• Poniedziałek, 27 kwietnia 2026

    imieniny: Zyty, Teofila, Felicji

Dobrzyński: Policja niemiecka zadziałała wbrew procedurom

Poniedziałek, 17 czerwca 2024 (18:52)

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński potwierdził w poniedziałek, że niemiecka policja zatrzymała cudzoziemców, których przewiozła na stronę polską i tam pozostawiła. Dodał, że to działanie wbrew procedurom. O sprawie podczas wizyty w Berlinie ma rozmawiać szef MSWiA.

Jak napisał portal Chojna24.pl, w piątek niemiecki radiowóz pojawił się w Osinowie Dolnym (woj. zachodniopomorskie), z samochodu wysiadła rodzina migrantów. O incydencie poinformował portal jeden z czytelników. Z samochodu miały wysiąść dwie osoby dorosłe i troje dzieci.

Dobrzyński podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami przekazał, że niemiecka policja zatrzymała 5-osobową rodzinę w nocy w piątek 14 czerwca, a nad ranem rodzina została przewieziona dwoma radiowozami na stronę polską i tam pozostawiona.

Dodał, że polska Straż Graniczna natychmiast skontaktowała się ze swoimi odpowiednikami po stronie niemieckiej; te informacje zostały potwierdzone.

„Możemy śmiało powiedzieć, że jest to pierwszy do tej pory, na szczęście jedyny taki incydent” – podkreślił Dobrzyński. Jak mówił, ma nadzieję, że innych nie będzie.

Dobrzyński poinformował, że polska Straż Graniczna przez cały czas jest w kontakcie z niemiecką policją, ponieważ to w jej strukturach jest tamtejsza straż graniczna. Przekazał, że we wtorek komendant główny Straży Granicznej (gen. dyw. SG Robert Bagan) będzie rozmawiał na ten temat ze swoim niemieckim odpowiednikiem.

Powiedział, że sprawa zostanie też poruszona podczas spotkania ministra spraw wewnętrznych i administracji Tomasza Siemoniaka z niemiecką minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser. Do Berlina – jak przekazał Dobrzyński – Siemoniak poleci w piątek.

Rzecznik zaznaczył, że – jak ustalono – zostały złamane procedury. „Policja niemiecka zadziałała wbrew procedurom, które w takich sytuacjach obowiązują” – powiedział. Podkreślił, że chodzi o procedury obowiązujące w całej Europie.

Dopytywany, gdzie teraz ta rodzina przebywa, poinformował, że „to są wolni ludzie”. Przekazał też, że rodzina przebywała na terenie Polski tydzień wcześniej, złożyła wniosek o azyl i zgodnie z procedurami powinna przebywać w Polsce, „a nie jechać za granicę”.

„Ubolewamy, że doszło do niedopełnienia tych procedur i zrobimy wszystko, żeby do podobnych incydentów w przyszłości nie dochodziło” – podkreślił.

W poniedziałek Straż Graniczna w portalu X (dawniej Twitter) zaznaczyła, że „przywiezienie i pozostawienie przez niemiecką Policję cudzoziemców w Polsce (Osinów Dolny) odbyło się z naruszeniem zasad współpracy obu służb i prawa regulującego kwestie przekazywania osób”. We wpisie podkreślono, że „służby niemieckie nie mogą arbitralnie podejmować takich decyzji”.

Również w poniedziałek w Studiu PAP wiceszef MSWiA Czesław Mroczek, odnosząc się do incydentu, przyznał, że sytuacja w Osinowie Dolnym nie wypełniała procedur związanych z readmisją. Procedura odsyłania uchodźcy do kraju, w którym złożył on wniosek o ochronę, wygląda zupełnie inaczej – powiedział wiceminister.

„Działania te z całą pewnością nie były wypełnieniem procedury o readmisji. W sytuacji, kiedy uchodźca złoży wniosek o ochronę w Polsce, a później się przemieści do innego państwa europejskiego, bez rozpatrzenia tego wniosku, państwo, w którym się znajdzie, może go skierować do państwa, które przyjmowało wniosek. Taka jest zasada” – podkreślił.

Jak powiedział, w zeszłym roku przypadków readmisji było blisko tysiąc, a w tym roku blisko 300.

Rodzina migrantów z Afganistanu, która po przekroczeniu granicy niemiecko-polskiej została odwieziona przez niemiecką policję z powrotem do Polski, nie zwróciła się do policjantów z wnioskiem o azyl w Niemczech – przekazało biuro prasowe tamtejszej policji na prośbę PAP o komentarz do relacji polskich mediów o sprawie.

Bianca Jurgo z biura prasowego niemieckiej policji w odpowiedzi na pytanie PAP o okoliczności zdarzenia poinformowała, że w ramach tymczasowo przywróconych kontroli na granicach, w tym z Polską, „funkcjonariusze zatrzymali pięcioosobową rodzinę afgańską (osoby w wieku 4, 6, 8, 30 i 40 lat), która próbowała wjechać do kraju bez zezwolenia około godziny 00.46 w dniu 14 czerwca 2024 r. w rejonie Altmaedewitz [...]”. Miejscowość ta leży w kraju związkowym Brandenburgia, w odległości ok. 8 km od granicy z Polską.

„Mieli przy sobie polskie zaświadczenia o nadaniu statusu uchodźcy dla dorosłych i polskie dowody tożsamości dla dzieci. Osoby te zostały przewiezione na posterunek policji w celu dalszego postępowania. Afgańska rodzina nie zwróciła się do funkcjonariuszy policji z wnioskiem o azyl” – podkreśliła Jurgo.

Jak przekazała, rodzina została odesłana do Polski po sprawdzeniu jej sytuacji prawnej – osoby te nie spełniały wymogów dotyczących wjazdu i pobytu w Niemczech, a ponadto w ich sprawie toczyła się już procedura azylowa w Polsce, o czym świadczyły wystawione w Polsce dokumenty.

Aby uniknąć konieczności „zatrzymania rodziny na nadmiernie długi czas” i aby ułatwić cały proces, funkcjonariusze postanowili poinformować polską Straż Graniczną za pośrednictwem Wspólnego Centrum w Świecku i przekazać rodzinę polskiej Straży Granicznej. Strona polska nie odpowiadała przez kilka godzin, niemieccy funkcjonariusze postanowili więc zabrać rodzinę z patrolem na granicę polsko-niemiecką w pobliżu miejscowości Hohenwutzen, aby stamtąd odesłać ich do Polski – podała Jurgo.

Na krótko przed dotarciem na miejsce „dzieci zaczęły skarżyć się na problemy zdrowotne”, w związku z czym policjant znający okolicę w porozumieniu z ojcem dzieci pojechał do najbliższej apteki, która znajdowała się w Polsce, aby w razie potrzeby móc szybko udzielić pomocy – przekazało biuro prasowe niemieckiej policji. Do apteki grupa dotarła około godz. 8.45.

„Matka zapomniała swojego telefonu komórkowego na posterunku policji” i dlatego w tym samym czasie została przewieziona z powrotem na posterunek, a następnie do swojej rodziny, która wtedy znajdowała się już w Polsce – podano dalej w oświadczeniu.

Podkreślono, że według wiedzy niemieckiej policji do podobnej sytuacji doszło po raz pierwszy.

Sprawa jest intensywnie monitorowana z polskimi kolegami – poinformowała niemiecka policja.

APW, PAP