Politycy PiS z kontrolą poselską w MSWiA
Piątek, 21 czerwca 2024 (15:14)Politycy PiS poinformowali w piątek, że udają się z kontrolą poselską do MSWiA, aby zapytać, dlaczego szef resortu Tomasz Siemoniak i podległe mu służby zgodziły się na to, żeby aktywiści mogli działać w strefie buforowej przy polsko-białoruskiej granicy – oświadczył szef klubu PiS Mariusz Błaszczak.
Z kontrolą poselską do resortu udali się posłowie: Mariusz Błaszczak, Paweł Jabłoński i Daniel Milewski. Błaszczak w trakcie konferencji prasowej zwracał uwagę, że szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz apelował niedawno do aktywistów, żeby nie utrudniali służby żołnierzom i funkcjonariuszom na granicy i nie brali udziału w przemycie ludzi z Białorusi do Polski.
„Widać brakuje komunikacji w rządzie Donalda Tuska, bo za to, że aktywiści mogą działać w strefie buforowej, odpowiedzialny jest minister MSWiA i służby jemu podległe. W związku z tym udajemy się z kontrolą poselską do MSWiA, żeby zapytać, dlaczego minister Tomasz Siemoniak i podległe mu służby zgodziły się na to, żeby aktywiści mogli działać w strefie buforowej. Dlaczego rząd Donalda Tuska nie reaguje wtedy, kiedy polscy funkcjonariusze i żołnierze są obrażani przez aktywistów? Dlaczego rząd Donalda Tuska nie reaguje wtedy, kiedy te organizacje łamią prawo, przemycając ludzi z granicy białoruskiej do Polski?” – oświadczył Mariusz Błaszczak.
Strefa buforowa przy granicy z Białorusią, według zapowiedzi szefa MSWiA Tomasza Siemoniaka, ma ok. 60 km długości, ale nie będzie w niej żadnej miejscowości. Według założeń strefa ma utrudnić przemyt nielegalnych migrantów przez granicę białorusko-polską i zapewnić lepsze warunki dla działającej tam Straży Granicznej, wojska i Policji.
Mariusz Błaszczak zwracał ponadto uwagę na doniesienia dotyczące zawracania migrantów z Niemiec do Polski. W jego ocenie należy wezwać ambasadora Niemiec w Warszawie, „przedstawiając swój protest”. „Należy też podjąć bardzo ostre działania na granicy wschodniej z Białorusią [...] łącznie z zaminowaniem granicy przy użyciu min przeciwpiechotnych” – przekonywał.
Poseł Paweł Jabłoński mówił, że premier Tusk w exposé „chwalił się, że nikt go w Europie nie ogra, i w tym ostatnim tygodniu widzimy, ile prawdy było w tych słowach”. „W ciągu jednego tygodnia załatwił dla Polski procedurę nadmiernego deficytu u [szefowej KE] Ursuli von der Leyen. Załatwił to, że Niemcy przerzucają do nas kolejnych migrantów – rozmawiał o tym osobiście z kanclerzem Olafem Scholzem” – powiedział poseł. Jak dodał, premier nie był też w stanie „zablokować rozporządzenia w sprawie zalewania pól uprawnych, które będzie zabijało polskie rolnictwo”.
Paweł Jabłoński ocenił ponadto, że Polska powinna żądać, aby Niemcy przeprowadziły śledztwo z udziałem polskich prokuratorów ws. przerzucania do naszego kraju migrantów. Dodał, że powinniśmy przywrócić kontrole na granicy.
Poseł Daniel Milewski zwracał uwagę, że „po raz kolejny słowa Donalda Tuska i jego współpracowników o tym, że coś się nie powtórzy, okazały się nieprawdą”. „Przychodzimy z interwencją, kontrolą do MSWiA, by zadawać konkretne pytania, zarówno o kraje pochodzenia tych migrantów, którzy nielegalnie przekraczają polskie granice, o liczbę tych osób [...], jak i to, jak Straż Graniczna umożliwia działalność organizacji, które pomagają przemytnikom, czy wręcz same takim przemytem się zajmują na naszej wschodniej granicy” – mówił.
Najgłośniejszy w ostatnich dniach przypadek zawrócenia migrantów miał miejsce 14 czerwca w Osinowie Dolnym (woj. zachodniopomorskie). Niemiecka policja pozostawiła tam pięcioosobową rodzinę Afgańczyków, której odmówiono wjazdu do Niemiec.
O kolejnym incydencie z zawróceniem grupy migrantów z Niemiec do Polski napisał niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung”. Gazeta w środowym wydaniu podała, że w sobotę 15 czerwca na moście granicznym między Frankfurtem nad Odrą a Słubicami policjanci mieli kazać grupie kilkunastu kobiet i mężczyzn szybko przejść z bagażami przez most do Polski.
APW, PAP