• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Atak na wartości

Poniedziałek, 29 lipca 2024 (14:16)

Wieloletnia działaczka pro-life i zwolenniczka walki o życie dzieci nienarodzonych Linda Gibbons została wysłana
do sądu ds. zdrowia psychicznego, po tym jak odmówiła zeznań w swojej obronie.

Linda Gibbons to 75-letnia obrończyni życia, przebywająca od czerwca w więzieniu. 22 lipca stanęła przed sądem
za świadczenie o godności nienarodzonych dzieci przed jednym z ośrodków aborcyjnych w Toronto. Podczas rozprawy sądowej postanowiła zachować milczenie,
by zaświadczyć o bezbronności dzieci, które zabijane są
w łonach ich matek. Decyzją Sądu Najwyższego Ontario, Kate Doorly, postępowanie karne zostało odroczone do
20 sierpnia. Linda Gibbons została skierowana do sądu
ds. zdrowia psychicznego w Old City, by 22 października odpowiedzieć za trzy postawione jej zarzuty naruszające prowincjale prawo aborcyjne.    

Jak zauważa Jacek Kotula, działacz społeczny, od wielu
lat zaangażowany w obronę obronę życia, działania skierowane przeciwko Lindzie Gibbons są niczym innym
jak okrutnym atakiem na wartości. – Takie czynności to
nic innego jak wyraz prawdziwej nietolerancji i mowy nienawiści. Jest to przejaw skrajnej nienawiści do obrońców życia. Jeśli w demokratycznym państwie nie można wyrażać sowich opinii i bronić życia, które zapisane w konstytucji jest określone jako najwyższa wartość, oznacza to, że mamy do czynienia z opresyjnym państwem – zauważa w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Jak dodaje, Kanada jest numerem jeden w promowaniu dewiacji i cywilizacji śmierci.

Działalność Lindy Gibbons obecnie uważana jest
w Kanadzie za przestępstwo na mocy Ustawy
o bezpiecznym dostępie do usług aborcyjnych w Ontario
z 1 lutego 2018 r. Uchwalona została rok wcześniej przez liberalny rząd ówczesnej premier Kathleen Wynne. Chociaż prawo zostało wprowadzone w życie przez liberałów, długoletni rząd konserwatystów Douga Forda nigdy go
nie zakwestionował. Należy przypomnieć, że obecne prawo zakazuje wszelkich działań pro-life, w tym modlitwy, poradnictwa na chodnikach i okazywania „niezadowolenia” z aborcji, w odległości mniejszej niż 50 m od ośmiu placówek aborcyjnych w Ontario. Właśnie z tego powodu pokojowe działania Lindy Gibbens są sądzone.

Zdaniem Jacka Kotuli obecnie panujące prawo w Toronto jest nie tylko niesprawiedliwe, ale przede wszystkim godzi w wolność słowa i powinno zostać zmienione. – Ci ludzie, jednocześnie głosząc frazesy o tolerancji, chcą pozbawić jej osób, które bronią życia nienarodzonych dzieci. Oczekują od nas, byśmy byli tolerancyjni dla wszelkich rodzajów dewiacji i wynaturzeń seksualnych, jednak my musimy liczyć się z brakiem zrozumienia i tolerancji.
Na nieszczęście  Europa Zachodnia wzoruje się
na Kanadzie i przepisy tam wprowadzane po parunastu latach są obecne m.in. we Francji czy w Anglii. Stając
w obronie prawa naturalnego, to my jesteśmy nazywani przestępcami, którzy łamią prawo i stosują mowę nienawiści – zauważa Jacek Kotula. Wskazuje, że cała sytuacja jest przejawem niesprawiedliwości i manipulacji.
– Stworzyli prawo, które mówi, że zabijanie dzieci nie jest zabijaniem, ale jest prawem do wolności i prawem kobiety do swojego ciała. Natomiast nas, którzy stajemy w obronie za bezbronnymi istotami ludzkimi, ukazuje się jako tych, którzy chcą im tą wolność odebrać, pogwałcić prawo kobiet. Jest to zwyczajna manipulacja, która jest karygodna i nie do pomyślenia dla normalnie myślącego człowieka – akcentuje.

Przykład Lindy Gibbons to tylko jeden z wielu, kiedy
w tak okrutny sposób próbuje się powstrzymać działaczy pro-life i na kolejne takie próby nie trzeba było długo czekać. Bevelyn Beatty Williams 24 lipca  została skazana na 41 miesięcy więzienia za próbę ratowania życia dzieci nienarodzonych, blokując wejście do ośrodka aborcyjnego Planned Parenthood na Manhattanie. Wyrok jest karą za zarzuty postawione jej w grudniu 2022 r.: spisek w celu naruszenia ustawy o swobodzie dostępu do wejść do klinik, a także naruszenie ustawy poprzez „siłę, groźby użycia siły i fizyczną przeszkodę, skutkującą uszkodzeniem ciała”.
To tylko nieliczne przykłady osób, które dając świadectwo swojej wiary, płacą za to cenę niesłusznie pozbawionej wolności.

Zofia Sońta, „Nasz Dziennik”