• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Media: Należy kontrolować muzułmanów

Sobota, 20 kwietnia 2013 (20:01)

Nie milkną echa wydarzeń minionej nocy w Bostonie. Amerykańskie media obszernie relacjonują obławę na 19-letniego Dżochara Carnajewa i jego spektakularne zatrzymanie. Główne amerykańskie gazety są bardzo ostrożne we wskazywaniu motywów działania mężczyzn podejrzewanych o przeprowadzenie poniedziałkowego zamachu w USA.

Policja nie powinna powstrzymywać się od obserwowania grup muzułmanów i imigrantów tylko dlatego, że to politycznie niepoprawne – pisze sobotni „Wall Street Journal”, komentując fakt, że podejrzani o zamachy w Bostonie to mieszkający w USA Czeczeni.

„Na razie wiemy, że byli imigrantami z Czeczenii, wyznawali islam i że 26-letni Tamerlan nie czuł się dobrze w amerykańskim społeczeństwie, choć mieszkał tu od 10 lat” – pisze „WSJ”.

Dziennik wskazuje na konieczność przeprowadzenia śledztwa, które zweryfikowałoby, czy bracia Carnajewowie, podejrzani o przeprowadzenie zamachów w Bostonie, mieli jakiekolwiek powiązania z organizacjami terrorystycznymi.

„WSJ” przypomina wypowiedzi Tamerlana z 2010 roku o tym, że nie ma ani jednego amerykańskiego przyjaciela, a magazyn „Mother Jones” donosi o nagraniu wideo, na którym starszy Carnajew miał wychwalać islamskich ekstremistów związanych z Al-Kaidą.

„Nic nie jest ostatecznie wiadome, ale to może być dobra ilustracja” problemu – dodaje gazeta. Przypomina, że „alienacja, która przechodzi w dżihad”, nie jest nowym zjawiskiem, i przywołuje przy tym przykład sprawców zamachów w Londynie w 2005 roku, którzy pochodzili z rodziny pakistańskich imigrantów z klasy średniej. Zdaniem „WSJ”, zbyt wielu Amerykanów pochopnie uwierzyło, że imigranci w USA są lepiej zasymilowani niż w Europie.

„Rząd USA skupia się na obserwacji prawicowych grup ekstremistycznych, bo wiadomo, że są one niebezpieczne. (Jednak) policja nie powinna powstrzymywać się od robienia tego samego w przypadku muzułmanów czy grup imigrantów tylko dlatego, że jest to uważane za niepoprawne politycznie. Ostatnie wydarzenia w Bostonie pokazały, że koszty takiego zaniedbania są zbyt wysokie” – konkluduje „WSJ”.

Główne amerykańskie gazety są bardzo ostrożne, jeśli chodzi o wskazywanie motywów, jakimi mogli się kierować bracia Carnajewowie, czy ich ewentualnych powiązań z siatkami terrorystycznymi, np. z czeczeńskimi separatystami.

„Choć terroryści z Kaukazu uderzali już w Moskwę i inne części Rosji, to konflikt w regionie nigdy nie prowadził do ataków w innych krajach” – zauważa „Washington Post”.

Dziennik powołuje się na eksperta ds. Kaukazu z RFE/RL Asłana Dukajewa, który twierdzi, że bracia kierowali się hasłami radykalnego dżihadu, a nie czeczeńskiego separatyzmu.

„Na razie nie jest jasne, co było powodem ataków, ale istnieją dowody na to, że bracia Carnajewowie, etniczni Czeczeni, którzy wyemigrowali z rodziną z Dagestanu, byli miłośnikami islamskich radykałów” – dodaje „Washington Post” w artykule redakcyjnym.

„New York Times” dokonuje analizy psychologicznej Carnajewów. Wskazuje na wpływ Tamerlana na młodszego Dżochara, który wydawał się znacznie lepiej zintegrowany w amerykańskim społeczeństwie, a za dobre wyniki w nauce dostał nawet stypendium miasta Cambridge w 2011 roku. Wielu krewnych i znajomych wciąż nie wierzy, że dokonali zamachów.

Po czterech dniach od zamachów bombowych podczas Maratonu Bostońskiego i po trwającej dobę obławie policja schwytała Dżochara w nocy z piątku na sobotę; Tamerlan zginął w strzelaninie z policją już wczoraj rano.

IK, PAP