• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

Ewangelia

Niedziela, 18 sierpnia 2024 (08:34)

J 6,51-58

Jezus powiedział do Żydów: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata”.

Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?”.

Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.

Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”.


 

Rozważanie

Dla miłości Chrystusa

W kolejną niedzielę kontynuujemy katechezę eucharystyczną. Przypomnijmy: punktem wyjścia do niej stało wspomnienie manny, którą Jahwe karmił Hebrajczyków wędrujących do Ziemi Obiecanej. Jezus zapowiada: dostaniecie więcej! Ja jestem „chlebem z nieba” zaspokajającym nie tyle głód ciała, jestem pokarmem na życie wieczne, wypełniającym wasz „głód sensu życia”.

Jest zatem w darze Ciała i Krwi Chrystusa jakaś totalność, absolutność i nieodwołalność wyboru. Doskonale rozumieli to pierwsi chrześcijanie, dla których przyjęcie chrztu było decyzją zmieniającą wszystko. Była w niej nawet zgoda na oddanie swojego życia za Chrystusa, gdy przyjdzie taka potrzeba. Warto ów eucharystyczny aspekt dziś akcentować – w świecie zagubienia sensów, promującym relatywizm, niestabilność wyborów, niezdolność do opowiedzenia się po jednej stronie. Przecież to wszystko „wsiąka” w nas – żyjących tu i teraz. Zaciemnia sens tego, o czym dziś mówi Jezus, który stawia wysoko poprzeczkę: „Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie”. Nie da się inaczej.

W jednej z parafii, którą miałem okazję poznać, wiele lat temu ktoś (misjonarz, rekolekcjonista?) nauczył wiernych szczególnej formuły. Gdy podejmowali się trudnych zadań, rozpoczynali post, klękali przy kratkach konfesjonału itp., wypowiadali na początku słowa: „dla miłości Chrystusa!”. Dla Niego tu jestem! Dla Niego podejmuję wyrzeczenie, Jego miłosierdziu się powierzam. Tylko taka postawa oczyszcza motywację, właściwie ustala porządek spraw, jest w stanie zburzyć fasady, za którymi nie stoi już żadna treść.

Ks. Paweł Siedlanowski