Społeczeństwo
Europa potrzebuje zmiany
Wtorek, 4 czerwca 2024 (09:54)Tysiące rolników będą domagać się dzisiaj w Brukseli odrzucenia polityki klimatycznej.
Rolnicy z całej Europy jednoczą się przeciwko ideologii klimatycznej Unii Europejskiej. Dzisiaj o godz. 12.00 w Brukseli odbędzie się wielki protest środowiska rolniczego. Ma to być wydarzenie, które doprowadzi do istotnych zmian na europejskiej scenie politycznej. – Wszyscy musimy być z rolnikami – oni walczą o swój byt, ale też o to, abyśmy mogli jeść zdrową i smaczną żywność. Od powodzenia tego protestu zależą nasze zdrowie i przyszłość Polski, także gospodarcza – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Krystyna Szyszko ze Stowarzyszenia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski im. prof. Jana Szyszko.
Komisji Europejskiej udało się doprowadzić do tego, że ludzie na co dzień rywalizujący ze sobą o rynki staną ramię w ramię. W Brukseli pojawią się rolnicy z Polski, Holandii, Belgii, Hiszpanii, Niemiec, Francji i wielu innych krajów. – Liczymy na to, że doprowadzimy do przesilenia politycznego w Europie i w przyszłym Parlamencie Europejskim oraz Komisji Europejskiej znajdą się ludzie, którzy będą walczyć o bezpieczeństwo żywnościowe UE oraz europejskie rolnictwo. My się nie poddamy, jesteśmy bardzo mocno zdeterminowani. Wygramy to starcie – zapewnia w rozmowie z nami Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, jeden z organizatorów protestu. Lewicowa i liberalna większość w Unii Europejskiej boi się osłabienia wpływów, bo dla nich może to oznaczać początek utraty władzy. – Rolnicy są pierwszą dobrze zorganizowaną grupą, która może im zagrozić. Trzeba mocno ich wspierać, gdyż ten protest jest także w naszym interesie. Każdy z nas jest konsumentem, każdemu z nas zagraża polityka klimatyczna Unii Europejskiej – mówi „Naszemu Dziennikowi” Beata Kempa, poseł Suwerennej Polski do Parlamentu Europejskiego. Komisarze wiedzą, co mogą stracić. – Chcą uśpić czujność rozsądnej części Europy, zapowiadają złagodzenie Europejskiego Zielonego Ładu. Z kolei systemowa Europejska Partia Ludowa twierdzi, że będzie walczyła z zakazem korzystania z aut spalinowych. Oni kłamią po to, aby po wyborach do PE docisnąć jeszcze mocniej śrubę. Europa potrzebuje zmiany i mocno wierzę w to, że rolnicy ją zapoczątkują – akcentuje Beata Kempa.
Rolnicy długo byli cierpliwi. Bardzo mocno uderzyła w nich wojna energetyczna, którą Rosja wypowiedziała Unii Europejskiej. Z tygodnia na tydzień wystrzeliły ceny podstawowych środków produkcji, m.in. nawozów. Energia i paliwa stawały się coraz droższe. Do tego duże problemy wywołała wojna na Ukrainie. – Od samego początku podnosimy, że nasz protest został oparty na trzech postulatach: wypowiedzenie polityki klimatycznej Unii Europejskiej, ochrona unijnych rynków przed zalewem produktami rolno-spożywczymi czy wycofanie się z pomysłu likwidacji jakiejkolwiek branży hodowli zwierząt – podkreśla Szczepan Wójcik.
Ogólnoeuropejska akcja
Protesty trwały miesiącami i przyjmowały lokalną formę – od lutego 2024 r. stały się już ogólnoeuropejskim wydarzeniem. – Zapoczątkowali to koledzy z Niderlandów, którzy pierwsi wyszli na ulice, gdyż polityka ich rządu była zabójcza dla rolnictwa. Oni pokazali, że twardą postawą można zmusić każdy rząd – nawet najbardziej prounijny – do uległości – przypomina Szczepan Wójcik.
Protesty w Niderlandach doprowadziły do zmian na scenie politycznej. Powołana została partia rolników BoerBurgerBeweging (BBB, z niderlandzkiego Ruch Rolnik-Obywatel), która stała się częścią obecnej koalicji rządzącej. Dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że nowy niderlandzki rząd znajdzie się na kursie kolizyjnym z Brukselą w sprawach związanych z polityką klimatyczną. – Nie ma władzy, która nie bałaby się ludzi. Nie ma polityka, którego nie można odwołać za pomocą narzędzi demokratycznych – długopisem i kartką do głosowania. Najbliższe dni będą decydujące dla Europy. Jeżeli rolnikom uda się pozytywnie zakończyć misję, którą rozpoczęli, to już za tydzień możemy obudzić się w nowej, przyjaznej każdemu Europie – wskazuje Krystyna Szyszko.
Kampania wyborcza przed wyborami do Parlamentu Europejskiego znajduje się na finiszu. Deputowani do PE rozjechali się po swoich okręgach, gdzie zabiegają o głosy wyborców. – Ale w Brukseli są przedstawiciele Komisji Europejskiej i jestem tego pewna, że ten protest będzie absolutnie słyszalny, on poniesie się po całym Starym Kontynencie. I taki jest jego cel. On ma uzmysłowić wszystkim – wyborcom i kandydatom – że Europejski Zielony Ład musi trafić do kosza. Dzisiaj w Brukseli – w imieniu nas wszystkich – rolnicy będą akcentować absurdy polityki klimatycznej UE, a są one niezwykle groźne dla europejskiego systemu bezpieczeństwa – zwraca uwagę Beata Kempa.
Sprawy związane z polityką klimatyczną są kluczowe w toczącej się kampanii. – W ostatnich miesiącach wzrosła świadomość społeczeństwa – wielu z nas dostrzega zależność między decyzjami, które podejmuje Bruksela, a kondycją finansową naszych rodzin. Przez lata pokutowało przekonanie, że UE żyje w swoim świecie, a my w swoim. Tymczasem większość prawa obowiązującego w Polsce jest realizacją poleceń z Brukseli – zauważa Krystyna Szyszko.
Drobne zmiany w EZŁ
Rolnikom zarzuca się dzisiaj motywy polityczne protestu. – Nasz protest jest polityczny, bo chcemy doprowadzić do przewrotu w Europie. To jest dla każdego jasne – przyznaje Szczepan Wójcik. Niemniej system się broni. Komisja Europejska i jej akolici zapewniają, że postulaty rolników zostały już zrealizowane, a do ustalenia pozostały jedynie szczegóły. – Ci ludzie kłamią. Ursula von der Leyen przeraziła się skali protestu i wykonała zaledwie pół kroku w tył. Obiecała rolnikom drobne zmiany, które nazywa realizacją postulatów. Podchwyciły to usłużne jej lewicowe i liberalne media, które mają zaciemnić społeczeństwu obraz sytuacji. Polityka klimatyczna dalej obowiązuje i jest ciągle wielkim zagrożeniem dla nas wszystkich – ostrzega Beata Kempa.
Komisja Europejska gra więc na czas. W zamrażarce legislacyjnej złożone są inne szkodliwe dokumenty – chociażby prawo o odnowie zasobów przyrodniczych. Jak topór nad rolnictwem wisi też umowa o wolnym handlu z krajami Mercosur, która może być gwoździem do trumny europejskiego rolnictwa. – Wraz z wprowadzeniem tej umowy i dalszą liberalizacją handlu z Ukrainą dojdzie do faktycznego zakończenia funkcjonowania rolnictwa w Europie. Skutkiem tego będzie zmonopolizowanie łańcucha żywnościowego – od produkcji żywności, poprzez jej obróbkę aż po jej sprzedaż – przez duże międzynarodowe korporacje. Kolejnym krokiem będzie masowe przejmowanie ziemi. A po wejściu w życie dyrektywy budynkowej będą też przejmować domy – obawia się Krystyna Szyszko.
Celowo też wprowadza się dzisiaj społeczeństwo w błąd. – Według polityków Koalicji Obywatelskiej czy Polski 2050 dyrektywa budynkowa powinna wejść. Chociaż twierdzą, że będą z nią walczyć, to jednak nie wierzę w ich nawrócenie. Tym bardziej że fakty przeczą ich słowom – stwierdza Beata Kempa. Rzeczywiste stanowisko „koalicji 13 grudnia” ujawniła Róża Thun, europoseł Polski 2050 i kandydatka tej formacji w czerwcowych wyborach. Wprost zapowiedziała, że o walce z proponowanymi przez Komisję Europejską przepisami nie może być mowy. – Oni stosują bałamutną argumentację. Twierdzą, że jeżeli prawo to wejdzie w życie, a ludzie ocieplą swoje domy, to będą płacić mniejsze rachunki. Całkiem niedawno kazali nam wymieniać piece na inne, bardziej ekologiczne, i już teraz są one niedobre. Wymaga się od nas szeregu inwestycji, bardzo drogich, tylko dlatego że brukselskim urzędnikom w głowach planeta płonie. Jeżeli ich nie powstrzymamy podczas wyborów, to ich już nic nie zatrzyma. Narzucą takie prawo, które wpędzi Europejczyków w niewyobrażalną biedę – puentuje Beata Kempa.
Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”