• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Wyborcy mają dość twitterowej koalicji

Poniedziałek, 22 kwietnia 2013 (12:16)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego rozmawia Marta Milczarska

 

Spada poparcie dla rządzącej Platformy Obywatelskiej... W okręgu rybnickim Bolesław Piecha (PiS) wygrał mandat senatora zdobywając 28,48 proc. To w porównaniu z kandydatem rządzącej Platformy, miażdżące zwycięstwo.

– Od pewnego czasu obserwuje w mediach ogólnopolskich i tych regionalnych, lokalnych, które bardzo długo były mediami tzw. prorządowymi, stopniowe odchodzenie od tego parasola ochronnego rozpostartego nad politykami Platformy Obywatelskiej. Przez całe miesiące, a nawet lata media były ślepe na to, co robiła lub nie robiła władza. Widzieliśmy w jakimś stopniu – choć mniejszym nadal to widać - że media nie realizowały swojego podstawowego zadania, czyli patrzenia na ręce rządzącym. Skupiały się natomiast na krytykowaniu opozycji. To kuriozalna sytuacja. Brak krytyki rządzących był przyczyną, że odbiór PO przez społeczeństwo był wykrzywiony, ponieważ nie był poddawany rzeczowej ocenie, czy analizie. Prawdziwy obraz był przykrywany mniejszymi lub większymi działaniami w opozycji. Ta sytuacja spowodowała, że media stały się stroną polityczną. Politycy partii rządzącej dostrzegli, że nie są w  żaden sposób kontrolowani przez swoich wyborców. Wiadomo, że kiedy nie czują oni tej kontroli społecznej, czasem wydaje im się że wszystko mogą. W ostatnim czasie coraz trudniej Platformie Obywatelskiej tuszować rzeczywistość. Te ugrupowanie rządzi zbyt długo aby wszystkie swoje niepowodzenia rzucić na poprzednią ekipę czy opozycję.

Czy można powiedzieć o kolejnej czerwonej kartce dla Platformy od społeczeństwa?

– Tak. Zauważmy, że bardzo ważną sprawą jest odkrywanie przez samych obywateli poważnych zaniedbań rządu i organizowanie oddolnych inicjatyw by poprawić swoją sytuację chociażby na poziomie samorządowym. Obywatele przestają być obojętni. Trzeba jednoznacznie podkreślić, że właśnie największym problemem w polskim społeczeństwie nie jest bezrobocie czy bieda, ale właśnie obojętność. Myślę, że coś zaczyna się jednak zmieniać, ponieważ ludziom nie jest już obojętne, co się dzieje w naszym kraju. Wskazują na to marsze, manifestacje i inne inicjatywy oddolne jak choćby referenda odwołujące władze samorządowe. To, że coś się zmienia pokazują także wybory uzupełniające. Tym bardziej że w wyborach do Senatu jest ordynacja większościowa i głosujemy na konkretnego kandydata, który musi się napracować by ten mandat wygrać.

Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęło mocną ofensywę polityczną, rozpoczynając cykl debat „Alternatywa”, które pokazały Polakom, że problemy, które ich dotykają, można rozwiązać. Czy to też może być powód rosnącego poparcia dla PiS?

– Z pewnością tak. Różnego rodzaje inicjatywy tej największej partii opozycyjnej – jak choćby debaty eksperckie - uświadomiły społeczeństwu, że to nie jest tylko partia „smoleńska”, która głównie udowadnia zaniedbania rządu w sprawie śledztwa smoleńskiego, ale też zajmuje się innymi dziedzinami życia społecznego i politycznego. W Polsce do tej pory mieliśmy deficyt mądrych rozmów programowych. Nie było otwartej debaty eksperckiej, zaproszenia różnych środowisk, by w tym trudnym gospodarczym czasie podjąć dyskusję o sprawach ważnych. Dodajmy, że sytuacja gospodarczo-polityczna na naszym kontynencie jest trudna. Dlatego też rozsądny polityk, mądry premier powinien wsłuchiwać się i oceniać różne środowiska, których bezpośrednio te problemy dotykają, a nie mówić: my mamy panaceum na wszystkie problemy. Nikt nie ma takiego lekarstwa, nie ma ogólnego patentu na wyjście z kryzysu. Jest to sprawa indywidualna poszczególnego kraju. Natomiast trzeba szukać wspólnego mianownika w tych działaniach. Myślę jednocześnie, że największą słabością polskiej sceny politycznej jest brak wzniesienia się ponad interesy partyjne na rzecz dobra wspólnego dla Polski.  

Wicepremier Janusz Piechociński o dymisji ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego dowiedział się od dziennikarzy... Czy koalicja zaczyna pękać?

 – Myślę, że gdyby wicepremier Janusz Piechociński miał konto na Twitterze, to o wszystkich decyzjach rządu byłby informowany na bieżąco. Każdy, kto ma tam konto, może odnieść wrażenie, że polski rząd obraduje za pośrednictwem tego portalu. A na poważnie, zauważmy, że koalicjant od samego początku był traktowany przez Platformę Obywatelską po macoszemu. Te ostatnie wydarzenia w koalicji pokazują prawdziwą atmosferę i współpracę na poziomie koalicji i rządzenia państwem. To kuriozalna sytuacja, kiedy o dymisji ministra skarbu wicepremier dowiaduje się od dziennikarzy. Tradycja koalicji nakazuje, żeby współkoalicjant, który bierze współodpowiedzialność za rządzenie państwem, współdecydował w tak ważnych kwestiach jak wymiana ministra jednego z najważniejszych resortów.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska