Ignorowanie zbrodni wołyńskiej
Piątek, 30 sierpnia 2024 (14:13)Zgoda choć na jedno miejsce ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej pokazałaby dobrą wolę Ukrainy. Skoro przewidujemy współpracę w ściganiu zbrodniarzy rosyjskich za ich obecne czyny na Ukrainie, to jak ta współpraca ma wyglądać, gdy nie rozwiążemy spraw sprzed 80 lat – mówi prezes IPN dr Karol Nawrocki.
Jak przypomniał prezes IPN, wnioski w sprawach ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej są wysyłane na Ukrainę od 2020 roku, czyli jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie. „Niestety, żadna odpowiedź nie przyszła” – powiedział.
„Oczywiście nasza solidarność, sympatia i wsparcie dla Ukrainy są jednoznaczne w walce z Federacją Rosyjską. Także przez osobiste i instytucjonalne relacje jest naturalne, że jesteśmy po stronie Ukrainy” – podkreślił Nawrocki.
Zaznaczył jednak, że jego zdaniem „zachowanie Ukrainy i gesty, z którymi się spotykamy, a które do niczego właściwie nie prowadzą, brak zgody na pochowanie ofiar ludobójstwa wołyńskiego, jest problemem, który nie może być przekładany na bieżącą, nawet tragiczną i dramatyczną sytuację”. „Wojna niczego nie zmieniła, gdyż strona ukraińska jest konsekwentnie niechętna do rozpoczęcia prac ekshumacyjnych i do zaakceptowania bądź odpowiedzi na jakikolwiek z naszych dziewięciu wniosków” – powiedział prezes IPN.
Wskazał jednocześnie, że Ukraina wyraziła np. zgodę na ekshumację 74 żołnierzy Wehrmachtu w ostatnim czasie, już podczas trwającej wojny z Rosją. „Zgadzają się na ekshumację niemieckich żołnierzy, którzy po 1941 roku ginęli na obszarze ówczesnego Związku Sowieckiego, a nie zgadzają się na ekshumacje polskich ofiar. Jako prezes IPN i historyk nie jestem w stanie tego zrozumieć, dlaczego nie wyrażają zgody na ekshumacje polskich cywilnych ofiar w 1,3 tys. miejscach, gdzie są szczątki polskich dzieci, kobiet i starców” – mówił prezes IPN.
„Choćby jedna zgoda na ekshumacje pokazałaby dobrą wolę strony ukraińskiej” – dodał prezes Instytutu.
Dr Karol Nawrocki zastrzegł, że kwestia ta jest poruszana między innymi z „troski o przyszłość”. „To nie są tylko emocje historyczne wynikające ze sprawowanej funkcji wymagającej wierności narodowej pamięci” – zastrzegł.
EKO, PAP