Brońmy Polskiego Cukru
Poniedziałek, 22 kwietnia 2013 (20:35)Ze Stanisławem Lubasiem, przewodniczącym Krajowej Sekcji Przemysłu Cukierniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Izabela Kozłowska
W Warszawie zorganizowali Państwo protest w obronie Krajowej Spółki Cukrowej Polski Cukier. Jak przebiegała demonstracja?
– Manifestacja przebiegała bardzo spokojnie, pokojowo. Pikieta rozpoczęła się pod siedzibą Ministerstwa Skarbu Państwa. Następnie przeszliśmy pod Sejm i Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. Z kolei obecność 2 tys. ludzi świadczy, że Polacy są gotowi i zdeterminowani do obrony tego, co polskie, tego, co nasze. Nie chcemy nic za darmo. Chcemy kupić od Skarbu Państwa trzy razy drożej akcje, niż resort sprzedał je niemieckim koncernom. Ministerstwo chce od nas trzy razy drożej, niż oferuje obcym. Mimo że jest to skandaliczne, my chcemy kupić akcje, by narodowa spółka pozostała w polskich rękach. Po dzisiejszej pikiecie widzę, że duch walki o Polskę jest i on stale wzrasta.
Polska jest obecnie w czołówce producentów cukru w Europie. Czego dotyczyła manifestacja?
– Poprzez nasz protest wskazaliśmy na brak jakiejkolwiek reakcji rządu na dotychczas wypracowane ustalenia. Gabinet Donalda Tuska nie chce podjąć decyzji w sprawie prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej z udziałem pracowników-plantatorów. Prowadziliśmy rozmowy, które zakończyły się wypracowaniem wspólnie z ministrem Mikołajem Budzanowskim, ówczesnym szefem resortu Skarbu Państwa, koncepcji prywatyzacji. Polegała ona na tym, że pracownicy-plantatorzy wykupiliby akcje Krajowej Spółki. Do tego potrzebna jest zgoda Rady Ministrów na zmianę odpowiedniego rozporządzenia, które umożliwi tzw. proces umorzenia akcji spółki. Umorzenie to z kolei polega na tym, że część wypracowanych dotychczas zysków spółka zapłaci ministrowi za umorzenie części akcji spółki. W ten sposób zmniejszy się ilość akcji przeznaczonych do zakupu przez pracowników-plantatorów. Z kolei to spowoduje, że pracownicy-plantatorzy mogliby przejąć spółkę. Tymczasem od dwóch miesięcy – mimo że wszystko było przygotowane – minister Skarbu Państwa nie podjął tego tematu. Zostało nam dwa dni do realizacji tej koncepcji. Jeśli nie zostanie zrealizowana, to ta prywatyzacja pracowniczo-plantatorska nie będzie miała miejsca. Ograniczają nas pewne harmonogramy działań, które po przekroczeniu tego terminu sprawią, że wypracowana koncepcja legnie w gruzach. Dlatego przybyliśmy dziś do Warszawy, żeby nie pozwolić zaprzepaścić stworzonej koncepcji, a także bronić polskiej spółki przed obcym kapitałem.
Jak ocenia Pan brak reakcji rządu na Państwa propozycję?
– Brak decyzji Tuska i jego gabinetu jest druzgocący. W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przyjął nas jakiś podrzędny urzędnik, bo nie miał kto z nami porozmawiać. Nie byliśmy umówieni z premierem, ale pytanie brzmi: Po co nam taki premier i rząd, skoro przez dwa miesiące nie można przebić się z tak ważną dla Polski kwestią? Jak wygląda dialog społeczny, skoro konstytucyjny minister wypracował koncepcję z partnerami społecznymi, a później to wszystko jest zaprzepaszczane, pomijane i nierealizowane?
Planują Państwo kontynuację protestów?
– Na bazie zysków, jakie osiąga Polski Cukier, można budować silny, narodowy koncern spożywczy. Można przejmować kolejne zakłady i spółki, które weszłyby w ten koncern. Będziemy się tego domagać się. Wiadomo, wówczas nasze szanse na prywatyzację tej spółki są mniejsze, ponieważ wzrośnie wartość jej majątku. Z dwojga złego wolimy, by pozostało to w państwowych rękach, niż żeby jacyś szabrownicy mieli przejąć tę spółkę. Będziemy pilnować, aby minister Skarbu Państwa nie zabrał pieniędzy z Polskiego Cukru w postaci dywidendy, a zostawił je na dalszy jej rozwój. Wówczas zablokowane zostanie przejmowanie kolejnych zakładów, nie będzie możliwe rozpoczynanie inwestycji i projektów, które w przyszłości dałyby pozytywne efekty. Gdyby minister chciał zabrać te pieniądze z dywidendy, wówczas rozpoczniemy bardzo zdecydowane akcje protestacyjne. Nie pozwolimy rozgrabić tej spółki.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska