• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

Motocykliści już 22. raz pielgrzymowali do św. Anny

Niedziela, 4 sierpnia 2024 (19:23)

Pątnicy wypełnili grotę lurdzką na Górze św. Anny. Modlili się o bezpieczeństwo na drodze. Pamiętali też o swoich zmarłych kolegach.

Różaniec za zmarłych motocyklistów – to tradycja tej pielgrzymki – odmówiono przed rozpoczęciem Liturgii. Przed ołtarzem – jak co roku – ustawiono kanister – skarbonkę. Tegoroczna kwesta motocyklistów miała trzy cele: budowę studni głębinowej na franciszkańskiej misji w Togo, wsparcie działalności DPS-u dla mężczyzn w Nysie prowadzonego przez siostry Maryi Niepokalanej oraz dofinansowanie Fundacji Tobiaszki z Wrocławia.

Mszy św. koncelebrowanej przez kapłanów motocyklistów nie tylko ze Śląska Opolskiego, ale także m.in. z diecezji katowickiej, krakowskiej i wrocławskiej przewodniczył salezjanin, ks. Adam Parszywka, komandor Motocyklowej Pielgrzymki Iskra Miłosierdzia. Jej celem jest głoszenie Bożego Miłosierdzia w różnych miejscach w Europie. Na Górę św. Anny ks. Adam przyjechał prosto z pielgrzymki do Rumunii. W modlitwie wiernych w intencji Kościoła, świata oraz żyjących i zmarłych motocyklistów modlono się po polsku, po niemiecku i po czesku.

– Motocyklista jest z natury człowiekiem religijnym – mówił w kazaniu. – Jak wielcy święci twardo stąpa po ziemi, a przynajmniej wiąże go z ziemią jego jednoślad, ale głowę ma jak oni trochę w chmurach. Chciałby się od ziemi oderwać. Nie zawsze jesteśmy rozumiani. Nieraz słyszałem, jak ktoś mówił: Po co się inaczej ubierać, przygotowywać motocykl. Przecież można też jechać samochodem. A my na motocyklu możemy poczuć się wolni.

– Naszym zadaniem jest świadczyć o Chrystusie, o wielkości Boga, o tym, że ta nasza wolność łączy nas z Bogiem. Bo to sam Bóg nas do tej wolności prowadzi. A darem, który idzie w ślad za wolnością jest miłość. Właśnie dlatego, że jesteśmy wolni, możemy poczuć, jak bardzo Bóg nas kocha. Doświadczamy, że Bóg nas wyrywa z naszych różnych zniewoleń. Jesteśmy posłani, by mówić, skąd to mamy. By budować wspólnoty i tym Bożym darem się dzielić.

– Jestem szczęśliwy – przyznaje Andrzej Złoczowski, pomysłodawca i organizator sierpniowych pielgrzymek motocyklistów na Górę św. Anny. – Słońce świeci, grota jest pełna ludzi. A zaczynaliśmy od 140 motocykli i Liturgii w bazylice. Teraz poniżej 6 tysięcy maszyn nie schodzimy. Naród motocyklowy nie boi się święconej wody ani różańca. To jest powód do radości.

Państwo Krystyna i Paweł Lipokowie przyjechali razem ze swoim przyjacielem, Bernardem, w większej grupie z Jemielnicy hondą 700 z 2006 roku. Pan Paweł przyznaje, że na co dzień jeździ trochę wolniej, niż jego motor potrafi.

– Na pielgrzymce motocyklistów jesteśmy trzeci lub czwarty raz – mówią. – Jeździmy z mężem chętnie – dodaje pani Krystyna. – Ja najbardziej lubię podróżować w góry. Myślę, że w tym roku jeszcze się wybierzemy. A u św. Anny modlimy się o zdrowie i żeby wypadku nie było.

– Ja modlę się zawsze o dobry powrót. Jak się jedzie tam, trzeba bezpiecznie wrócić. Bogu dzięki, jeszcze wypadku nie miałem – dodaje pan Bernard.

APW, KAI