• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Rebelianci wrócili

Wtorek, 16 kwietnia 2013 (02:08)

Zapowiadali, że wrócą, i wrócili. Rebelianci ponownie przyjechali do Bagandou w Republice Środkowoafrykańskiej, gdzie polscy misjonarze prowadzą szpital. Choć byli uzbrojeni, na szczęście nie okazali się agresywni. Jednak strach pozostał.

Kiedy znów będzie można normalnie żyć? To dramatyczne pytanie wciąż powtarza się na internetowym blogu „przeżywam”, na którym od kilkunastu dni systematycznie polscy misjonarze z misji w Bagandou w Republice Środkowoafrykańskiej informują o sytuacji tamtejszej ludności. Rebelianci pod pozorem szukania rządowych samochodów wtargnęli na misję w Bagandou 5 kwietnia br. Zapowiedzieli, że wrócą. I wrócili w ostatnią niedzielę, kilkakrotnie przejeżdżając przez wioskę. Na misję zawitali, „by wymienić koło”, jednak przyszli z bronią. Każde ich pojawienie się wzbudza niepewność i strach, bo są nieprzewidywalni.

„Jeden z polskich księży wracał wieczorem z kościoła na plebanię. Odległość kilkudziesięciu metrów. Nagle ktoś oświetlił go latarkami i krzyknął: ’Zatrzymaj się! Stój!’. To było dwóch rebeliantów. Próbował wyjaśnić, kim jest. Najpierw w sango (tamtejszym języku). Nie poskutkowało. Po francusku. Oni wrzeszczą wciąż to samo. Usłyszał coś, czego nam nie było jeszcze dane usłyszeć. Coś, czego nigdy nie chcę usłyszeć. Usłyszał szczęk przeładowywanych karabinów. Byli gotowi oddać strzał. Byli gotowi zabić” – to relacja zamieszczona na blogu „przeżywam”. Dzięki Bogu zakończyło się bez strzału, rebelianci na czas zrozumieli, że ten człowiek był księdzem. Ta sytuacja pokazuje, w jakim napięciu żyją w RCA misjonarze. A w tym kraju pracuje w sumie 37 polskich misjonarzy. Jak podkreślają, najbardziej dokuczliwy jest niepokój o to, co będzie dalej. „Codzienne wystrzały za oknami, rabunki i kradzieże, brak łączności ze światem (bo początkowo nawet radio nie działało, nie mówiąc już o telefonach czy Internecie)” – relacjonuje o. Krzysztof Mikołajczyk w liście przesłanym do Komisji ds. Misji KEP. „Teraz jakby powoli się uspokaja. Ludzie powoli wracają z lasu, remontują swoje porozwalane domki i garną się do życia. Sytuacja polityczna jednak nadal nas niepokoi, bo samozwańczy prezydent (muzułmanin) nie został zaakceptowany przez państwa ościenne” – dodaje.

Dotychczasowy prezydent w marcu uciekł z kraju. Nowym ogłosił się przywódca rebelianckiej koalicji Seleka Michel Djotodja, który przejmuje rządy, a jego „żołnierze” niszczą wszystko, co jest związane z działalnością jego poprzednika.

Sytuacją naszych misjonarzy w RCA zaniepokojony jest Episkopat Polski. Przewodniczący Komisji ds. Misji ks. bp Jerzy Mazur SVD w liście skierowanym do ministra spraw zagranicznych zaapelował o zwrócenie uwagi na potrzeby pracujących w RCA polskich misjonarzy. Ponieważ nie ma tam polskiego przedstawicielstwa dyplomatycznego – wezwał do otoczenia ich opieką i pomocy, gdyby np. zaszła potrzeba ewakuowania cudzoziemców z terytorium Republiki. Po publikacji „Naszego Dziennika” o sytuacji w RCA zapytanie poselskie do ministra spraw zagranicznych w sprawie Republiki Środkowoafrykańskiej i polskich misjonarzy wystosował także Klub Poselski Solidarna Polska.

Małgorzata Bochenek