Niewiarygodne obietnice
Poniedziałek, 20 maja 2024 (09:34)ROZMOWA z dr. Bogdanem Więckiewiczem, socjologiem z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.
Już za 3 tygodnie odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Tak jak prognozowało wielu ekspertów, główne tematy, wokół których skupia się kampania, to pakt migracyjny, już przyjęty przez Brukselę, i Zielony Ład. Donald Tusk zapewnia, że nielegalni migranci nie będą przez Polskę przyjmowani. Jak należy odbierać te deklaracje?
– Znając Donalda Tuska i jego wcześniejsze zachowanie i wypowiedzi, można z bardzo dużym prawdopodobieństwem uznać, że jest to przede wszystkim gra polityczna, policzona na zwiększenie poparcia. Donald Tusk w wielu przypadkach nie mówił Polakom prawdy, tak samo jest w kwestii paktu migracyjnego. Zapewnia, że nie będziemy płacić, twierdzi nawet, że będziemy beneficjentami. To jakiś absurd. Pakt migracyjny będzie obowiązywał od 2026 roku. Nikt nie będzie zwracał uwagi na to, ilu uchodźców z Ukrainy przyjęliśmy wcześniej. Jeżeli nie przyjmiemy tych, których Unia Europejska będzie nam relokowała, będziemy płacić olbrzymie kary. Nikt nam nie zapłacił za uchodźców z Ukrainy. To, co otrzymaliśmy, to były niewielkie kwoty. Natomiast teraz będziemy płacić 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego migranta, chyba że rząd zgodzi się z dyktatem UE. Dlatego te wypowiedzi Donalda Tuska niewiele mają wspólnego z prawdą. Mamy tu do czynienia z typową grą. Przecież politycy PO głosowali za karami za nieprzyjmowanie migrantów. Obecne obietnice Donalda Tuska są kompletnie niewiarygodne i nie należy brać ich poważnie.
@NN_MAG_ROZM_PYT: Donald Tusk oskarża Prawo i Sprawiedliwość o prorosyjskość, jednocześnie sugeruje, że najbliższe wybory to będzie wybór pomiędzy Europą a Rosją. Czy granie na antyrosyjską nutę, nagły zwrot Tuska w kwestii relacji z Rosją, to również polityczna kalkulacja?
– To próba zdyskredytowania Prawa i Sprawiedliwości. Zwróćmy jednak uwagę na to, że żadna partia nie była tak blisko związana z Rosją jak Platforma Obywatelska. Pamiętamy konkretne zachowania, sytuacje, spotkania, ocieplanie relacji, co przekładało się na decyzje polityczne. Trzeba również zwrócić uwagę na to, że w Unii Europejskiej, w kręgach elit unijnych, w strukturach, Władimir Putin ma olbrzymie wpływy i poparcie. Ma tam wielu swoich agentów, skorumpowanych, powiązanych z władzami Rosji polityków. To jest oczywiście bardzo niebezpieczne dla przyszłości Europy. Wypowiedzi atakujące PiS i oskarżające to ugrupowanie o prorosyjskość są absurdalne. Przecież w pewnym momencie mówiło się nawet o tym, że PiS jest wręcz rusofobiczne. A po stronie Platformy Obywatelskiej postawa – mówiąc eufemistycznie – przyjazna wobec Rosji była widoczna chociażby przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej. Partia Tuska była również przeciwna powołaniu komisji ds. wpływów rosyjskich w Polsce. Te zarzuty, które dziś formułuje Tusk, są kuriozalne, oderwane od rzeczywistości, a ich cel jest prosty: gra pod wybory.
Politycy koalicji rządzącej próbują również kluczyć w temacie Zielonego Ładu, jednocześnie ignorując protestujących rolników. Róża Thun z Trzeciej Drogi stwierdziła nawet, że Zielony Ład jest korzystny dla rolników.
– Wypowiedzi Róży Thun budzą duży niepokój, jeżeli chodzi o interes Polski. Ona często wypowiada się bardzo krytycznie pod adresem Polski na arenie międzynarodowej, czego nie powinien robić żaden polski polityk. Poza tym forsowanie Zielonego Ładu, który w obliczu dzisiejszego kryzysu, wielu różnych zagrożeń militarnych, ekonomicznych, nie służy nie tylko Polsce, ale też całej Europie, jest zupełnie niezrozumiałe i niebezpieczne. Może warto zadać pytanie, czy nie są to działania pod wpływem agentury rosyjskiej, której zależy przecież na destabilizowaniu Europy. Osłabienie ekonomiczne, a tym jest w praktyce koncepcja Zielonego Ładu, byłoby bardzo na rękę Rosji. Poza tym Zielony Ład może doprowadzić do bankructwa zwykłych ludzi poprzez narzucanie im niekorzystnych, kosztownych rozwiązań w celu „ratowania klimatu”. Jeśli chodzi o działania rządu polskiego – forsuje on chociażby elektromobilność, gdzie mają trafić olbrzymie kwoty, a dużo mniejsze pieniądze mają być przekazane na szpitale. Dopłaty do termomodernizacji nie będą dotyczyły biedniejszych gospodarstw, ale raczej ludzi bogatszych. Mniej zamożny rolnik czy osoba o przeciętnych zarobkach nie zdecyduje się na zakup drugiego samochodu elektrycznego. Czyli cała ta polityka ma wspierać najbogatszych. Myślę, że część społeczeństwa zaczyna to dostrzegać i budzi to jej ogromny niepokój i niezgodę.
Donaldowi Tuskowi udało się zmarginalizować również własnych koalicjantów. Trzecia Droga praktycznie nie istnieje w tej kampanii…
– Trzecia Droga wchodzi na – mówiąc z przekąsem – trudną drogę. Z jednej strony jest w koalicji i musi liczyć się z tym, że to jest jedyna droga, żeby mogła współuczestniczyć we władzy. Z drugiej strony ambicje Szymona Hołowni są chyba większe. Jednak struktury Trzeciej Drogi nie są zbyt mocne, nie ma tam za wiele mocnych postaci. Świadczą o tym listy wyborcze. Tusk być może również czuje, że Hołownia jest dla niego pewnym zagrożeniem, i chce zrobić wszystko, żeby osłabić jego pozycję. Mamy do czynienia nawet z pewną próbą sił – to, jakie poparcie uzyska Trzecia Droga bez PO, może stanowić mocną kartę przetargową dla Donalda Tuska. Jeśli wynik będzie słaby, pozycja Trzeciej Drogi będzie spadać i wówczas Szymon Hołownia może się pożegnać z kandydowaniem na prezydenta w przyszłym roku. Jednak druga partia koalicyjna chce grać na swoją autonomię. Krytykowanie niektórych decyzji premiera, podważanie jego pomysłów to może być zarówno gra polityczna, jak i świadectwo napięć w koalicji. Po eurowyborach tych różnic i konfliktów może być jeszcze więcej. Okazuje się, że sam przekaz anty-PiS nie wystarczy, żeby utrzymać koalicję i rządzić.
Jak Pan prognozuje, czy frekwencja będzie wyższa niż w wyborach samorządowych?
– Trudno jednoznacznie wskazać, natomiast możemy przypuszczać, że decydujące będzie to, jak duża będzie mobilizacja elektoratu wiejskiego. Nie podejrzewam, żeby frekwencja w dużych miastach była wyższa niż w ostatnich wyborach. Kwestie związane z Zielonym Ładem budzą mniejsze zainteresowanie w dużych ośrodkach. A obecnie te sprawy są tym, co może mobilizować najbardziej.