• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Autorytet ze skazą

Wtorek, 16 kwietnia 2013 (02:05)

Z Charlesem Tannockiem, brytyjskim europarlamentarzystą z ramienia Partii Konserwatywnej, rozmawia Łukasz Sianożęcki

Jak Pan zapamięta pierwszą kobietę premiera w historii Wielkiej Brytanii?

– Widziałem doskonale, jak ogromną, pozytywną i historyczną rolę odegrała ona w latach 80. Pamiętam jej walkę z wszechmocą związków zawodowych, wprowadzanie prywatyzacji w sektorze państwowym, obniżenie podatków i deregulację gospodarki. To wszystko są jej niekwestionowane zasługi. W moim odczuciu była również doskonałym liderem państwa, które jest w stanie wojny, mam tu na myśli zbrojny spór Wielkiej Brytanii z Argentyną o Falklandy z lat 80. Niezapomniana jest także jej szczególna relacja z prezydentem Stanów Zjednoczonych Ronaldem Reaganem. To właśnie ich ścisła współpraca pomogła zwalczyć zło komunizmu, doprowadzić do upadku Sowietów i przywrócić wolność milionom ludzi w środkowej i wschodniej Europie.

Jak dla wszystkich politycznych dzieci Margaret Thatcher jej śmierć jest dla mnie osobiście bardzo smutnym wydarzeniem. Zwłaszcza że miałem w przeszłości ten przywilej kilkakrotnie spotkać ją osobiście. Wiadomość o jej śmierci jest mocno przygnębiająca. Moje myśli i modlitwy są teraz z jej rodziną.

 

Czy można powiedzieć, że Żelazna Dama jest postacią, z której dumni mogą być wszyscy Brytyjczycy, bez względu na wyznawane poglądy…

– Ona jeszcze za życia stała się ikoną globalną, nie zaś tylko brytyjską. Z całą pewnością należy ją postawić w jednym szeregu z najwybitniejszymi postaciami naszej polityki, takimi jak choćby Winston Churchill. Z tego względu uważam także, że powinna mieć państwowy pochówek z najwyższymi honorami, jaki przysługuje rodzinie królewskiej czy też bohaterom czasów wojny jak wspomniany Churchill. Pomimo że już od kilku lat wiedzieliśmy, że lady Thatcher jest coraz słabszego zdrowia i ta śmierć nie była dla nas zaskoczeniem, to jednak żal z tego powodu jest prawdziwy, niewysłowiony i głęboki.

Poza mieszkańcami regionów górniczych i przedstawicielami związków zawodowych prawie nikt nie kwestionuje osiągnięć Margaret Thatcher w sferze gospodarczej. Jakie miała natomiast poglądy w sprawach moralno-społecznych?

– Jeśli chodzi o kwestie moralne pani Thatcher, można powiedzieć, że zawsze podzielała ogólny pogląd brytyjskiej Partii Konserwatywnej. To znaczy w odróżnieniu od innych partii konserwatywnych na świecie, jak np. Partii Republikańskiej w USA, gdzie nie ma dyscypliny w sprawach sumienia takich jak aborcja, kara śmierci czy kwestie homoseksualizmu, Thatcher zawsze mówiła językiem partii. I tak, w roku 1968 głosowała ona za dekryminalizacją homoseksualizmu, ale jednocześnie poparła tzw. Sekcję 28 Ustawy o Prawie Lokalnym, który to przepis jednoznacznie zakazywał szkołom nauczania, iż „homoseksualny związek jest akceptowalną formą zastępującą rodzinę”. Przypominam też, że Margaret Thatcher była żoną Denisa Thatchera, rozwodnika, ale – co ważne – sama nie była zwolenniczką ułatwiania rozwodów. Z drugiej strony wielokrotnie popierała liberalne projekty aborcyjne, już tu więc możemy zauważyć, że nie była ona tradycyjną konserwatystką. Przy tym zawsze opowiadała się za karą śmierci. Toteż nawet po krótkim przyjrzeniu się tym kwestiom wyłania się nam bardzo niejednoznaczny obraz. Niemniej jednak uważam, że Margaret Thatcher zostanie zapamiętana przede wszystkim ze względu na swoje osiągnięcia ekonomiczne, przywrócenie potęgi gospodarczej Wielkiej Brytanii oraz wielki wkład w obalenie komunizmu.

Dziękuję za rozmowę.

Łukasz Sianożęcki