Bądźmy przy naszych pasterzach
Środa, 17 kwietnia 2013 (02:08)Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Bogusław Rąpała
W ostatnim czasie próbuje się zniszczyć dobre imię ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia. Komu na tym zależy?
– Te publikacje wpisują się niewątpliwie w coraz częstsze i ostrzejsze ataki na Kościół. Za pontyfikatu Jana Pawła II były one mniej drastyczne, częściowo się wyciszyły. Ojciec Święty w dużej mierze nas przed nimi chronił. Po jego śmierci pojawiły się próby niszczenia tego, co święte w sztuce, a raczej w tym, co próbuje się nazywać sztuką. Wystarczy przypomnieć wystawę w Gdańsku, której elementem była profanacja krzyża. Te bluźnierstwa poszły tak daleko, że staliśmy się świadkami satanistycznych orgii przed krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Działo się to za zgodą władz państwowych i miasta Warszawy. Pozwolili na to ludzie, którzy deklarują się jako katolicy. Pytanie: dlaczego tak zrobili?
Dlaczego tak częstym obiektem ataków na Kościół jest właśnie metropolita gdański?
– Postać ks. abp. Głódzia, który odważnie głosi nauczanie Kościoła katolickiego, po prostu im się nie podoba. Jego postawa i słowa są jasne i klarowne. Ksiądz arcybiskup jest wierny Kościołowi, Papieżowi oraz własnemu Narodowi. Wielu zapomniało, że zaciekle atakowano go już wtedy, gdy rozpoczynał posługę w Warszawie. Jako ordynariusz polowy stał się celem diabelskich ataków m.in. ze strony Jerzego Urbana. Ateiści rozpowszechniali kłamstwa na jego temat, bo nie mogli mu wybaczyć tego, że konsekwentnie wprowadzał do wojska Pana Boga. Teraz mamy powtórkę tamtych ataków. Bardzo przykre jest to, że dodatkowo znajdują się tacy duchowni, którzy w tym uczestniczą. Taki styl działania nie mieści się w kulturze chrześcijańskiej, nie mieści się w kulturze łacińskiej.
Do czego dążą ludzie atakujący duchownych?
– Chodzi o to, aby ośmieszając Kościół, zniszczyć i osłabić naszą wiarę. Ostatnim przykładem są ataki na Ojca Świętego Franciszka. Kłamliwe i brutalne słowa pod jego adresem wypowiadane są przez ludzi, których zadaniem jest szerzenie kultury. A przecież ich zachowanie jest absolutnym zaprzeczeniem jakiejkolwiek kultury. Kilka lat temu byliśmy świadkami, jak uderzono w ks. abp. Stanisława Wielgusa. W ten sposób sondowano, ile wolno, jak dalece można się posunąć, aby wywrzeć nacisk na obsadzanie kościelnych stanowisk.
Jak powinni zachowywać się wierni w sytuacji, gdy uderza się w ich duszpasterza?
– Powinni solidarnie przy nim stać i nie przykładać do tego ręki. A nade wszystko trwać przy Panu Bogu, bo tylko wtedy jesteśmy w stanie zachowywać się po Bożemu. Niestety, to systematyczne zniesławianie ludzi Kościoła skutkuje tym, że rozbudzane są negatywne nastroje, potęgowana jest chęć szukania sensacji. Niektórzy biorą udział w niedzielnej Mszy św., a po wyjściu z kościoła żyją nienawiścią do księdza i powtarzaniem przeróżnych kłamstw, przyczyniają się do nagonki na duchownych, a w ten sposób do niszczenia wiary. Nawet niewierzący w imię szacunku dla każdego człowieka powinien uszanować jego wiarę i jego świętości. Wykażmy solidarność z naszymi pasterzami, brońmy naszych katolickich wartości. Nie tylko módlmy się za prześladowanych i o nawrócenie dla prześladowców, ale również działajmy, stanowczo i solidarnie protestujmy przeciwko bezczeszczeniu naszych świętości – krzyża i wizerunków Matki Bożej, oraz przeciwko odbieraniu dobrego imienia naszym pasterzom. Tak jak protestujemy przeciwko dyskryminacji w obronie Telewizji Trwam, za co Polakom z całego serca dziękuję.