• Sobota, 25 kwietnia 2026

    imieniny: Marka, Jarosława, Erwiny

Ewangelia i rozważanie

Niedziela, 2 czerwca 2024 (08:08)

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: „Patrz, czemu oni czynią
w szabat to, czego nie wolno?”.

On im odpowiedział: „Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom”.

I dodał: „To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”.

Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat,
żeby Go oskarżyć.

On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: „Podnieś się na środek!”. A do nich powiedział: „Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego, czy coś złego? Życie uratować czy zabić?”. Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła
z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę!”. Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa.

A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Mk 2,23 – 3,6

Miłość ponad wszystko:

Trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie jakiejkolwiek społeczności bez prawa. Prawo zabezpiecza wartości, gwarantuje porządek, opisuje relacje i hierarchizuje otaczający świat. Jest dobre, potrzebne. Pod jednym wszakże warunkiem: nie może podporządkować sobie sprawiedliwości, miłosierdzia, stać ponad człowiekiem
czy być przeciwko niemu. Bo staje się wtedy koszmarem
i źródłem anarchii. A nierzadko i absolutem, zajmując miejsce należne Bogu. O tym jest dzisiejsza Ewangelia.

Gdyby chcieć użyć obrazu wizualizującego ów przekaz: ktoś powiedział, iż są dwa rodzaje drużyn: jedne wychodzą na boisko, aby meczu nie przegrać, inne – aby go wygrać. Na pierwszy rzut oka nie ma różnicy. Ale gdy pomyśleć głębiej nad oboma stwierdzeniami, okazuje się, że różnią się od siebie fundamentalnie. W życiu chrześcijańskim nie chodzi o to, by skupić się tylko na grzechu, walce z nim, manichejskim pesymizmie. Problem grzechu kończy się
w konfesjonale i wejściu na drogę nawrócenia. Rzecz
w tym, że mamy żyć miłością, być na niej skupionym, miłować innych tak, jak Chrystus nas umiłował. I to jest najważniejsze zadanie ucznia.

Przez wiarę w Syna Bożego jesteśmy usprawiedliwieni
i zbawieni. Niekiedy sytuację, którą odnajdujemy
w czytanym dziś tekście Ewangelii, próbuje się wykorzystywać jako uzasadnienie tezy, iż Jezus w ogóle odrzucił Prawo, dając pierwszeństwo subiektywnemu osądowi sumienia i czyniąc człowieka „panem szabatu”.
Nie o to chodzi. Chrystus chciał nam pokazać, że największym, uniwersalnym prawem obowiązującym wszystkich jest miłość. Ona porządkuje cały ogląd świata. „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym
nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący” – napominał Apostoł Narodów (1 Kor 12,1). „Kochaj i czyń, co chcesz” – pisał wiele wieków później
św. Augustyn. Gdyby wszystkie kodeksy prawa zostały zbudowane na miłości, świat byłby inny.

Ks. Paweł Siedlanowski