• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Nadciąga tajfun "Vincent"

Poniedziałek, 22 kwietnia 2013 (15:18)

Z Januszem Szewczakiem, głównym ekonomistą Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK), rozmawia Izabela Kozłowska

Główny Urząd Statystyczny opublikował dane, z których wynika, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2012 roku wyniósł 62,698 mln zł, czyli 3,9 proc. PKB...

– Dane opublikowane przez GUS są fatalne. Deficyt sektora finansów publicznych początkowo na ten miniony rok miał wynieść 2,9 procent. Następnie minister Jacek Rostowski zweryfikował go na 3,5 proc., a tymczasem wyniósł on prawie 4 proc. (3,9 proc.). Świadczy to o fatalnym wykonaniu budżetu mimo olbrzymich cięć wydatków dokonanych w zeszłym roku. Drugą alarmującą kwestią jest słabnące PKB. W zeszłym roku wyniosło ono nie 2 proc., a zaledwie 1,9 procent. Przypomnę, że pierwotnie planowano go na 4 procent. Co gorsza, bardzo powoli rozwijała się gospodarka w IV kwartale 2012 roku. PKB wyniósł zaledwie 0,7 procent. I ta tendencja będzie się przenosić na I kwartał 2013 roku.

Równocześnie Ministerstwo Finansów podało, że wzrost PKB w bieżącym roku spowolni do 1,5 proc. rok do roku z 1,9 proc. w 2012 roku...

– Uważam, że nie będziemy mieli wzrostu 2,2 proc., jak jest zapisane w budżecie. Ani nawet nie 1,5 proc. – do czego skłania się przyznać resort finansów. Ten wzrost może być w granicach 0,5 proc. w tym roku. Tak naprawdę wchodzimy w recesję. Szczególnie jest to widoczne w całkowicie załamujących się dochodach podatkowych w tym roku. Z dostępnych mi danych tragiczna sytuacja jest, jeśli chodzi o VAT, akcyzę. W mojej ocenie, w budżecie zabraknie w tym roku od 30 do 35 mld złotych. Minister Rostowski lekceważy wskaźniki, twierdząc, że jest dobrze, bo jesteśmy lepsi od Grecji i Portugalii. Tymczasem widać wyraźnie po wskaźnikach, że idziemy drogą hiszpańską ku greckiej tragedii. Do tego należy podać także kwestię inflacji, która zaplanowana jest na poziomie 2,7 procent. W kwietniu tego roku będzie ona niższa niż 1 procent.

Jak takie działania rządu mogą wpłynąć na polską gospodarkę?

– Minister Rostowski nie powiedział, jakie przewiduje posunięcia, nad którymi będzie się zastanawiał przez kolejne dwa tygodnie. Jedno jest pewne, VAT pozostanie na podwyższonym poziomie 23 procent. Zapewne także zostanie dokonany skok na otwarty fundusz emerytalny (OFE). Ponadto można się spodziewać daleko idących cięć kolejnych wydatków budżetu państwa, które będą owocowały wstrzymaniem wielu inwestycji infrastrukturalnych. Będziemy mieli niedokończone autostrady, drogi. Wydaje się, że będzie olbrzymi kłopot z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ), gdyż wiele polskich firm bankrutuje i przestaje płacić składki za pracowników. To powoduje olbrzymi problem ze składkami w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, ponieważ ludzie masowo tracą pracę. Co ważne, utrzymuje się bardzo wysoki poziom bezrobocia, a nie przybywa nam nowych miejsc pracy. Poza tym płace realne spadają.

Polska pod rządami Donalda Tuska to obraz nędzy i rozpaczy. Widać wyraźnie, że zmierzamy ku pełnej katastrofie finansów publicznych. Jeśli rząd PO – PSL nie zacznie nic robić i będzie prowadził dalej tak destrukcyjną politykę finansową kraju, to prędzej czy później tajfun „Vincent” zmiecie ten rząd.

Dziękuję za rozmowę. 

Izabela Kozłowska