Polska musi wyciągnąć wnioski
Wtorek, 16 kwietnia 2013 (17:05)Z gen. Romanem Polką, byłym szefem Wojskowej Formacji Specjalnej GROM, rozmawia Izabela Kozłowska
Nie milkną echa wczorajszych wybuchów w Bostonie. Jak Pan ocenia te wydarzenia?
– Mamy do czynienia z precedensowym zdarzeniem. Przypomnę, że terroryści z palestyńskiej organizacji „Czarny wrzesień” uderzyli w 1972 roku bezpośrednio w sportowców izraelskich. Tamto dramatyczne wydarzenie miało widoczny i jasny cel. Tymczasem wczorajszy atak w Bostonie uderzył w niewinnych ludzi, który różnią się od siebie kolorem skóry, wyznaniem, poglądami politycznymi. Jest to uderzenie w ideę jedności i łączności. Próba zniszczenia atmosfery ducha sportowego, który zwycięża wszelkie podziały.
Służby ratownicze prawidłowo zareagowały?
– Relacje medialne pokazują, że akcja ratownicza była przeprowadzona bardzo dobrze. Widzieliśmy prawidłowe działania nawet policjantów z pierwszej linii, których zasadniczym zadaniem była ochrona całego tego wydarzenia sportowego. Nie są to eksperci od terroryzmu, a tymczasem właściwie działali: zabezpieczyli teren, przygotowali ludzi i rannych do ewakuacji, zapanowali nad tłumem. Odtwarzane dialogi prowadzone po eksplozjach między służbami pokazują, że uniknięto atmosfery paniki, która mogła dodatkowo spotęgować katastrofalne skutki tego zdarzenia.
Dotychczas żadna z organizacji terrorystycznych nie przyznała się do przeprowadzenia ataku.
– Pytanie, kto tego dokonał, nie jest najistotniejsze. Bez względu na to, kto stoi za tymi zamachami, mamy do czynienia z międzynarodówką terrorystyczną. Ten zamach wzmacnia Al-Kaidę, mimo że ona może za nim nie stać. Dzisiejszy terroryzm jest strukturą anarchiczną, która nie posiada liderów i konkretnego kształtu. Bardzo często są to rozdrobnione organizacje lub ludzie utożsamiający się z ideą terroryzmu i uznają się za członków organizacji terrorystycznych. W sprawie ataku w Bostonie będzie przeprowadzone dokładne śledztwo. Służby amerykańskie już badają wszelkie ślady, w tym także elektroniczne i zdjęcia. Co ważne, na bieżąco przekazywane są informacje do służb w Wielkiej Brytanii, gdzie Londyn przygotowuje się do swojego maratonu.
Wspomniał Pan o tym, że uderzono w wydarzenie sportowe dotychczas będące ponad podziałami. Czy w związku z tym zagrożenie terrorystyczne wzrosło?
– Żyjemy w dobie terroryzmu, o czym nie wolno nam zapominać. Co pewien czas tego typu zdarzenia mają miejsce w różnych częściach świata. Terroryści w ten sposób niejako przypominają o sobie. Największym zagrożeniem na pewno jest pewność siebie, samozadowolenie, jak w przypadku naszego kraju.
Polscy politycy podkreślają, że jesteśmy przygotowani na wszelkie ataki...
– Właśnie to samozadowolenie jest dla nas najbardziej niebezpieczne. Głupotą i wręcz absurdem są powtarzane – przy okazji ataku w Bostonie – opinie, iż terroryści nie uderzyli na Euro 2012, gdyż zobaczyli, że nasz system zabezpieczenia jest bardzo dobry i nie mieliby żadnych szans na przeprowadzenie ataków. Na szczęście nie byliśmy dla terrorystów atrakcyjnym celem. Dla nich Stany Zjednoczone, Wielka Brytania są „imperium zła”. Polska nie jest krajem, który w pierwszej kolejności należy atakować. Nie oznacza to jednak, że jesteśmy odizolowaną wyspą, której nie grożą żadne ataki terrorystyczne.
W Polsce istnieje jakakolwiek strategia regulująca pracę odpowiednich służb w czasie zagrożenia terrorystycznego?
– Pragnę przypomnieć, że Strategiczny Przegląd Bezpieczeństwa Narodowego realizowany pod patronatem prezydenta RP Bronisława Komorowskiego wykazał, że w Polsce nie ma spójnego systemu bezpieczeństwa. Wskazano, że tak naprawdę, jeśli chodzi o zwalczanie terroryzmu, to nie ma instytucji wiodącej. Mamy za to do czynienia z co najmniej pięcioma różnymi strukturami, które w tym zakresie mają wykonywać zadania. Co prawda trudno porównywać skalę wczorajszych wydarzeń do tych ostatnich z Sanoka, które pokazują, że w Polsce nie mamy uregulowanych takich kwestii jak: użycie broni snajperskiej, użycie gazu czy tłumika. Jest wiele kwestii od poziomu taktyki aż po strategię, które powinny być wyjaśnione i uregulowane. Raz jeszcze podkreślę, iż to samozadowolenie, że w Polsce było Euro 2012 i nic się nie stało, nie prowadzi do konstruktywnych wniosków, a jedynie stanowi wielkie zagrożenie. Tego samego doświadczyli Amerykanie. Atak na World Trade Center był dla nich wielką lekcją pokory. Przed zamachem z 11 września 2001 roku byli oni pewni swoich służb, pewni swojego funkcjonowania. Tymczasem tamten atak uświadomił im, jak wiele mają jeszcze do zrobienia. Powinniśmy uważnie przypatrywać się temu, co dzieje się na świecie. Nie popadać w samozadowolenie, lecz czerpać z tego wnioski i usprawniać nasz system bezpieczeństwa.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska