Dziś w „Naszym Dzienniku”
Unia nie potrzebuje ideologii
Sobota, 15 czerwca 2024 (01:01)ROZMOWA z Jadwigą Wiśniewską, poseł Prawa
i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego
Za nami wybory do Parlamentu Europejskiego. Jak Europa przyjęła wyniki? Czy dotychczasowy układ sił uda się utrzymać?
– Wyniki wyborów spotkały się z dużą nerwowością obecnego, lewicowo-liberalnego układu, o czym dobitnie świadczy niespodziewany ruch prezydenta Francji, który
w odpowiedzi na zwycięstwo Zgromadzenia Narodowego Marine Le Pen zdecydował się rozwiązać francuski parlament. To wiele mówi. Pokazuje, że lewicowo-liberalny mainstream przestraszył się rosnącego znaczenia sił konserwatywnych i że ten obecny układ trzeszczy w posadach. O tym, czy się obroni, zdecyduje ostateczny kształt koalicji, która będzie rządziła Europą. Niewątpliwie widać, że Unia Europejska skręca w prawo, że obywatele państw członkowskich chcą zmian, że nie zgadzają się na dalsze forsowanie ideologii klimatycznej w postaci Zielonego (nie)Ładu, sprzeciwiają się centralizacji UE
i wdrażaniu paktu migracyjnego. Dali temu wyraz, idąc do urn wyborczych.
Europejska Partia Ludowa otrzymała najwięcej głosów. Czy kandydat wskazany przez tę frakcję powinien pokierować Komisją Europejską?
– Przewodniczącym Komisji Europejskiej zostanie kandydat, który uzyska poparcie z jednej strony państw członkowskich, a z drugiej większości grup politycznych w Parlamencie Europejskim. Tak więc wszystko jest możliwe. W kuluarach coraz głośniej mówi się, że Ursula von der Leyen – namaszczona przez Europejską Partię Ludową na kandydatkę – będzie miała problemy z reelekcją, bo nawet we własnej rodzinie politycznej ma dużo przeciwników. Będzie więc zmuszona do budowania szerokiej koalicji
i szukania głosów także wśród sił prawicowych w Parlamencie Europejskim. Z całą pewnością poziom emocji politycznych w najbliższych tygodniach będzie wysoki.
Czy proces federalizacji UE będzie postępował?
– W zapoczątkowanych zmianach traktatów chodzi nie o federalizację, ale o centralizację, co jest jeszcze bardziej niebezpiecznym procesem. W federacji państwa, które je tworzą, mają jeszcze jakąkolwiek część suwerenności. W centralizacji, jakiej chciałaby lewicowo-liberalna większość w Unii Europejskiej, de facto będziemy mieli do czynienia z utratą podmiotowości i suwerenności przez państwa członkowskie. Szansą na zatrzymanie tych zgubnych dla Europy zmian jest nowy układ sił w Parlamencie Europejskim, który właśnie się wykuwa.
Francja wysyła do europarlamentu liczną reprezentację ludzi, którzy są sceptyczni względem głównego nurtu Unii Europejskiej. Jak to wpłynie na funkcjonowanie tego gremium?
– Z całą pewnością ubogaci to dyskurs w ramach Parlamentu Europejskiego. Unia potrzebuje zdrowego rozsądku, a nie ideologicznego, lewicowo-liberalnego zacietrzewienia. Z całą pewnością wynik we Francji pokazuje, że front eurorealistów się poszerza. A to pozwala z większym optymizmem patrzeć na nową, polityczną układankę w europarlamencie.
Jaką rolę w kształtowaniu przyszłego Parlamentu Europejskiego może odegrać Pani frakcja – Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR)?
– Może być to rola znacząca. Wiele wskazuje na to, że bez głosów posłów EKR nie uda się wybrać nowego przewodniczącego Komisji Europejskiej. Będziemy prezentować nasze stanowisko i twardo bronić postulatów, z którymi szliśmy do wyborów. Niewątpliwie klimat polityczny w Parlamencie Europejskim jest zdecydowanie lepszy niż 5 lat temu i sprzyja sojuszowi sił prawicowych, eurorealistycznych.
Trwa próba przeciągnięcia na swoją stronę przez establishment włoskiej premier Giorgii Meloni. Może dojść do rozłamu wewnątrz Państwa frakcji?
– Premier Giorgia Meloni dała się poznać jako rozważny
i rozsądny polityk. Wydaje się, że ma dobrą intuicję polityczną. Wejście w sojusz z lewicowo-liberalnym mainstreamem byłoby sprzeczne z wartościami wyznawanymi przez Braci Włochów, na których zbudowała swoją siłę, rozpoznawalność i w efekcie doszła do władzy. Tym samym koszty polityczne ewentualnej koalicji z EPL dla Georgii Meloni byłyby katastrofalne i wiązałyby się z utratą wiarygodności. Dziś rozmawiamy nie o rozłamie w grupie EKR, ale wręcz przeciwnie o konsolidacji, a nawet zaproszeniu do współpracy innych ugrupowań, które podzielają naszą agendę polityczną.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym