• Czwartek, 2 kwietnia 2026

    imieniny: Franciszka, Władysława, Arona

Litwa walczy z dwujęzycznymi nazwami

Środa, 4 lipca 2012 (21:13)

Litwini wymyślili, jak zlikwidować dwujęzyczne nazwy ulic i miejscowości.

Rząd pod wodzą premiera Andriusa Kubiliusa (urząd sprawuje po raz drugi od 2008 roku; wcześniej rządził w latach 1999-2000) kolejny raz próbuje „walczyć” z dwujęzycznymi nazwami ulic i miast.

Tym razem – jak informuje „Tygodnik Wileński” – tablice z nazwami ulic mają być umieszczane na specjalnych słupach, a nie jak dotychczas na prywatnych domach. Rząd wychodzi z założenia, że budynki są własnością prywatną obywateli, którzy mają prawo wyboru sposobu pisania nazw ulic. Słupki mają być stawiane przed posesjami na państwowej ziemi i tym samym na tablicach będą musiały znaleźć się nazwy jedynie w języku państwowym.

O komentarz w tej sprawie NaszDziennik.pl poprosił Jarosława Narkiewicza, posła litewskiego sejmu.

- Podłoże projektu jest jasne. Władze chcą uniknąć dwujęzycznych napisów i oddolnego ruchu stosowania takich tabliczek na prywatnych domach. Wprowadzając ten projekt, rząd chce ominąć zezwolenia pisania nazw ulic w dwóch, trzech językach – tłumaczy poseł Narkiewicz. Jak wyjaśnia, w myśl litewskiego prawa propozycja rządu nie musi być rozpatrywana przez sejm.

– Ten projekt jeszcze nie dotarł do sejmu. Napisy na domach należą do kwestii technicznych, dlatego rząd może sam go zatwierdzić. Myślę jednak, że rozwiązanie tej sprawy możliwe jest dopiero po wyborach zaplanowanych na jesień – mówi.

Jednocześnie poseł Narkiewicz podkreśla, że sprawa dwujęzycznych napisów ciągnie się od kilku lat.

– Sytuacja z tabliczkami jest patowa i nie ulega zmianie. Trwają rozprawy sądowe i rząd musi czekać na ich rozstrzygnięcie – dodaje.

Oceniając działania litewskich władz względem Polaków mieszkających na Litwie, poseł mówi, że w niektórych dziedzinach zauważalne jest „ocieplenie” stosunków.

– Zauważalne są pewne pozytywny, ale nie ze względu na pozycję rządu. Wpływ na to ma przekonanie się niektórych posłów co do „niewygodnej” dla państwa litewskiego pozycji w stosunku do Polski i Polaków – wyjaśnia.

Jako przykład podaje m.in. przyjęcie w pierwszym czytaniu poprawek przygotowanych przez polskich posłów do ustawy o oświacie, „zamrożenie” niewygodnego projektu ustawy o języku państwowym i projektu o inspekcji języka państwowego (według którego zaostrzeniu miały ulec rygory stosowania języka litewskiego) czy poparcie poprawek do ustawy o Radzie Kultury, gdzie według nowego aktu prawnego ma wejść przedstawiciel mniejszości narodowych.

– Ta ostatnia ustawa jest symboliczna i raczej przyjęta. Natomiast dwie poprzednie zostały odroczone, co oznacza, iż wygraliśmy, ale jednocześnie walczymy z czasem. Udało nam się dzięki temu, iż ci nieprzychylni zrozumieli, że stoją w opozycji i nie chcą forsować pewnych zmian na szczeblu ogólnopaństwowym. Natomiast rząd i szczeble wykonawcze przyjmują liczne nieprzychylne rozporządzenia – wyjaśnia poseł Narkiewicz.

Walka litewskich władz z dwujęzycznymi nazwami ulic trwa od kilku lat. Znana jest sprawa z maja 2010 roku. Wówczas Inspekcja Języka Urzędowego ponownie ukarała grzywną Bolesława Daszkiewicza, dyrektora administracji samorządu solecznickiego, za polskie nazwy ulic. Decyzja Inspektoratu wywołała oburzenie wśród mieszkańców regionu, którzy na swoich domach zaczęli wieszać dwujęzyczne tablice.

W lipcu 2011 roku Sąd Administracyjny Litwy orzekł, że tablice z podwójnymi nazwami ulic na Wileńszczyźnie, w językach litewskim i polskim, mają być usunięte w ciągu najbliższego miesiąca i zastąpione tablicami z napisem po litewsku. Po decyzji sądu prezydent Litwy Dalia Grybauskaite oceniła, że tablice już wiszące mają być usunięte jeszcze przed uprawomocnieniem wyroku.

Izabela Kozłowska