• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Reakcja świata na decyzję Bidena

Poniedziałek, 22 lipca 2024 (09:17)

Trudno tu mówić o zaskoczeniu – powiedział Marcin Mastalerek, szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy, pytany o decyzję prezydenta USA Joe Bidena ws. rezygnacji z ubiegania się o reelekcję. Dodał, że Polska musi być przygotowana na to, by współpracować z prezydentem zarówno republikańskim, jak i demokratycznym.

Mastalerek pytany w poniedziałek w Polsat News, jak informację o rezygnacji przyjęto w Pałacu Prezydenckim, odparł, że „tak samo, jak wcześniej byśmy ją przyjęli, bo wsłuchujemy się w słowa [...] naszego szefa, który mówił wielokrotnie, i na zamkniętych spotkaniach, ale mówił to też publicznie, że to nie Polacy głosują, że nie mamy żadnego na to wpływu i może Polska musi być przygotowana na to, by współpracować zarówno z republikańskim, jak i z demokratycznym prezydentem, i tak działa właśnie Andrzej Duda”.

Mastalerek wyraził jednocześnie opinię, że wszyscy w Polsce powinni się w te głosy wsłuchiwać. „Szczególnie politycy PO powinni działać w taki sposób, żeby mogli współpracować i z prezydentem republikańskim, i demokratycznym. Niestety, tak się nie dzieje, niestety, mamy obrażanie republikanów” – powiedział.

Dodał, że w ostatnich dniach bardzo bliscy współpracownicy premiera Donalda Tuska „naśladują jego ataki na republikanów”. „Jeden z bliskich współpracowników premiera Donalda Tuska powiedział o Donaldzie Trumpie, że to po prostu zły człowiek. Były prezydent Bronisław Komorowski, też przecież związany z PO, mówi że Donald Trump to najgorszy prezydent dla Polski. Jak Platforma wyobraża sobie później współpracę?” – zastanawiał się Mastalerek.

Dopytywany, czy decyzja Bidena zaskoczyła go, zaprzeczył.

„Mógłbym żartobliwie odpowiedzieć, że PO lub polska polityka, to trendsetterzy, bo przecież u nas taka sytuacja miała miejsce w 2020 roku” – powiedział, nawiązując do zamiany kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na Rafała Trzaskowskiego w kampanii prezydenckiej.

Mastalerek zwrócił też uwagę, że presja na prezydenta Bidena „była gigantyczna” ze strony mediów sprzyjających demokratom, a także donatorów. „Trudno tu mówić o zaskoczeniu” – ocenił.

Polityk, pytany, czy jego zdaniem operacja wymiany kandydata demokratów w USA powiedzie się, odparł, że wiele zależy od sierpniowej konwencji tej partii.

Podkreślał ponadto, że prezydent Duda potrafił współpracować z prezydentem Barackiem Obamą, później Donaldem Trumpem, oraz z prezydentem Joe Bidenem. „I będzie tak samo dobrze współpracował z kolejnym kandydatem, ponieważ prezydent Duda uważa, że strategiczny sojusz polsko-amerykański to jest polska racja stanu” – powiedział Mastalerek, dodając, że inni politycy w Polsce powinni go w tej sprawie naśladować.

Prezydent USA Joe Biden poinformował w niedzielę na platformie X o swoje rezygnacji z udziału w listopadowych wyborach prezydenckich. Po ogłoszeniu tej decyzji Biden oświadczył, że popiera kandydaturę wiceprezydent Kamali Harris w listopadowych wyborach.

***

„To na pewno spore wydarzenie w amerykańskiej polityce, ale nie niespodzianka. Od tej niesławnej debaty telewizyjnej [Bidena z Trumpem – PAP] takie informacje się pojawiały” – zwrócił uwagę wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych Radosław Fogiel (PiS).

Jak ocenił, „widać, że Biden dał się przekonać swojemu otoczeniu”. „Ostatnio Donald Trump był na fali wznoszącej – nieudana próba zamachu, choć to oczywiście bardzo poważna i niebezpieczna sprawa, ale rozpoczęła taką dobrą dla niego passę. Jednego dnia stał się ikoną prezydenta, który kulom się nie kłania, drugiego dnia sąd umorzył postępowanie przeciwko niemu ws. nielegalnego przechowywania tajnych dokumentów i równocześnie rozpoczęła się konwencja, w tym ogłoszenie kandydata na wiceprezydenta... to z pewnością przykuwało uwagę amerykańskiej opinii publicznej” – zauważył Fogiel.

„Dzisiaj Trump ma najlepszą pozycję od wielu miesięcy i demokraci to widzą – stąd prawdopodobnie mocna presja na Bidena, by tę decyzję podjął” – powiedział. Odnosząc się do informacji o wsparciu Bidena dla Kamali Harris, polityk ocenił, że taka decyzja Bidena może mieć związek m.in. z kwestiami formalnymi nominacji i możliwością łatwiejszego „przejęcia” kandydatury od Bidena, w tym m.in. funduszy na kampanię.

„Decyzja należy do partii – zobaczymy, czy uszanują wybór prezydenta, czy zdecydują się jednak na jakąś inną kandydaturę” – przypomniał.

***

Hiszpańskie media komentujące niedzielną rezygnację prezydenta USA Joe Bidena z udziału w listopadowych wyborach twierdzą, że ogłoszona decyzja jest krokiem „zdrowego rozsądku”. Postrzegają ją jako „historyczną”.

Rozgłośnia Cadena SER uważa, że decyzja Bidena jest późna, ale na szczęście pojawiła się na tyle wcześnie, aby zewrzeć szyki w Partii Demokratycznej przeciwko kandydaturze Donalda Trumpa. Madrycka rozgłośnia porównuje rezygnację Bidena z ubiegania się o reelekcję do konia zawracającego z drogi pośrodku rzeki.

Z kolei dziennik „El Pais”, pisząc o rezygnacji Bidena, zauważa, że wiceprezydent Kamala Harris słusznie otrzymała poparcie przywódcy demokratów jako przyszłej kandydatki tego ugrupowania w wyborach.

Inna madrycka gazeta, „El Mundo”, uważa, że niedzielna decyzja Bidena jest nie tylko „historyczną”, co oznacza krok w dobrą stronę. Nazywa ją też „działaniem zdrowego rozsądku”. Gazeta podkreśla, że amerykański prezydent coraz bardziej odczuwał, że opada z sił, a jednocześnie czuł na sobie presję wyższych sfer Partii Demokratycznej. Chwali obecnego gospodarza Białego Domu za odwagę.

***

„Prezydent Joe Biden się poddaje”, jego rezygnacja z kandydowania w wyborach to „dramatyczny moment w historii USA” , konieczny, spóźniony krok – tak włoska prasa w poniedziałek komentuje jego decyzję. Według gazet demokraci stają przed bardzo trudnym wyzwaniem, jakim jest wybór nowego kandydata.

„Bye bye Biden” – taki wielki tytuł zamieszcza na pierwszej stronie „La Stampa”. Amerykański dziennikarz Alan Friedman pisze na łamach tej gazety, że Bidena nakłoniła do tej decyzji „demokratyczna elita”, ale – jak dodaje – w partii tej jest rozłam w kwestii tego, co dalej. Według publicysty istnieje ryzyko „chaosu” podczas konwencji Partii Demokratycznej. 

Turyński dziennik również zauważa, że wskazana przez Bidena obecna wiceprezydent Kamala Harris zaczyna wyścig jako osoba, która nie jest faworytką, „ale może przekonać niezależnych wyborców”.

Komentator dziennika „La Repubblica” pisze o „dramacie decyzji” Bidena. Jak zauważa, obecna sytuacja to jedno z najtrudniejszych wyzwań dla demokratów, bo – przypomina – „nigdy wcześniej w historii kandydat nie zrezygnował zaledwie na miesiąc przed konwencją”.

„Corriere della Sera” odnotowuje, że minione tygodnie „okulawiły prezydenta Joe Bidena” i rozbudziły wątpliwości dotyczące jego wieku, wywołując „przerażenie możliwością jego wyraźnej porażki”. Zwraca też uwagę na to, że wiek i zdrowie Bidena były dyskutowanym problemem jeszcze przed „katastrofalną” debatą telewizyjną z Trumpem 27 czerwca.

„Il Messaggero” następująco komentuje decyzję obecnego prezydenta: „Wybór konieczny, być może spóźniony”.„Biden się poddaje” – ogłasza w tytule „Il Giornale”. W artykule wstępnym na łamach gazety wyrażona została opinia, że „centrum świata jest lunaparkiem”. „Karuzela ruszyła i nie pozostaje nic innego, jak z pewnym niepokojem cieszyć się tym spektaklem. Ameryka jedzie na rollercoasterze” – stwierdza dziennik. Prezydent, dodaje, jest „starym dziadkiem, z którym nie wiadomo, co zrobić”. Dodaje też: „Przez długi czas jego partia wolała tego nie widzieć i żyła fikcją. Nie chciano albo nie wiedziano, jak rozwiązać ten problem”.

Postawa ta została nazwana przez gazetę: „Pomyślę o tym jutro”. „A kiedy nie można już było tego odłożyć na potem, wszystko zdarzyło się nagle. Biden został porzucony przez swoich przyjaciół, zaufanych ludzi, przez tych, którzy się liczą” – konstatuje autor komentarza. Jego zdaniem „to znak, że prezydenci, również w Ameryce, są bardziej delikatni, niż się myśli. Sami nie dokonują nigdy historii”.

„Zmienił się mecz” – stwierdza „Il Giornale”, według którego „demokraci muszą teraz wymyślić strategię, a republikanie – kontratak”.

 

***

Komentatorzy największych niemieckich gazet uznali rezygnację Joe Bidena za słuszną, acz ryzykowną decyzję, która może doprowadzić do konfliktów wewnętrznych w Partii Demokratycznej, ale może też dać jej nowy impuls w kampanii.

„Süddeutsche Zeitung”: na demokratów czeka chaos i być może wielka szansa. Rezygnacja Joe Bidena nie uwolniła demokratów od ich problemów, lecz jest początkiem historii bez precedensu, która zawiera zarówno zagrożenia, jak i szanse – pisze Stefan Kornelius.

Kornelius zaznaczył, że w systemie wyborczym USA dominują nie partie, lecz charyzmatyczni przywódcy.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung”: fiasko zawinione przez własnych ludzi – „demokraci krótko przed wyborami odważyli się na niepewny eksperyment. Kamala Harris musi przekonać do siebie partię. Pewne jest tylko to, że dreszczyk emocji w Europie jeszcze się nasili” – pisze Nikolas Busse. Przyczyną porażki Bidena jest w co najmniej równej mierze jego partia, jak i jego własna słabość – ocenił komentator.

Najwidoczniej wielu wpływowych demokratów obawiało się, że przegrają na całej linii wybory – nie tylko do Białego Domu, ale i do Kongresu. „Nie można prowadzić kampanii wyborczej wbrew własnym ludziom” – zaznaczył autor.

„Tagesspiegel”: decyzja podjęta bardzo późno, ale nie za późno. Rezygnując Biden wyciągnął – „bardzo późno, ale nie za późno – konsekwencje z pogarszającego się stanu zdrowia i duchowej kondycji” – pisze Daniel Friedrich Sturm. 

***

Francuski dziennik „Le Monde” ocenia, że tegoroczne wybory prezydenckie w USA stały się „o jedną walką za dużo” dla Joe Bidena. W ostatnich miesiącach „wszystko wydawało się sprzysiąc przeciwko niemu” i mimo uporu siły go zawiodły – przyznaje gazeta.

Przy czym dziennik zauważa, że w ostatnich miesiącach „wszystko wydawało się sprzysiąc przeciwko Bidenowi”, w tym sytuacja wewnętrzna w USA i wojna w Strefie Gazy. „Jego (własne) siły, zawodząc go, zadały mu ostatni cios” – podsumowuje „Le Monde”.

APW, PAP