• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Błąd śledczego

Wtorek, 23 kwietnia 2013 (02:19)

W Smoleńsku rusza dziś proces czterech byłych rosyjskich żołnierzy podejrzanych o ograbienie ciała Andrzeja Przewoźnika.

 

Sędzia Rauf Ibragimow ze Smoleńskiego Wojskowego Sądu Garnizonowego wyznaczył wysłuchanie wstępne. Jest ono zamknięte dla mediów i publiczności. Niewykluczone, że rozprawa zakończy się zwróceniem sprawy prokuraturze.

Strona oskarżenia przetrzymywała ją przez rok, ale popełniła istotne błędy, które wytknął sędzia. Przede wszystkim odmówiono rodzinie Andrzeja Przewoźnika zapoznania się z aktami sprawy w Polsce, jak tego wymagają mające zastosowanie konwencje międzynarodowe.

Śledczy Aleksandr Agieszyn, zamiast wysłać przetłumaczone dokumenty do Polski, wzywał wdowę i córkę, aby przyjeżdżały do Smoleńska. Posługiwał się rosyjskim kodeksem postępowania karnego, ale nie uwzględnił, że ratyfikowane przez Rosję umowy międzynarodowe mają nad nim pierwszeństwo, a przewidują one możliwość wysłania kopii akt za granicę.

Śledczy nie ustalili także prawidłowo kręgu poszkodowanych. Są nimi wdowa po sekretarzu generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Jolanta Przewoźnik, jego córka oraz sama Rada.

Komitet Śledczy nie stwierdził jednak, czy powinna się do nich zaliczać także druga, małoletnia córka Przewoźnika. Te zaniedbania mogłyby zostać nadrobione podczas wysłuchania wstępnego, ale Jolanta Przewoźnik postanowiła optować za przekazaniem najpierw akt do Polski. To pozwoli także na zapoznanie się z nimi naszej prokuraturze, która od miesięcy nie może doprosić się u Rosjan kompletu dokumentów. Jeśli chodzi o ROPWiM, to przedstawiciele urzędu zapoznali się z aktami sprawy w Smoleńsku i będą obecni podczas rozprawy.

Wnioski podejrzanych

O wysłuchanie wstępne prosiło też dwóch podejrzanych. Jeden chce zawrzeć ugodę i uniknąć rozprawy. Sąd zgodził się na złożenie takiego wniosku i jeżeli zostanie pozytywnie rozpatrzony, podsądny może uniknąć całego przewodu i od razu usłyszeć wyrok. Inny złożył wniosek o przeniesienie sprawy do sądu cywilnego, motywując to faktem, że już zakończył służbę wojskową. Sąd od razu uznał to za bezpodstawne – zgodnie z przepisami liczy się to, że zarzucane przestępstwo popełnił jako żołnierz.

Po katastrofie smoleńskiej, pomiędzy 10 a 12 kwietnia 2010 r., z konta Andrzeja Przewoźnika dokonano za pomocą jego karty płatniczej 11 wypłat z bankomatów na terenie Smoleńska. Łącznie pobrano 60 345 rubli, czyli 6100 złotych. Próbowano też użyć jego służbowej karty należącej do ROPWiM.

FSB zatrzymała sprawców 8 czerwca 2010 roku, Komitet Śledczy FR zakończył dochodzenie dopiero w grudniu 2011 roku, zaś akt oskarżenia trafił do sądu po kolejnym roku: 27 grudnia 2012.

Podejrzani to czterej szeregowi odbywający zasadniczą służbę wojskową w jednostce nr 6755 na smoleńskim lotnisku: Artur Pankratow, Igor Pustowar, Jurij Sańkow i Siergiej Syrow. Mieli pilnować wraz z innymi lotniska i miejsca katastrofy. Syrow znalazł torbę z portfelem, z której miał ukraść karty bankomatowe należące do Andrzeja Przewoźnika. Razem z kolegami opuścił jednostkę i wypłacali z bankomatów pieniądze. Ich twarze zostały zarejestrowane przez kamery. Obecnie zakończyli już służbę wojskową i wrócili do domów. Zastosowano wobec nich jedynie dozór policyjny. Trzej z nich to recydywiści. Syrow był już karany za grabież, Sańkow za kradzież, a Pankratow za wprowadzanie do obiegu fałszywych środków płatniczych. Wszyscy przyznali się do stawianych im zarzutów.

Akt oskarżenia formułuje zarzut o popełnienie przestępstw opisanych w punktach a i b części drugiej art. 158 rosyjskiego kodeksu karnego, to jest kradzieży przeprowadzonej grupowo lub w porozumieniu wielu osób i z bezprawnym wejściem do pomieszczenia lub innego miejsca chronionego, oraz części trzeciej tego artykułu – kradzieży w znacznym rozmiarze. Dochodzi też zarzut z części trzeciej art. 30 – zamiar popełnienia przestępstwa. Czyny te są zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat.

Piotr Falkowski