• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Walka idzie o dużą stawkę

Wtorek, 13 sierpnia 2024 (21:25)

Rozmowa z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie

Na jesieni odbędzie się Kongres Prawa i Sprawiedliwości. Tymczasem media donoszą, że w ramach przedefiniowania politycznej strategii mogą nastąpić zmiany w kierownictwie partii, a stanowiska wiceprezesów mogą stracić Beata Szydło i Antoni Macierewicz…

– Tak jak pan redaktor zauważył, nie wiemy, czy jest to prawda, a na ile są to spekulacje medialne. Natomiast zakładając hipotetycznie, że jest coś na rzeczy, to nie wiem, czy byłoby to dobre posunięcie. Chodzi o to, że gwałtowne zmiany z reguły, a zwłaszcza w polityce, nie są najlepszym rozwiązaniem. Była premier Beata Szydło to polityk z dużym autorytetem, mający duże poparcie społeczne oraz autorytet w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Beata Szydło jest osobą, której trudno cokolwiek zarzucić, która przez wiele lat – właściwie od początku istnienia PiS-u – była twarzą tej formacji politycznej. I gdyby Beata Szydło została usunięta z kręgów kierowniczych PiS-u, to wydaje się, że mogłoby to być niezrozumiałe dla zwolenników i sympatyków tego ugrupowania.

Uwiarygodniłoby to też spekulacje medialne, które się pojawiają, które mówią o rzekomym konflikcie w tym ugrupowaniu. Taki scenariusz byłby chyba najbardziej pożądany przez formacje sprawujące dzisiaj władzę w Polsce, które dążą do zniszczenia przeciwnika politycznego m.in. przez antagonizowanie polityków i tworzenie chaosu wokół PiS-u. Z tym że taki scenariusz jest najmniej potrzebny zarówno PiS-owi, jak i Polsce, szczególnie przed mającymi się odbyć w przyszłym roku wyborami prezydenckimi. Niebawem rozpocznie się kampania wyborcza, a tarcia wewnętrzne na pewno nie wzmocniłyby pozycji PiS-u.

„Koalicji 13 grudnia” i osobiście Tuskowi z pewnością zależy na skłóceniu PiS-u, ale czy coś rzeczywiście nie dzieje się w formacji Jarosława Kaczyńskiego, skoro w mediach społecznościowych pojawia się wpis byłej premier Beaty Szydło: „Jeśli tak bardzo nie chcecie mnie w kierownictwie PiS, to powiedzcie to publicznie, a nie biegajcie anonimowo szeptać dziennikarzom. Odwagi, Panowie!”?

– Nie znam tego wpisu, ale jeśli taki się pojawił, to rzeczywiście można to nazwać dolewaniem oliwy do ognia. Zatem z jednej strony można założyć – jak wcześniej zauważyłem – że są to spekulacje medialne, ale z drugiej strony jeśli pojawia się taki wpis europoseł Beaty Szydło, to może to być potwierdzenie, że jednak jakieś tarcia w PiS-ie się są. W związku z tym byłoby najlepiej, żeby dla dobra tej formacji politycznej te tarcia jak najszybciej się zakończyły. Po prostu pewne rzeczy trzeba wyjaśnić, niekoniecznie za pośrednictwem mediów, ale w partyjnych kuluarach. Wylewanie żali na zewnątrz nigdy nie służy żadnemu ugrupowaniu. Tak naprawdę nie wiemy, jaka jest prawda, ale zważywszy na wszystkie okoliczności i informacje, jakie do nas docierają, można wnioskować, że nie do końca dobrze dzieje się w tym ugrupowaniu.

Wydaje się, że ktoś próbuje skłócić polityków PiS-u, a doniesienia medialne zdaje się mają za zadanie włączyć Beatę Szydło w konflikt. Wszystko po to, żeby burzyć pozycję i dobrą opinię o tej politycznej formacji...           

– Pewne jest, że była premier Beata Szydło zawsze była i jest mocnym filarem PiS-u, wciąż ma duże poparcie wśród zwolenników tej politycznej formacji. Natomiast to, że pojawiła się różnica zdań, to jest rzecz charakterystyczna, występująca w każdej partii. W tym wypadku sprawa dotyczy wydarzeń wokół Sejmiku Województwa Małopolskiego i wyboru marszałka województwa, gdzie pojawiły się różnice zdań, stąd długo nie można było dokonać wyboru. Tak czy inaczej strony doszły do konsensusu i można było domniemywać, że wszystko wróciło do normy. Natomiast informacje medialne, bo ze strony najwyższych władz PiS-u nie ma żadnych oficjalnych wypowiedzi, pokazują, że relacje nie są tam najlepsze. To może być pewnym zaskoczeniem, bo Beata Szydło dobrze współpracowała z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, co służyło Polsce.

Oczywiście pozycja prezesa jest niepodważalna, ale współpraca wspomnianych polityków była dobrze postrzegana przez elektorat i była z korzyścią dla Polski. Dlatego powinna być kontynuowana, co jest w interesie PiS-u. W przeciwnym wypadku mogłoby to skutkować odpływem części elektoratu.

Władze partyjne nie mają takiej świadomości?    

– Sądzę, że są tego świadome, że kłótnie wewnętrzne nie przysporzą PiS-owi zwolenników, których część może przekierować swoje poparcie na przykład na Konfederację.

Po wakacjach ma się odbyć Kongres PiS-u i już wiadomo, że prezes Jarosław Kaczyński, który jakiś czas temu zapowiadał, że nie będzie więcej ubiegał się o przewodnictwo w PiS-ie, jednak – czego sam zainteresowany nie ukrywa – nadal tym prezesem będzie?

– Jarosław Kaczyński nie jest człowiekiem, któremu wiek nie pozwalałby na kontynuowanie kariery politycznej, w tym sprawowanie funkcji prezesa PiS-u. Zresztą podobnych przykładów z polityki międzynarodowej, czy to z Włoch, czy ze Stanów Zjednoczonych, mamy więcej. Swoją drogą zarówno prezydent Joe Biden, jak i ubiegający się o ponowny wybór Donald Trump są o wiele starsi od prezesa Jarosława Kaczyńskiego, co pokazuje, że niekoniecznie wiek odgrywa decydującą rolę, tylko sprawność intelektualna, która w wypadku Jarosława Kaczyńskiego jest poważnym atutem. Dlatego należy się spodziewać, że Jarosław Kaczyński będzie nadal przewodniczył PiS-owi – zwłaszcza że po wyborach parlamentarnych i przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi rozwiązanie ze zmianą lidera nie byłoby najlepszym posunięciem.

Zresztą Jarosław Kaczyński był i pozostaje niekwestionowanym liderem i jest bardzo potrzebny nie tylko swojej formacji. Wraz z jego odejściem na polityczną emeryturę PiS jako formacja polityczna straciłoby bardzo dużo – zwłaszcza w obliczu zmian i dużej dynamiki, które obserwujemy na polskiej scenie politycznej. Sytuacja polityczna po przejęciu władzy w Polsce przez „koalicję 13 grudnia”, przy brutalnych metodach stosowanych przez ekipę Donalda Tuska w stosunku do politycznych oponentów, czyli PiS-u, m.in. zabiegi zmierzające do pozbawienia tej formacji subwencji, aresztowania polityków, a docelowo dążenie do delegalizacji PiS-u, to wszystko są sytuacje, które wymagają mocnego lidera. Tu potrzebny jest lider, który będzie niekwestionowanym autorytetem potrafiącym właściwie rozpoznać sytuację i mieć strategię, która może przynieść wyborczy sukces.

Jarosław Kaczyński jest takim liderem?     

– Z całą pewnością. Dlatego zmiana byłaby niekorzystna. Myślę, że większość osób z kręgów decyzyjnych PiS-u ma tego świadomość. Natomiast, oczywiście jest czymś naturalnym, że zmiany pokoleniowe się dokonują w różnych obszarach życia społecznego, także w kręgach politycznych, ale powinny się one odbywać na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji. Rewolucja w polityce niczemu dobremu nie służy.

Przed nami wybory prezydenckie. Na razie nie znamy kandydata PiS-u, ale czy formacja ta ma szanse powtórzyć wynik sprzed 10 lat, kiedy to nieznany wtedy szerzej Andrzej Duda wygrał wybory, pokonując pewnego siebie Bronisława Komorowskiego?

– Sądzę, że PiS ma duże szanse, żeby powtórzyć ten sukces. Z tym że będzie to zależeć od różnych okoliczności i wydarzeń, które będziemy obserwować na bieżąco. Dynamika zmian, w ogóle dynamika wydarzeń politycznych jest bardzo duża i ewentualny sukces będzie zależał od mądrości i strategii, jaką przyjmie PiS, czyli jakiego kandydata wystawi w danej sytuacji politycznej, kto w danym momencie mógłby zdobyć możliwie najszersze poparcie społeczne. Mam na myśli sytuację międzynarodową i wojnę, jaka toczy się za naszą wschodnią granicą, ale także zawirowania na scenie krajowej. Chodzi o trudną sytuację związaną z budżetem państwa, z zaprzepaszczanymi przez ekipę obecnie rządzącą inwestycjami o charakterze strategicznym, jak Centralny Port Komunikacyjny, elektrownie jądrowe itd.

Ponadto walka polityczna między ugrupowaniami politycznymi staje się coraz bardziej brutalna. To wszystko wymusza wystawienie kandydata, który jako przyszły prezydent byłby w stanie zapanować nad tymi wszystkimi sprawami, który byłby spoiwem, a nie ośrodkiem jeszcze bardziej dzielącym Polaków. Możemy się domyślać, że prezes Jarosław Kaczyński jako dobry strateg ma już swojego faworyta. Zresztą sam wspomniał, że jest rozważanych kilku kandydatów, możemy też wnioskować, że raczej nie będzie to kobieta. Część sympatyków PiS-u być może wśród kandydatów na prezydenta RP upatrywało Beatę Szydło. Natomiast dzisiaj z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że europoseł Szydło tym kandydatem nie będzie. Zobaczymy więc, kto w obecnej sytuacji międzynarodowej – bardzo niepewnej i dynamicznej – w oczach kierownictwa PiS będzie spełniał kryteria przywódcy.

Tych kandydatów pojawi się zapewne kilku. Do końca jednak nie wiemy, na kogo postawi PiS. Poza tym, że – jak słyszymy – będzie to mocny kandydat i że może to być zaskoczenie. Dlatego sami jesteśmy ciekawi, kto to będzie. Ogłoszenie kandydata ma nastąpić już niebawem, bo na jesieni. Zakładamy też, że ten kandydat będzie miał spore szanse, żeby zastąpić na urzędzie prezydenta RP Andrzeja Dudę. Walka idzie o wielką stawkę, o to, jaka będzie Polska przez najbliższe pięć lat i czy obecna władza będzie mogła prowadzić akcję degradacji Polski. Czy przyszły prezydent podobnie jak Andrzej Duda będzie w stanie się tej polityce przeciwstawić.

              Dziękuję za rozmowę.     

Mariusz Kamieniecki