Michał Woś: Działania prokuratury – represją polityczną
Wtorek, 27 sierpnia 2024 (18:52)Po godz. 17.00 we wtorek poseł i b. wiceminister sprawiedliwości Michał Woś opuścił budynek Prokuratury Krajowej. Poinformował, że w śledztwie dot. Funduszu Sprawiedliwości złożył bardzo obszerne stanowisko, zarzuty postawiono mu „nieskutecznie”, a cała sprawa jest „represją polityczną”.
Prokuratura Krajowa podała we wtorek po południu, że prokurator przedstawił Wosiowi „zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, polegających na przekazaniu 25 mln zł ze środków Funduszu Sprawiedliwości na zakup oprogramowania Pegasus dla Centralnego Biura Antykorupcyjnego”.
We wtorek przed południem polityk Suwerennej Polski, poseł klubu PiS Michał Woś stawił się w Prokuraturze Krajowej w związku ze śledztwem ws. nieprawidłowości
w wydatkowaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości. Po ponad siedmiu godzinach Woś opuścił budynek PK.
„Poinformowałam, że [...] nie uznaję działania przez organ nieuprawniony, wobec czego nie ma statusu podejrzanego. Prokuratorzy uważają inaczej, ale to jest ich prawo, ja swoje prawo też zachowuję. Nie składałem wyjaśnień zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, ale złożyłem bardzo obszerne stanowisko – to samo, co mówiłem na komisji immunitetowej w Sejmie, i co mówiłem z mównicy sejmowej” – powiedział Michał Woś dziennikarzom po wyjściu z prokuratury.
Zaznaczył, że w stanowisku tym wskazuje, że prokuratura jest „upolityczniona” i to są „działania o charakterze represji politycznych”. „Epatowanie opinii publicznej jest wyłącznie na cele użytku politycznego” – powiedział Michał Woś, odnosząc się do tej sprawy.
W jego ocenie we wtorek zarzuty zostały mu „nieskutecznie postawione” przez prokuraturę .
„W związku z tym, że prokuratorzy działali jako organy nieuprawnione, złożyłem też, razem z moim prawnikiem, wnioski o wyłączenie tych prokuratorów, którzy dokonywali dzisiejszych pseudoczynności” – zaznaczył poseł. Dodał, że w sprawie działają „niewłaściwie powołani uzurpatorzy”, gdyż „prokuratorem krajowym jest Dariusz Barski”.
W sprawie Michała Wosia, któremu Sejm uchylił immunitet 28 czerwca br. w związku ze śledztwem, materiałem dowodowym jest m.in. raport pokontrolny NIK, wyjaśnienia Tomasza M. (jednego z podejrzanych w śledztwie), a także zabezpieczona dokumentacja resortu sprawiedliwości.
W ocenie PK, materiał ten uzasadnia podejrzenie, że Michał Woś, który był upoważniony do dysponowania Funduszem, „działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi osobami [...] nie dopełnił powierzonych mu obowiązków”.
Prokuratura ocenia, że Michał Woś, zawierając z szefem CBA umowę o przekazanie z Funduszu 25 mln zł na zakup Pegasusa, wiedział, że CBA „nie spełniała warunków do uzyskania takiego wsparcia finansowego z tego źródła”. Według PK ustawa o CBA wskazuje, że służba ta jest finansowana z budżetu państwa; ponadto decyzje
o zakupie Pegasusa zapadły przed wejściem w życie w 2017 r. rozporządzenia, w którym szef MS zezwolił na przekazywanie środków z Funduszu Sprawiedliwości poza konkursem.
Michał Woś podkreśla, że każde jego działanie w tej sprawie było zgodne z prawem. „Prokuratura nie wykazała żadnych znamion czynu zabronionego, nie wykazała działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej czy osobistej, nie wykazała jakiejkolwiek szkody, tym bardziej szkody wielkich rozmiarów. Dlatego z pełną odpowiedzialnością powiem państwu z dumą, podjąłbym jeszcze raz taką decyzję, jeszcze raz udzieliłbym tego dofinansowania, żeby kryminaliści, pedofile, złodzieje, zabójcy, członkowie zorganizowanych grup przestępczych mogli być ścigani przez państwo polskie, tak jak na to zasłużyli” – mówił Michał Woś w Sejmie w końcu czerwca.
APW, PAP