23 kwietnia 2013 (16:03)

Manchester United już na cztery kolejki przed końcem sezonu zapewnił sobie dwudzieste mistrzostwo Anglii, pokonując Aston Villę 3:0. Wszystkie gole zdobył holenderski napastnik Robin van Persie. Menedżer drużyny z Old Trafford chwali swojego zawodnika, za świetną postawę, którą w dużym stopniu przyczynił się do dwudziestego tytułu w historii klubu.

Ponad 75 tysięcy kibiców United w poniedziałkowy wieczór świętowało 20. mistrzostwo Anglii. Tłum fanów skandował: „Mistrz, mistrz”. Natomiast Rio Ferdinand chwycił koszulkę van Persiego i krzyczał „numer 20”. Właśnie ta liczba w poniedziałek była najważniejsza dla zespołu z Manchesteru. Ekipa bowiem już w 34. kolejce angielskiej ekstraklasy zapewniła sobie 20. mistrzostwo w historii klubu. Klasycznym hat-trickiem popisał się van Persie.

– To wspaniałe uczucie. Mamy fantastyczny zespół ze wspaniałymi piłkarzami. Mistrzostwo jest zasługą każdego z nich – powiedział Holender, który z 24 bramkami na koncie jest najlepszym strzelcem rozgrywek.

W poniedziałek van Persie trafił do siatki już w drugiej minucie. Niespełna kwadrans później Wayne Rooney popisał się długim podaniem, a Holender kapitalnym strzałem z powietrza zdobył jedną z najładniejszych bramek w tym sezonie. Wynik spotkania ustalił już w 33. minucie, kiedy – podobnie jak przy pierwszym trafieniu – asystą popisał się Ryan Giggs.

Jest to 13. mistrzostwo Anglii Fergusona w roli szkoleniowca Manchesteru United. Dla Szkota to również 49. trofeum w pracy trenerskiej.

Transfer Robina van Persiego z Arsenalu Londyn, który kosztował klub 24 miliony funtów, okazał się jednak strzałem w dziesiątkę. Choć zespół nie cierpiał na brak napastników, to jednak postawił na siłę ofensywną i sprowadził na Old Trafford holenderskiego piłkarza. Pamiętne palenie koszulek van Persiego przez fanów Arsenalu szybko zostało przyćmione jego świetną dyspozycją. Oczy całego piłkarskiego świata były zwrócone właśnie na niego. Poddany presji i ciągłej rywalizacji o miejsce w pierwszym składzie ugasił płonne nadzieje przeciwników, którzy tylko czekali, kiedy podwinie mu się noga, mając w pamięci nieudany transfer Fernando Torresa z Liverpoolu do Chelsea, któremu aklimatyzacja zajęła parę sezonów, a komentarze wygłaszane pod jego adresem były, łagodnie mówiąc, nieprzychylne.

Co więcej Robin van Persie powoli zaczął przejmować rolę lidera drużyny. Był wystawiany w pierwszej jedenastce, jego wyższość musiał uznać fantastyczny meksykanin Javier Hernandez, który w pierwszym sezonie na Old Trafford pokazał się bardzo dobrej strony. Tak to już jest w wielkich klubach, że nieustannie trzeba walczyć o miejsce w wyjściowej jedenastce. Napastnik reprezentacji Holandii, w każdym meczu pokazywał swój talent, zdobywając bramki na zawołanie. W oczach kolegów i właścicieli urósł do rangi kandydata na następcę legend tj. Best, Cantona, Beckham, van Nisterlooy czy Ronaldo.

„Pamiętam jak Arsene Wenger powiedział mi, że Robin jest lepszym graczem niż się spodziewam. Teraz myślę, że mógł mieć rację. Holender dysponuje świetnym uderzeniem, dobrze gra głową, doskonale panuje nad piłką i ma wyczucie czasu. To czyni go wybornym napastnikiem” – ocenił swojego podopiecznego trener Alex Ferguson.

Niektóre bramki van Persiego są szczególnej urody, co czyni go jednym z najbardziej widowiskowych piłkarzy Premiership. Porównania do największych legend są zasłużone, ale czy nie przedwczesne? Zdarzały się mu też mecze, w których nie błyszczał, był w cieniu swoich kolegów, wtedy z pomocą przychodził Wayne Rooney, Ryan Giggs oraz Ashley Young. Holender rozbudził apetyt kibiców United na wielkie sukcesy, które miały nadejść wraz z rozstrzygnięciami klubowych rozgrywek.

Liga Mistrzów, którą zespół zdobył w 2007 roku, była głównym celem na ten sezon. Wszystko szło zgodnie z planem do czasu losowania par 1/16 fazy pucharowej, w której Manchester United trafił na Real Madryt. Pojedynek gigantów, po kontrowersyjnej czerwonej kartce dla Naniego, która skutecznie osłabiła zespół (Real nieskuteczny przez cały mecz, w kilkanaście minut po czerwonej kartce zdobył dwie bramki), zakończył się awansem piłkarzy z Madrytu. Nie po raz pierwszy w tym sezonie Ligi Mistrzów decyzja sędziego zadecydowała o wyniku spotkania. Marzenia o finale na Wembley prysły wraz z wyrzuceniem Naniego z boiska. Co ciekawe, dwie edycje temu MU podobnie odpadł z Ligi Mistrzów. Wtedy rywalizował z Bayernem Monachium, prowadząc 3:1. Rafael został wówczas wrzucony z boiska za kuriozalny faul na Riberym, a MU stracił dwa gole, przesądzające o odpadnięciu z fazy pucharowej.

Sezon 2012/2013 miała uratować podwójna korona. W przeciwieństwie do dramatycznej końcówki poprzedniego sezonu tym razem zespół z Manchesteru z dużą przewagą kroczył po kolejny, dwudziesty już tytuł w swojej historii. Po pucharze Anglii przyszedł czas na zmierzenie się z Chelsea Londyn, dla której te rozgrywki były walką o życie i eliminację do przyszłorocznej edycji LM. Po niesamowitej końcówce oraz bramce w ostatnich sekundach, mecz trzeba było powtórzyć. Chelsea wygrał 1:0 po golu Demby Ba, a dzięki świetnej postawie Petra Cecha awansowała dalej.

Tytuł dla Manchesteru United jest jak najbardziej zasłużony. Na przestrzeni całego sezonu preferowali grę ofensywną, komentatorzy zarzucają, że skupiając się na ataku zapomnieli o obronie, niemniej jednak w lidze nie mieli sobie równych, siła rażenia była nie do zatrzymania, a w pojedynku z Realem Madryt nie przestraszyli się geniuszu Cristino Ronaldo, którego skutecznie odcinali od gry do momentu kontrowersyjnej czerwonej kartki. Do awansu zabrakło bardzo niewiele. Sir Alex Ferguson musi się podjąć głębokiej analizy błędów, ponieważ wydaje mi się, że niektóre są nadal nierozwiązane. Oczekiwania wobec klubu były znacznie większe, spełnione zostało tylko minimum, które z pewnością nikogo nie zadawala. Menedżer Manchesteru United na początku sezonu komentarzami o jednym z najlepszych składów w historii klubu rozbudził ogromne oczekiwania, które musi na razie odłożyć na półkę.        

MZ