Rozbrajanie Polski
Piątek, 13 września 2024 (13:32)Szef klubu PiS, były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak uważa, że obecnie mamy do czynienia z „rozbrajaniem Polski” przez rządzących. Jako przykład podał brak etatów dla żołnierzy zawodowych, pusty Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych i niesłuszne – jego zdaniem – kwestionowanie przydatności myśliwców FA-50.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk odpowiadał wczoraj w Sejmie na pytania posłów KO w sprawie zakupu, wdrożenia oraz eksploatacji południowokoreańskich samolotów szkolno-bojowych FA-50. Polskie Siły Powietrzne są w posiadaniu 12 samolotów FA-50GF (Gap Filler), na których służbę pełnią piloci z 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego. Docelowo ma być ich 48, z czego kolejne 36 w wersji FA--50PL. Tomczyk poinformował, że kontrakt na kolejne 36 samolotów jest „w dużej mierze zagrożony”.
Do zarzutów przedstawianych wczoraj przez wiceszefa MON odniósł się dziś Mariusz Błaszczak podczas konferencji prasowej w Sejmie. Zapewnił, że był to zakup celowy, dobrze przemyślany i korzystny dla Polski. „Koreańskie samoloty bojowe zostały pozyskane w rekordowo krótkim czasie. Za szybko pozyskane, a więc kwestionowane. Szukają, oczywiście uzasadnienia” – powiedział poseł PiS.
Zapewnił, że dla FA-50 nie brakuje hangarów – można wykorzystać te po MIG-29, które jako sowiecka konstrukcja powinny być wycofane ze służby – i nie brakuje uzbrojenia. Według Mariusza Błaszczaka różnice w pilotażu między FA-50 a F-16 są bardzo niewielkie. Dzięki temu można na nich szkolić pilotów, nie eksploatując tak bardzo F-16 dodał.
Poseł Andrzej Śliwka (PiS) zapewnił, powołując się na Agencję Uzbrojenia, że do FA-50 pasuje to samo uzbrojenie co do F-16, choć rzeczywiście w starszej wersji.
Według Mariusza Błaszczaka rząd „koalicji 13 grudnia” nie chce i nie potrafi kontynuować procesów, które wzmacniały polskie wojsko. „Cieszy się z tego Putin. Tak, na Kremlu otwierane są szampany, bo oni chcą widzieć właśnie taką Polskę. Nie Polskę, która jest ambitna, która wzmacnia swoje siły zbrojne, tylko Polskę uwieszoną u klamki niemieckiej, berlińskiej, że to niby Niemcy mają nas obronić. Niemcy nas nie obronią. Niemcy nas potraktują tak, jak potraktowali w sprawie migracji” – stwierdził były szef resortu obrony.
Politycy PiS zapowiedzieli, że w ciągu miesiąca przedstawią „szczegóły osłabiania polskiej armii” przez aktualnie rządzących. „Mamy dzisiaj do czynienia z narodowym programem rozbrajania Polski. Ponownie – to miało miejsce już za pierwszego Tuska, dotyczyło likwidacji jednostek wojskowych, teraz znowu do tego wrócono, a rządzą ci sami, którzy wtedy rządzili” – mówił Błaszczak. Jako przykład podał brak etatów dla żołnierzy zawodowych, którzy skończyli dobrowolną zasadniczą służbę wojskową.
„Kwestionowali cel, który stawiałem, kiedy byłem ministrem obrony narodowej. Wojsko Polskie liczyło co najmniej 300 tys. żołnierzy. Mówili, że to jest nierealne. Kiedy udowodniłem, że jest to realne, no to teraz czepiają się pikników wojskowych” – powiedział Błaszczak.
Stwierdził też, że budżet na obronę teraz dobrze wygląda wyłącznie na papierze. „Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, fundusz pozabudżetowy, który powstał na podstawie ustawy o obronie Ojczyzny. Tegoroczne wypełnienie tego budżetu wynosi jedynie 2 proc., jeżeli chodzi o pierwsze półrocze” – powiedział.
EKO, PAP