• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

XIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Ewangelia

Niedziela, 30 czerwca 2024 (09:27)

Mk 5,21-24.35b-43

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał.

Wtedy przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?” Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: „Nie bój się, wierz tylko!” I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.

Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: „Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi”. I wyśmiewali Go.

Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań!” Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

 


 

Rozważanie

Panie, przymnóż nam wiary!

Dotyk to najpierwotniejszy z naszych zmysłów. Najnowsze badania neurobiologii potwierdzają, że łagodzi ból. Trzymanie ręki osoby, która cierpi, niesie ulgę. Płaczące dziecko uspokaja się, kiedy jest tulone przez matkę. Popularna dziś terapia sensoryczna bazuje na dotyku – on sprawia, że domykają się odruchy, pojawia się wewnętrzna harmonia stanowiąca bazę do normalnego funkcjonowania dziecka.

Czytamy dziś w Ewangelii o dwóch niezwykłych dotykach: pierwszy to gest kobiety cierpiącej na uporczywą chorobę, drugi towarzyszy spotkaniu z córką przełożonego synagogi. Kobieta odzyskuje zdrowie, dziewczynka – życie. Obu wydarzeniom towarzyszą dwa ważne elementy: wiara w bóstwo Chrystusa i uznanie własnej niemocy, bezradności. Ilu z nas chciałoby dziś dotknąć Jezusa? Doświadczyć tego, co oni? Tylu pośród nas chorych, słabych, wewnętrznie umarłych…

Jezus dotyka nas poprzez sakramenty święte. Staje się przez nie realnie obecny! Bliski. Przynosi zdrowie i życie. Dlaczego zatem tam Go nie szukamy? Dlaczego dla wielu dawno przestały przynależeć do sfery sacrum, stając się jedynie elementem tradycji? Albo bonusem za dobre życie, nagrodą za wytrwałość, pieczęcią pobożności, a nie „pokarmem słabych”? Brakuje wiary? Nie potrafimy zaufać Bogu, oddać Mu całej prawdy o sobie? Zostawiamy sobie margines „na wszelki wypadek”, gdzie stoi znak: No way! Nie wchodź tam! To moje!

„Panie, przymnóż nam wiary” – wołamy za apostołami. Dotknij serc i umysłów! I uzdrów nas!

Ks. Paweł Siedlanowski