Nie damy się sparaliżować strachem
Wtorek, 16 kwietnia 2013 (09:35)- Atak, który nastąpił w samym środku słynnej imprezy publicznej, był ponurym przypomnieniem, że groźba terroryzmu nie jest czymś, co jest już za nami – podkreśla Scot Lehigh w „The Boston Globe”. Amerykańskie gazety w pierwszych redakcyjnych komentarzach nie kryją zaskoczenia, że mogło dojść do takiego aktu przemocy.
Komentator „The Boston Globe” przypomniał, że zapewniano Amerykanów, iż żyją w bezpiecznym kraju, a akty terroryzmu sprzed lat nigdy się nie powtórzą.
„New York Times” w redakcyjnym kometarzu napisał, że zamach w Bostonie zniszczył prostą radość z biegania. Tradycja maratonu, która sięga 1897 roku, zawsze była okazją do manifestowania radości i otwartości mieszkańców Bostonu. Co roku miasto zaprasza tysiące biegaczy z całego świata do świętowania i dlatego zamach w takim momencie jest dla Amerykanów szczególnie bolesny.
Pierwsze ustalenia policji potwierdzają, że to nie był akt przygotowany przez jednego zamachowca, ale przez większą grupę zorganizowaną. Kilka minut po pierwszej eksplozji nastąpiły następne. Policji udało się zabezpieczyć kilka ładunków.
Obydwie gazety apelują do Amerykanów, aby nie dali się zastraszyć terrorystom. „Żaden akt terrorystyczny nie jest wystarczająco silny, aby zniszczyć tradycję, która należy do Amerykańskiej historii” – napisał „New York Times”.
Z kolei „The Boston Globe” deklaruje: „Nie damy się sparaliżować strachem”. Stwierdza również: „Faktem jest, że nie jesteśmy tak bezpieczni, jak myśleliśmy czy mieliśmy nadzieję”.
Maraton w Bostonie odbędzie się za rok i nie ma znaczenia, ile środków bezpieczeństwa będzie trzeba zastosować – pisze „New York Times”.