Wybuch w Teksasie
Czwartek, 18 kwietnia 2013 (08:52)W zakładach nawozów sztucznych w Teksasie doszło wczoraj wieczorem (czasu lokalnego) do wybuchu. Liczba ofiar nie została dotychczas oficjalnie ustalona i pojawiają się sprzeczne relacje.
Lokalna telewizja KWTX, powołując się na ratowników informuje, że zginąć mogło nawet 70 osób, zaś co najmniej 200 zostało rannych. Z kolei amerykańska stacja telewizyjna CNN podaje informacje o kilku ofiarach i 150 rannych, w tym kilkudziesięciu ciężko.
CNN poinformowała, że w wyniku wybuchu doszło do wstrząsu podziemnego o sile 2,1 w skali Richtera. Kilkadziesiąt budynków jest uszkodzonych lub zniszczonych.
Władze stanu Teksas obawiają się, że w wybuchu w zakładach nawozów sztucznych mogło zginąć wiele osób. - Wielu ludzi jest rannych, a wielu, jestem tego pewien, nie będzie tu z nami już jutro – oświadczył burmistrz West Tommy Muska, który zaapelował o modlitwę za ofiary i poszkodowanych w wychuchu. Jednocześnie Muska porównał wybuch do eksplozji bomby atomowej. Poinformował też, że główny pożar został opanowany po około trzech godzinach od wybuchu.
Eksplozja nastąpiła około godz. 20 czasu lokalnego (ok. godz. 3 nad ranem w czwartek czasu polskiego) w liczącej 2700 mieszkańców miejscowości West, ok. 30 km na północ od miasta Waco.
Agencja Associated Press poinformowała, że obrażenia odniosły dziesiątki ludzi. Dyrektor szpitala w Waco powiedział telewizji CNN, że przyjęto 66 rannych, w tym 38 w stanie ciężkim. Pacjenci mają urazy ortopedyczne, znaczne zranienia, a także wiele ran ciętych i mniejszych skaleczeń.
Rzecznik straży pożarnej Don Yeager powiedział agencji AFP, że przyczyny wybuchu na razie nie ustalono, ale mógł to być amoniak. Świadkowie relacjonowali, że w następstwie eksplozji pojawiła się ognista kula średnicy 30 metrów.
Według miejscowych służb wybuch był tak silny, że zniszczył pobliskie budynki, a nieodległy dom spokojnej starości zawalił się; pod gruzami mogą być uwięzieni ludzie. Burmistrz Muska poinformował, że ewakuowano z tego domu około 130 pensjonariuszy.
Ponad dwie godziny po wybuchu ogień w dalszym ciągu był widoczny nad zgliszczami zakładów i pobliskimi zabudowaniami. Na miejscu są dziesiątki samochodów służb ratunkowych.
IK, PAP