• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Ewangelia i rozważanie

Niedziela, 16 czerwca 2024 (11:15)

Mk 4,26-34

Jezus mówił do tłumów: „Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. Gdy zaś plon dojrzeje, zaraz zapuszcza sierp, bo pora już na żniwo”.

Mówił jeszcze: „Z czym porównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarnko gorczycy; gdy się je wsiewa w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Lecz wsiane, wyrasta i staje się większe od innych jarzyn; wypuszcza wielkie gałęzie, tak że ptaki podniebne gnieżdżą się w jego cieniu”.

W wielu takich przypowieściach głosił im naukę, o ile mogli ją rozumieć. A bez przypowieści nie przemawiał do nich. Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom.

 

Rozważanie

Potencjał wzrostu

Sporo dziś w Kościele frustracji, lęku. Kryzysowi, o którym słychać nieustannie, próbuje się przeciwstawić aktywność! Jeszcze więcej pracy, grup parafialnych, więcej liderów i pomysłów na ewangelizację! Więcej dynamizmu i mobilizacji! Dokumenty posynodalne, jakie pojawiły się w diecezjach i krajowych episkopatach, często przypominały koncerty życzeń, piramidę postulatów. OK. Tylko co z tego wynika?

Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii są przestrogą: wzrost Królestwa Bożego nie zależy tylko od nas. Owszem, Bóg chce, abyśmy mieli w procesie jego budowania swój udział – ważne są gleba ludzkiego serca, na które pada ziarno Słowa, warunki, w jakich będzie ono wzrastać, zapał, wiara i miłość. Ale to On daje życie, potencjał rozkwitu. Nasz błąd polega na tym, że Boskie prerogatywy przypisujemy sobie. I wszystko wychodzi „na ludzki obraz i podobieństwo”.

Niesamowicie brzmią słowa aktu zawierzenia spisane przez skromnego kapłana, neapolitańczyka, o. Dolindo Ruotolo: „Oddaj Mi swoje sprawy, a wszystko się uspokoi” – prosił Jezus. „Całkowicie zdać się na Mnie nie oznacza walczyć, denerwować się i rozpaczać, a jednocześnie prosić Mnie niecierpliwie, bym to Ja po twojej myśli przemienił wzburzenie w modlitwę. Całkowicie zdać się na Mnie znaczy zamknąć ze spokojem oczy duszy, odsunąć niespokojne myśli i zamęt, oddać się Mi, tak bym tylko Ja działał, i powtarzać: ’Ty się tym zajmij’. […] Zamknij oczy i daj się ponieść prądowi mojej łaski […]. Odpocznij we Mnie, ufając w moją dobroć, a zapewniam cię na moją miłość, że kiedy zwrócisz się do Mnie z tą dyspozycją, oddam się tej sprawie całkowicie, pocieszę cię, wyzwolę i poprowadzę”.

Mocne słowa! Niepewność związana z modlitwą bierze się po części stąd, że często chcielibyśmy zapanować nad rzeczywistością duchową, odmierzyć wszystko odpowiednimi przyrządami i zmieścić w obrębie naszego doświadczenia. Tylko że wtedy mamy do czynienia już nie z wiarą, zaufaniem, ale z czystą życzeniowością i magią.

Każdy zamysł, każda myśl wtedy stanie się „ziarnkiem gorczycy”, jeśli u jej początku będzie oddanie jej Bogu, zawierzenie, modlitwa i adoracja. Święty Jan Paweł II powiedział kiedyś, że losy świata rozstrzygają się za murami zakonów kontemplacyjnych. Nieprzypadkowo, gdy Pan Bóg przygotowywał dzieci fatimskie do objawienia Maryi, posłał przed Nią anioła, który uczył je adoracji. Bo tam się wszystko zaczyna.

 

Ks. Paweł Siedlanowski, „Nasz Dziennik”