• Piątek, 24 kwietnia 2026

    imieniny: Grzegorza, Fidelisa

83 lata temu o. Kolbe zgłosił się, aby oddać życie

Poniedziałek, 29 lipca 2024 (08:18)

29 lipca 1941 r. podczas apelu w niemieckim KL Auschwitz o. Maksymilian Kolbe dobrowolnie oddał życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka, jednego ze skazanych na śmierć głodową w odwecie za ucieczkę
Polaka z obozu.

Franciszkanin zmarł w bunkrze głodowym 14 sierpnia
1941 r. Został dobity zastrzykiem fenolu. W rocznicę śmierci św. Maksymiliana w byłym obozie odbędą się uroczystości religijne. Na placu przy Bloku 11. celebrowana będzie Msza św.

Franciszkanin o. Maksymilian Maria Kolbe trafił do Auschwitz 28 maja 1941 r. z więzienia na Pawiaku
w Warszawie. W obozie otrzymał numer 16670. Początkowo pracował przy zwożeniu żwiru na budowę parkanu przy krematorium. Potem dołączył do komanda
w Babicach, które budowało ogrodzenie wokół pastwiska.

Maksymilian w Auschwitz szybko podupadł na zdrowiu. Trafił do szpitala obozowego. Więźniowie otaczali go opieką. Gdy poczuł się lepiej, wręcz wypchnięto go ze szpitala w obawie, by nie został w nim uśmiercony. Później trafiał do lżejszych prac, początkowo w pończoszarni, gdzie reperowano odzież, a później w kartoflarni przy kuchni.

Pod koniec lipca 1941 r. z obozu uciekł więzień Zygmunt Pilawski. Za karę zastępca komendanta Karl Fritzsch wybrał dziesięciu więźniów i skazał ich na śmierć głodową. Wśród nich był Franciszek Gajowniczek.

Opisując w 1946 r. tzw. wybiórkę, Gajowniczek powiedział: „Nieszczęśliwy los padł na mnie. Ze słowami: »Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam«, udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci. Te słowa słyszał
o. Maksymilian. Wyszedł z szeregu, zbliżył się do Fritzscha i usiłował ucałować go w rękę. Wyraził chęć pójścia
za mnie na śmierć”. Niemiec się zgodził.

Ojciec Kolbe po dwóch tygodniach męki wciąż żył.
14 sierpnia 1941 r. został uśmiercony przez niemieckiego więźnia-kryminalistę Hansa Bocka, który wstrzyknął mu zabójczy fenol.

Kilka tygodni przed śmiercią o. Maksymilian powiedział
do współwięźnia Józefa Stemlera: „Nienawiść nie jest
siłą twórczą. Siłą twórczą jest miłość”.

Franciszek Gajowniczek przeżył wojnę. Zmarł w 1995 r.
w Brzegu na Opolszczyźnie w wieku 94 lat. Pochowany został na cmentarzu przyklasztornym franciszkanów
w Niepokalanowie.

AB, PAP