• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Związkowcy: Robiliśmy, co mogliśmy

Niedziela, 21 kwietnia 2013 (19:52)

Blisko 1400 osób odeszło z tyskiej fabryki samochodów Fiata w ramach rozpoczętego w styczniu procesu zwolnień grupowych.

– Wszyscy pracownicy podpisali porozumienie stron. Nikt nie został zwolniony przez pracodawcę. Jak się okazało, było wiele więcej chętnych do odejścia, niż przewidywała możliwość wyrażenia przez niego zgody. W związku z tym odeszło około 1400 pracowników. Zdecydowanie zbyt duża ilość osób była zachęcana do opuszczenia zakładu pracy. Część pracowników, od których mamy informacje, znalazła nowe miejsce zatrudnienia. Inni prawdopodobnie nadal oczekują na pracę, a pozostali znajdują się na świadczeniach przedemerytalnych – informuje NaszDziennik.pl Wanda Stróżyk, przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Fiat Auto Poland.

Po tak ogromnej redukcji pracujących przedsiębiorstwo odczuwa braki. – Naszym zdaniem, obecnie w firmie jest zatrudniona zbyt mała liczba pracowników do wykonywania zadań i ilości zamówień. Aktualnie pracujemy od poniedziałku do soboty. Mogą też być przewidywane godziny nadliczbowe od maja. Odczuwamy pewien dyskomfort, że propagowano taką liczbę ludzi do zwolnienia. Uważaliśmy, że około 600 osób zatrudnionych nie miałoby pracy w naszej firmie, ale można było poszukać innych rozwiązań. Niestety, nasza dyrekcja nie wystąpiła z taką inicjatywą – zaznacza Stróżyk.

O odprawy dla odchodzących z firmy „Solidarność” walczyła przez 2 lata. W październiku 2012 roku związek wszedł w spór grupowy z pracodawcą, domagając się uruchomienia programu dobrowolnych cięć. Być może dzięki tym żądaniom przyznano większe odprawy na zasadzie dobrowolności. Wszystkie wypowiedzenia, które dostali pracownicy, zostały wycofane na komisji odwoławczej.

– Nie jesteśmy tutaj jedynym związkiem. Jednak jako jedyni protestowaliśmy przez 2 lata. Nie było poparcia z żadnej strony. Tylko my proponowaliśmy inne formy rozwiązań. Robiliśmy, co mogliśmy – zauważa przewodnicząca.

Wskazuje, że jedynym sukcesem jest otrzymanie odpraw dla pracowników oraz fakt, że są to zwolnienia grupowe, a nie miesięcznie przez dwa lata po 20-30 osób. – To było psychicznie męczące. Taki system zwolnień pracowników wprowadzał złą atmosferęw firmie, ponieważ pracownik mógł dostać wypowiedzenie w każdej chwili. To trwało zbyt długo. Wygraliśmy wszystkie sprawy sądowe w 2011 z Fiatem za zwalnianie z nieprzydatności oraz tym samym zablokowaliśmy możliwość zwolnień z nieprzydatnościpo 30 pracowników miesięcznie stwierdziła Stróżyk.

Na takie i inne formy wsparcia dla zwalnianych pracowników tyski urząd pracy dostał z ministerialnej rezerwy Funduszu Pracy dodatkowe ok. 5,2 mln zł. Podobną kwotę dostało w sumie siedem innych urzędów pracy z woj. śląskiego, na terenie których mieszkają osoby zwolnione z tyskiej fabryki i jej kooperantów.

– Rząd w żaden sposób nie pomógł. Przeznaczono jedynie do urzędów pracy pieniądze, ale czy ci pracownicy potrafią z tych pieniędzy skorzystać, aby pozakładać własne firmy? Oni są nieprzygotowani do prowadzenia własnej działalności. Pracując przez tyle lat w firmie przy pojedynczych operacjach montażowych, nie byli szkoleni ani przekwalifikowani wcześniej. Większość nie ma predyspozycji, możliwości ani doświadczenia do skorzystania z tych pieniędzy – podkreśla przewodnicząca.

– Wicepremier Janusz Piechociński przedstawia słuszne rozwiązania, tj. pełne odliczenie VAT od samochodów osobowych kupowanych przez przedsiębiorców, wprowadzenie podatku ekologicznego zamiast akcyzy, aby ograniczyć import starych samochodów z Zachodu. Ale na te rozwiązania nie zgodzi się zapewne wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski – ocenia w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Zbigniew Kuźmiuk, poseł (PiS), finansista.

Wskazuje, że spada produkcja w Polsce – także w roku 2013 – samochodów, akcesoriów do samochodów, „jeżeli nie wprowadzi się rozwiązań proponowanych przez Piechocińskiego, to będziemy mieli do czynienia z kolejnymi zwolnieniami i załamanie produkcji będzie się pogłębiało” . – Przyjmuje się, że z jednym miejscem pracy w fabryce samochodów jest związanych od 7 do 10 miejsc pracy w otoczeniu. W przypadku 1500 zwolnień w Fiat Auto Poland w Tychach rachunek jest prosty i zatrważający – alarmuje Kuźmiuk.

Zdaniem Stróżyk, sytuacji można było uniknąć, gdyby istniała wola szukania innego rozwiązania, „zaproponowania urlopów bezpłatnych za jednorazowym wynagrodzeniem, aby utrzymać status pracownika”. – Zastosowaliśmy kiedyś taką metodę i okazało się po 3 miesiącach, że zatrudnieni byli potrzebni i wrócili do pracy. Niestety, obecnie nie było takiej woli ze strony pracodawcy. Gdyby dwa lata temu uruchomiono proponowany przez nas program dobrowolnych odejść, to uniknęlibyśmy tej sytuacji. Pracownicy, którzy znaleźliby pracę, odchodziliby sukcesywnie. Niestety, nasza dyrekcja nie uwzględniła tego – konkluduje Stróżyk.

Karina Chowaniak