Ewangelia na dziś
Niedziela, 21 lipca 2024 (08:19)Ewangelia według św. Marka 6,30-34
Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.
Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili.
Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce niemające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.
Rozważanie
„Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło […] byli bowiem jak owce niemające pasterza” – czytamy dziś w liturgii słowa. Historyk powiedziałby: przecież mieli swoich pasterzy, nauczycieli, świetnych znawców Prawa, Torę, tradycje, zwyczaje, święta itd. Tak, to prawda. Ale nie cała. Brakowało w tym wszystkim Kogoś, kto swoją osobą przebiłby się przez formuły, legalizm, odpowiedziałby na niezadane pytania, podtrzymał gasnącą nadzieję. Kto sam stałby się Nadzieją.
Słowa Ewangelii prowokują do postawienia pytania: co mamy robić, aby dziś rzesze ludzi – podobnie jak wtedy: pogubionych, poranionych, omamionych wizją fałszywych rajów – zaczęły szukać Jezusa? Przecież nie da się nikogo zmusić do wiary, miłości, wierności, oddania swojego życia. Iść z „duchem czasu”, obniżając wymagania, hołubiąc ludzkim nieuporządkowaniom i schlebiając kłamstwu? Przecież Kościół konkurujący z telewizyjnym show, dbający li tylko o dobre samopoczucie swoich członków nie ma sensu. Podobnie jak Kościół, który nie żyje na co dzień słowami swojego Założyciela, nie karmi się Jego Ciałem i Krwią, odrzuca owoce odkupienia czy zapomina o najważniejszym swoim celu, czyli prowadzeniu do świętości.
Co będzie z nami? Jak wiele trzeba dziś mądrości, by wybrać właściwy kierunek, albo inaczej: dobrze odczytać, czego od nas oczekuje Pan? Na co mamy być przygotowani?
„Przyszłość Kościoła po raz kolejny zostanie ukształtowana przez świętych – pisał przed laty ks. Joseph Ratzinger, przyszły Papież Benedykt XVI – to znaczy przez ludzi, których umysły nie zatrzymują się na hasłach dnia, ale dociekają głębiej […]. Z obecnego kryzysu wyłoni się Kościół jutra – Kościół, który stracił wiele […]. We wszystkich tych zmianach, w których, jak można się domyślać, Kościół na nowo odnajdzie swoją istotę i pełne przekonanie co do tego, co zawsze było w jego centrum: wiary w Trójjedynego Boga, w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem, w obecność Ducha Świętego aż do końca świata […]. A kiedy minie już proces tego odsiewania, wielka moc popłynie z Kościoła. W totalnie zaplanowanym świecie ludzie będą strasznie samotni. Jeśli całkowicie stracą z oczu Boga, odczują całą grozę swojej nędzy. Następnie odkryją małą trzódkę wyznawców jako coś całkowicie nowego. Odkryją ją jako nadzieję, która jest im przeznaczona, odpowiedź, której zawsze potajemnie szukali. Będzie on postrzegany jako dom dla człowieka, gdzie znajdzie on życie i nadzieję wykraczającą poza śmierć”.
Czy taka czeka nas droga? Czas pokaże. Zmieniają się czasy, kontekst – zaproszenie Jezusa jest ciągle aktualne.
Ks. Paweł Siedlanowski