Zwycięstwo miłości nad nienawiścią
Środa, 14 sierpnia 2024 (18:52)Ksiądz kard. Stanisław Dziwisz w homilii podczas Mszy św. w byłym niemieckim KL Auschwitz w 83. rocznicę męczeńskiej śmierci św. o. Maksymiliana Kolbego podkreślił, że choć w obozie był bezbronny, to jednak dysponował bronią, jaką była miłość. Jego zdaniem
dziś św. o. Maksymilian stanąłby w pierwszym szeregu obrońców ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
Przed Liturgią hierarchowie i władze zakonu franciszkanów konwentualnych złożyli kwiaty przed ścianą śmierci i na historycznym placu apelowym oraz w celi, w której 83 lata temu męczeńską śmierć poniósł o. Maksymilian.
Zgromadzonych na Liturgii powitał biskup bielsko-żywiecki ks. Roman Pindel, który przemierzył wcześniej drogę
w specjalnej procesji z relikwiami męczennika od kościoła w centrum Oświęcimia do byłego obozu. Zaznaczył, że jest to miejsce cierpienia i śmierci więźniów KL Auschwitz.
„To na takim terenie stoimy. Postawiliśmy tutaj ołtarz niedaleko miejsca śmierci św. Maksymiliana Kolbego,
w 83. rocznicę jego przejścia do domu Ojca poprzez męczeńską śmierć” – dodał.
Eucharystia w intencji wszystkich ofiar obozu i pokoju
na świecie była kulminacją obchodów 83. rocznicy
śmierci św. o. Maksymiliana Kolbego.
Ksiądz kard. Stanisław Dziwisz przypomniał, że świadectwo św. o. Maksymiliana nie mogło zostać zapomniane i że jego ofiara stała się symbolem zwycięstwa miłości nad nienawiścią, przyciągając uwagę kolejnych Papieży, którzy modlili się w jego celi śmierci. Wspomniał Jana Pawła II, Benedykta XVI oraz Franciszka, którzy odwiedzili to miejsce, oddając hołd męczennikowi. Wyjaśnił, że ich modlitwy akcentują znaczenie tego świadectwa jako aktu miłości i wiary.
Ksiądz kardynał opisał niemiecki obóz Auschwitz jako próbę stworzenia świata bez Boga, zdominowanego
przez ludzi gardzących innymi z powodu ich rasy, narodowości czy języka. Zauważył też, że przesłanie
św. o. Maksymiliana jest wciąż aktualne. „Niewątpliwie
św. Maksymilian stanąłby dziś w pierwszym szeregu obrońców ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Na pewno protestowałby przeciw deptaniu godności i praw człowieka i prosiłby nas do opowiadania się po stronie ludzi ubogich, słabych, spychanych na margines życia społecznego. Z pewnością prosiłby nas, byśmy nie ulegali pokusom egoizmu, hedonizmu i konsumpcyjnego stylu życia” – akcentował.
„Po ludzku sądząc, był [św. Maksymilian – PAP] w tym miejscu bezbronny, nic nie znaczył, podobnie jak jego towarzysze niedoli – więźniowie KL Auschwitz-Birkenau. Dysponował jednak bronią, którą żył, którą poznał
i o której czytał na kartach Ewangelii. Tą bronią była miłość” – mówił ksiądz kard. Stanisław Dziwisz podczas kazania.
Duchowny wskazał, że o. Maksymilian znał słowa Chrystusa, który idąc dobrowolnie na śmierć za zbawienie świata, powiedział uczniom: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem. Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. „W sierpniu 1941 roku o. Maksymilian […] podjął heroiczną decyzję, by do tych ostatnich słów dołączyć osobiste świadectwo. Ofiarował
się, by zastąpić przeznaczonego na głodową śmierć
i nieznanego mu bliżej ojca rodziny. Ofiara została przyjęta” – podkreślił.
Ksiądz kardynał zwrócił uwagę, że w głębszym spojrzeniu na to, co dokonało się w obozowym bunkrze śmierci, pomaga starotestamentalna Księga Mądrości. „Znał jej słowa św. Maksymilian Maria Kolbe i znali je również synowie i córki narodu żydowskiego, których tylu zamęczono pod tym niebem, podobnie jak Polaków
i więźniów z wielu innych krajów. Słowa te przywracają nam nadzieję w ostateczne zwycięstwo prawdy
i sprawiedliwości, pomimo tylu przejawów nikczemności
w świecie. »Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. […] Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. […] Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie«” – mówił.
Z kolei w słowie na zakończenie Mszy św. ks. arcybiskup Bambergu Ludwig Schick przyznał, że od 15 lat co roku przyjeżdża do Oświęcimia, aby wziąć udział w warsztatach z Fundacją Maksymiliana Kolbego pod hasłem „Pojednanie po burzliwej przeszłości”. „Spotykamy się tutaj z około
40 młodymi ludźmi z całego świata, w miejscu grozy
i terroru, gdzie ponad milion osób zostało potraktowanych w sposób nieludzki i zabitych. Odwiedzamy dwa obozy, słuchamy opinii ocalałych z obozu koncentracyjnego
i myślimy o pojednaniu dla lepszej przyszłości, sprawiedliwości i pokoju” – wyjaśnił i przyznał, że to ostatni raz, kiedy weźmie udział w warsztatach i Dniu Pamięci Świętego Maksymiliana jako prezes Fundacji Maksymiliana Kolbego. „Ale jestem również gotowy przyjechać tutaj, do Oświęcimia, w przyszłości, aby porozmawiać z ludźmi o zbrodniach, które miały miejsce
w Auschwitz i gdzie indziej, a także modlić się i promować pokojową, sprawiedliwą i solidarną przyszłość dla wszystkich ludzi na całym świecie” – zapewnił.
Podczas Mszy św. ks. abp Ludwig Schick w imieniu Konferencji Episkopatu Niemiec powiedział,
że współcześnie w wielu miejscach ignoruje się godność ludzką i prawa człowieka. Toczą się wojny na Ukrainie,
w Strefie Gazy i Sudanie. „Rasizm i ludobójstwo nie skończyły się. Aby wszyscy mogli żyć w pokoju, wielu ludzi mających dobre intencje musi dziś i w przyszłości starać się nawrócić innych do jednego Boga pojednania i pokoju. Choć byłem w Auschwitz tyle razy, zawsze jestem zszokowany okrucieństwem, które tu zostało pokazane. Nieludzkość tych, którzy brali udział w machinie śmierci
w Auschwitz, jest niepojęta. Należy zrobić wszystko,
co w ludzkiej mocy, aby coś takiego się nie powtórzyło”
– zaznaczył.
Dodał, że zawsze, gdy odwiedza Auschwitz, zadaje sobie pytanie, jak ludzie mogli utracić człowieczeństwo, podczas gdy innym, jak św. o. Maksymilianowi, udało się je zachować, a nawet wzmocnić. „[…] Tutaj, w Auschwitz, może stać się jasne, że miłość Boga jest tak potężna,
że przezwycięża strach i chroni ludzkość nawet w obliczu nieludzkości. […] Auschwitz musi pozostać miejscem […], w którym wysławia się miłość Boga. Ona może utrzymać ludzi słabych i podatnych na zło w miłości do bliźnich”
– podkreślił.
Franciszkanin Jan Maria Szewek powiedział, że świat ciągle pragnie ofiarnej, bezinteresownej miłości. „Dziś […] szerzy się indywidualizm, egoizm, hedonizm, a św. Maksymilian Kolbe pokazuje, że można żyć inaczej, według Ewangelii
i przykazania miłości bliźniego; miłości Boga” – stwierdził.
Duchowny zaznaczył, że wciąż są ludzie, którzy czują się wyobcowani i porzuceni. Tym bardziej należy dostrzegać człowieka stojącego obok. „Nieraz ci, którzy cierpią, potrzebują obecności drugiego człowieka, nawet gdy on
nic nie mówi. Bliskość daje poczucie bezpieczeństwa i bycia kochanym. Myślę, że św. Maksymilian 83 lata temu, występując na placu apelowym za Franciszka Gajowniczka, myślał też o pozostałych dziewięciu więźniach, którzy zostali skierowani do celi głodowej. Chciał towarzyszyć
im w tych dramatycznych chwilach i przejściu z tego
świata do nieba” – dodał.
Rocznicowe i liturgiczne obchody rozpoczęły
dwie pielgrzymki do byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz: z Centrum w Harmężach
i z kościoła pw. św. Maksymiliana Kolbego w Oświęcimiu. Spotkały się razem przy obozowej bramie z napisem „Arbeit macht frei” w Miejscu Pamięci, skąd pielgrzymi wspólnie przeszli w kierunku Bloku 11. Jednocześnie
z oświęcimskiego kościoła Salezjanów wyruszył do Miejsca Pamięci Auschwitz 6. Marsz Życia i Wolności Polaków
i Polonii.
Przy ołtarzu obok księdza kardynała i biskupów Pindla
i Schicka modlił się także biskup pomocniczy archidiecezji krakowskiej Robert Chrząszcz. Mszę św. koncelebrował m.in. prowincjał krakowskich franciszkanów konwentualnych o. Mariusz Kozioł OFMConv. W modlitwie
w Miejscu Pamięci udział wzięli m.in.: o. Ryszard Żuber OFMConv, prezes narodowy Rycerstwa Niepokalanej, dziekan oświęcimski ks. Mariusz Kiszczak, dyrektor Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu ks. Dariusz Chrostowski, księża z diecezji bielsko-żywieckiej
i archidiecezji krakowskiej, misjonarki św. Maksymiliana oraz oświęcimskie siostry serafitki.
Wśród pielgrzymów, którzy przybyli na Eucharystię,
byli też członkowie Klubu Honorowego Dawców Krwi przy parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach, a także grupa z Bielska-Białej z Krucjaty Obrony Życia Poczętego. Obecni też byli pielgrzymi z Brazylii i młodzież z University of Southern California w USA.
Uroczystości zainaugurowało w środę rano nabożeństwo Transitus w kościele we franciszkańskim Centrum
św. Maksymiliana w Harmężach koło Oświęcimia. Wierni udali się później na miejsce głównej celebry, przechodząc pieszo od historycznej bramy głównej byłego obozu Birkenau do bramy z napisem „Arbeit macht frei” w byłym Auschwitz I. Tu spotkali się z pielgrzymami z diecezji bielsko-żywieckiej, którzy szli z oświęcimskiego kościoła pw. św. Maksymiliana Męczennika.
Msza św. została odprawiona na ołtarzu polowym,
który został ustawiony przed historycznym Blokiem 11,
w którego podziemiach został zgładzony o. Maksymilian.
Polski franciszkanin o. Maksymilian Kolbe został deportowany do Auschwitz w maju 1941 r. Dwa miesiące później w reakcji na ucieczkę z obozu Niemcy wybrali grupę więźniów, których skazali na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek, który błagał o litość. Zakonnik poprosił kierownika obozu, by pozwolił mu zająć miejsce nieznanego mu współwięźnia. Esesman zgodził się. Ojciec Kolbe umierał w cierpieniach przez dwa tygodnie. Zmarł 14 sierpnia 1941 r. jako ostatni ze skazanych. Został zgładzony zastrzykiem fenolu w podziemiach Bloku 11.
Więcej w galerii zdjęć TUTAJ.
APW, PAP, KAI