• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Boston odetchnął z ulgą

Sobota, 20 kwietnia 2013 (07:29)

Po czterech dniach od zamachów bombowych podczas Maratonu Bostońskiego i po trwającej dobę obławie policja schwytała wczoraj wieczorem czasu lokalnego drugiego z podejrzanych braci. Pierwszy został zabity w strzelaninie z policją już rano.

– Zamknęliśmy ważny rozdział tej tragedii – powiedział po zakończeniu akcji prezydent Barack Obama, gratulując policji i FBI profesjonalnej akcji schwytania podejrzanego. Zaznaczył, że wiele pytań wciąż wymaga odpowiedzi.

– Trzeba wyjaśnić, jakie były motywacje braci podejrzanych o zamachy. Jak to możliwe, że dwóch młodych mężczyzn dorastało w USA, tu się uczyło, a dokonali tak strasznej zbrodni; jak przeprowadzili te zamachy i czy ktoś im w tym pomógł – wskazał prezydent. Na te pytania – dodał – musi odpowiedzieć dalsze śledztwo.

Obława, w której kilka tysięcy policjantów przeszukiwało dom po domu, zakończyła się powodzeniem tuż przed godziną 21.00 czasu lokalnego; amerykańska policja złapała 19-letniego Dżochara Carnajewa. Ukrywał się na łódce stojącej w ogrodzie jednego z domów na przedmieściach Bostonu. To właściciel zauważył najpierw krew, a potem ukrywającą się w łódce osobę i powiadomił policję.

„Mamy go, pościg zakończony” – ogłosiła bostońska policja na Twitterze. Potem szef policji stanowej wyjaśniał, że nastąpiła wymiana ognia, podejrzany jest poważnie ranny, ale żyje. Trafił do szpitala.

Mieszkańcy, jak pokazują transmisje telewizyjne, ogromnymi brawami nagradzali każdego mijanego policjanta. Tłum bostończyków po aresztowaniu skandował: „USA, USA!”. Amerykanie żyli w niepewności od poniedziałku, czyli od wybuchów bombowych na mecie bostońskiego maratonu, w których życie straciły 3 osoby, a ponad 170 zostało rannych. Był to największy zamach ma terenie USA od czasu ataków na nowojorskie wieżowce 11 września w 2001 roku.

Dżochar Carnajew wraz z bratem, 26-letnim Tamerlanem, który stracił życie w strzelaninie z policją wczoraj rano, są podejrzani o poniedziałkowe zamachy oraz o zastrzelenie policjanta w czwartek wieczorem czasu miejscowego w Cambridge, na terenie kampusu renomowanego Instytutu Technologicznego Massachusetts (MIT). Postrzelony w tej akcji inny policjant przebywa w szpitalu.

Przełomu w śledztwie FBI pozwoliła dokonać publikacja zdjęć z kamer przemysłowych, które zarejestrowały, jak podejrzani idą w kierunku mety z ogromnymi plecakami, w których miały znajdować się domowej roboty bomby.

Obława w poszukiwaniu podejrzanych na kilkanaście godzin sparaliżowała Boston, jedno z największych miast USA, stolicę stanu Massachusetts. Milionowe miasto opustoszało, ludziom nakazano pozostanie w domach, oceniając, że poszukiwany jest uzbrojony i bardzo niebezpieczny. Ponadto w poniedziałek rano policja znalazła w Camridge jeszcze jedna bombę. Ładunek rozbrojono.

Dopiero wieczorem, tuż po godz. 18.00, w piątek (czasu lokalnego) policja i władze stanowe zezwoliły Bostończykom na wyjście z domów, ale zachowując „niezwykłą ostrożność i czujność”.

Mimo nadzwyczajnych środków policji dość długo zajęło zlokalizowanie zbiega. Zapadał zmrok i niektórzy eksperci zaczęli nawet podejrzewać, że uciekł albo wykrwawił się na śmierć gdzieś w ukryciu. Został bowiem ranny w porannej strzelaninie z policją, w której życie stracił jego brat. 

Zabity Tamerlan miał na sobie – jak donoszą media – bombę, w momencie starcia z policją. Nie było wiadomo, czy Dżochar też nie ma na sobie ładunku wybuchowego.

Podczas gdy policja przeszukiwała domy w poszukiwaniu Dżochara, służby wywiadowcze w Waszyngtonie i Bostonie starały się określić, czy bracia działali sami, czy też mają wspólników, czy są powiązani z krajowymi lub zagranicznymi organizacjami terrorystycznymi.

Wczoraj policja zatrzymała na przesłuchanie trzy osoby w kampusie Uniwersytetu Massachusetts Dartmouth, gdzie w ubiegłym roku Dżochar był zarejestrowany, ale nie postawiono im zarzutów współpracy. Sprawdzane są e-maile, zapisy z rozmów telefonicznych, a także informacje na portalach społecznościowych, jak Facebook. Służby rozmawiają też z członkami rodzin braci i znajomymi.

Z dotychczasowych ustaleń wiadomo, że obaj bracia: 19-letni Dżochar oraz 26-letni Tamerlan, są czeczeńskiego pochodzenia, ale jak zapewniał ich wujek mieszkający w Bostonie nie urodzili się w Czeczenii ani nigdy tam nie mieszkali. Rodzice mieli wyjechać z Czeczenii na początku lat 90.

Na swoim profilu w serwisie społecznościowym Dżochar w danych kontaktowych wpisał Boston, a jako miejsca edukacji – Machaczkałę i Cambridge. Wśród interesujących go grup była „Czeczenia, wszystko o Republice Czeczeńskiej”. Napisał, że mówi po czeczeńsku, a także po angielsku i rosyjsku. Jako swój światopogląd wskazał „islam”, ale jako osobisty cel określił „pieniądze i karierę”.

Według niektórych ocen ekspertów, młodszy brat mógł być pod wpływem starszego  – Tamerlana, o którym wiadomo, że zajmował się sztukami walki i chciał reprezentować kraj na olimpiadzie w dyscyplinie boksu. Na jednym z portali społecznościowych, jak podawały amerykańskie media, miał wyznać, że nie ma ani jednego przyjaciela wśród Amerykanów.

IK, PAP