• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Odczuwamy spadek nakładów inwestycyjnych

Wtorek, 16 kwietnia 2013 (19:57)

Prof. dr. hab. Andrzej Kaźmierczak, członek Rady Polityki Pieniężnej

Obniżenie przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski w 2013 r. do 1,3 proc. jest bardzo ostrożne. Nasze prognozy – Narodowego Banku Polskiego – są jednak bardziej optymistyczne. Wskazują one, że tempo wzrostu PKB w tym roku będzie oscylowało w granicach 1,5 proc.

Nie zmienia to faktu, że jest to i tak poniżej założeń planu budżetowego na ten rok, który przyjęto na poziomie 2 proc. Różnica jest zatem bardzo duża. Oczywiście będzie to miało bardzo duże konsekwencje przede wszystkim dla realizacji budżetu. Według bowiem najnowszych danych za I kwartał br. wygląda ona znacznie gorzej, aniżeli w roku ubiegłym. Więc zasadniczo realizacja deficytu budżetowego jest bardzo wysoka jak na ten rok.

Ponadto w porównaniu z rokiem ubiegłym bardzo mocno spadają wpływy z podatku VAT. Dlatego że jeżeli spada sprzedaż detaliczna, zmniejszają się zakupy dokonywane przez obywateli. W związku z tym obniżają się wpływy podatkowe z VAT.

Spadają również wpływy z PIT. Nieco lepiej jest, jeśli chodzi o CIT. Ale tylko dlatego, że obecnie następuje realizacja odroczonych płatności i faktur z roku ubiegłego. Dlatego nieco lepsze są wyniki w tym zakresie.

Jednakże, generalnie rzecz biorąc, dramatycznie spadają dochody podatkowe. Szczęśliwie trochę łagodzi sytuację obniżenie wydatków budżetowych. Pomimo tego deficyt rośnie. To pierwsza konsekwencja spowolnienia gospodarczego.

Przyczyną tego jest przede wszystkim dramatyczny spadek nakładów inwestycyjnych. Zarówno jeśli chodzi o sektor prywatny, jak i publiczny. W tym zakresie dopiero w przyszłym roku możemy oczekiwać jakiejś dodatniej dynamiki. Natomiast w tym roku będzie ona ujemna.

Co więcej, konsumpcja indywidualna rośnie bardzo wolno. Praktycznie w I kwartale tego roku była ona w zastoju. Mam na myśli konsumpcję indywidualną w ujęciu realnym. Nawet była to dynamika ujemna, ponieważ ten wzrost był wyższy od wzrostu płac. Jednak niedługo sytuacja ta ulegnie poprawie w wyniku obniżenia inflacji. Wzrost płac nominalnych stanie się wyższy od wzrostu inflacji, co będzie przekładało się na wyższe płace w sferze realnej i pewnie ożywienie konsumpcji. Ten wyraźny wzrost konsumpcji indywidualnej pojawi się w III kwartale br.

Na pewno przyczyną osłabienia wzrostu dynamiki PKB jest też zła sytuacja w strefie euro. Pamiętajmy, że mamy tam recesję, ujemny wzrost PKB. A przecież tam kierujemy – głównie do Niemiec – 60 proc. naszego eksportu. W tym kraju akurat wzrost PKB jest dodatni – oscyluje w granicach 0,8 proc. Jest zatem mizerny. Tym niemniej sprawia, że poprzez powiązania produkcyjne wewnątrzbranżowe polskich przedsiębiorstw, kooperujących z firmami niemieckimi, ten dodatni wzrost w Niemczech niewątpliwie pozytywnie przekłada się na polski eksport. Aczkolwiek jego dynamika nie jest taka znowu optymistyczna. Ale jak na razie dodatni wkład eksportu do wzrostu PKB się utrzymuje. Oznacza to, że tempo jego wzrostu jest wyższe od tempa wzrostu importu. Jest tu pewna stabilność.

Generalnie rzecz biorąc, powodem obniżenia prognozy wzrostu PKB jest niewielki poziom inwestycji i niski przyrost konsumpcji. W tym ostatnim przypadku powinna nastąpić jednak poprawa. Natomiast jeśli chodzi o inwestycje – lekkie, ale niewielkie polepszenie sytuacji powinno nastąpić w przyszłym roku.  

not JD