• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Podwójne standardy rządu Tuska

Wtorek, 27 sierpnia 2024 (15:01)

Poseł PiS Andrzej Śliwka ocenił, że minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wiceszef MON Cezary Tomczyk kryją się za mundurowymi zamiast informować o sytuacji ws. rosyjskiego obiektu powietrznego, który wleciał w poniedziałek na terytorium Polski.

W poniedziałek dowódca Operacyjnych Rodzajów Sił Zbrojnych generał Maciej Klisz poinformował, że niezidentyfikowany obiekt powietrzny przeleciał nad granicą Polski. Później tego dnia rzecznik DORSZ wskazał, że trajektoria lotu, prędkość i wysokość, z jaką obiekt się poruszał, pozwala domniemywać, że był to bezzałogowy statek powietrzny, np. typu Shahed, jakiego używają Rosjanie, atakując Ukrainę. Poszukiwania obiektu nadal trwają.

Poseł Andrzej Śliwka zaapelował dziś na konferencji prasowej do resortu obrony narodowej o złożenie wyjaśnień w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej oraz wytłumaczenie, dlaczego obiekt nie został zestrzelony.

„Dzisiaj oczekujemy od rządu, kierownictwa resortu, że wyjdzie i przedstawi, jak wyglądała ta sytuacja. Dlaczego ten bezzałogowy statek powietrzny nie został zestrzelony, jakie były decyzje i kto podjął tę decyzję, pomimo tego, że my – jako rząd Prawa i Sprawiedliwości – przygotowaliśmy wszelkie niezbędne instrumentarium do tego, ażeby się wzorowo zachować w takiej sytuacji” – powiedział polityk PiS.

Jego zdaniem minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wiceszef MON Cezary Tomczyk „kryją się za mundurowymi” zamiast informować
o sytuacji.

„Oczekujemy, że to politycy będą wychodzili do obywateli
i będą komunikowali, co się stało, a nie będą się kryli za polskimi mundurowymi. Chociaż z drugiej strony, patrząc, jak w grudniu doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej, to pamiętamy doskonale, jak minister Kosiniak-Kamysz wyszedł na konferencję właśnie
z generałem Kliszem i szefem sztabu generalnego
gen. [Wiesławem] Kukułą i nie miał nic do powiedzenia”
– dodał.

Obecny na konferencji Mateusz Kurzejewski,
były p.o. dyrektor Centrum Operacyjnego MON,
mówił o białoruskich śmigłowcach, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną w sierpniu ubiegłego roku – gdy na czele MON stał Mariusz Błaszczak.

Według Mateusza Kurzejewskiego ówczesna opozycja zarzucała MON niekompetencję i domagała się złożenia wyjaśnień, dlaczego śmigłowce nie zostały zestrzelone.
W jego ocenie obecna sytuacja dowodzi „podwójnych standardów obecnego rządu”. „W tej chwili mamy wlot obiektu niezidentyfikowanego, najprawdopodobniej rosyjskiego drona irańskiej produkcji, na głębokość 25 km. Gdzie jest to nawoływanie do dymisji? Gdzie jest mówienie, że dron nie został zestrzelony przez polityków obecnej koalicji? Tego nie ma. To są właśnie podwójne standardy tego rządu” – podkreślił.

EKO, PAP