Ponad 170 ofiar w Chinach
Sobota, 20 kwietnia 2013 (12:38)Co najmniej 179 zabitych i ponad 7 tys. rannych to najnowszy bilans ofiar silnego trzęsienia ziemi, które nawiedziło wsobotę rano prowincję Syczuan w środkowo-zachodnich Chinach.
Ratownicy mają utrudniony dostęp do poszkodowanych z uwagi na liczne osunięcia ziemi. Na obszarze najbardziej dotkniętym przez trzęsienie nie działa lub zakłócona jest łączność telefoniczna. Do pomocy ratownikom skierowano ok. 7,5 tys. żołnierzy oraz 10 samolotów. Ministerstwo spraw obywatelskich przesłało do Syczuanu pomoc, m.in. 30 tys. namiotów i 50 tys. koców.
Nie ustalono ostatecznie siły trzęsienia. Według chińskich służb geologicznych, na które powołuje się agencja Xinhua, wynosiła ona 7 w skali Richtera, a według amerykańskich USGS – 6,6. Ognisko wstrząsów znajdowało się na głębokości 12 kilometrów.
Do kataklizmu doszło w gęsto zaludnionej prowincji, na obszarze wzmożonej aktywności sejsmicznej, gdzie w trzęsieniu ziemi w 2008 roku zginęło lub zaginęło w sumie ok. 90 tys. ludzi. Syczuan liczy ok. 80 milionów mieszkańców.
Epicentrum sobotniego trzęsienia, które trwało ok. 30 sekund, znajdowało się w pobliżu miasta Ya'an. Udał się tam premier Li Keqiang, żeby nadzorować przebieg akcji ratowniczej.
Na przekazanych przez media zdjęciach widać, że na obszarach wiejskich domy wyglądają, jakby zostały starte z powierzchni ziemi; ale w regionach gęściej zaludnionych straty są prawdopodobnie ograniczone.
Trzęsienie było odczuwalne w stolicy prowincji Syczuan, Chengdu. Mieszkająca tam Holenderka Bertrille Snoeijer w chwili wstrząsów, krótko po godz. 8 czasu lokalnego (godz. 2 w nocy czasu polskiego), przebywała w domu. Podobnie jak sąsiedzi wybiegła na zewnątrz, wiele osób mówiło, że „przypomina im to rok 2008” – relacjonowała.
Po trzęsieniu pomoc chińskim władzom zaoferował prezydent Rosji Władimir Putin. Kreml poinformował, że przesłał on również telegram kondolencyjny.
IK, PAP