• Czwartek, 13 czerwca 2024

    imieniny: Antoniego, Gracji, Lucjana

Krzyż był, jest i będzie

Niedziela, 19 maja 2024 (19:28)

Rozmowa z prof. dr. hab. Wojciechem Polakiem, historykiem, zastępcą przewodniczącego Kolegium IPN

Panie Profesorze, jak nazwać to, co chce zrobić Rafał Trzaskowski w urzędach podległych warszawskiemu ratuszowi. Co to jest: walka z Bogiem, Kościołem, walka
z naszą kulturą, działanie dyskryminujące zdecydowaną większość Polaków…?

– Wszystko po trochu, bo jest to walka zarówno z Panem Bogiem, z Kościołem, jak i walka z kulturą, z tradycją oraz z historią. To jest walka z polskością. Krzyż to jest znak chrześcijaństwa, znak męczeństwa Chrystusa Pana, który jest ważnym symbolem dla wszystkich chrześcijan – także dla nas katolików, bo zdecydowana większość Polaków jest związana z Kościołem katolickim. Jednak krzyż jest nie tylko symbolem religijnym, bo pod znakiem krzyża ginęli także nasi patrioci, którzy walczyli o wolność Ojczyzny. Krzyż – śmiało można powiedzieć – był i jest także symbolem kultury polskiej. Pierwsze dzieła literatury, pierwsze dzieła języka polskiego pisane w języku polskim to były dzieła religijne. Można więc powiedzieć, że religia katolicka jest dla nas elementem polskiej tożsamości, co więcej, bardzo ważnym elementem. Dlatego wyrzucanie krzyża – najważniejszego symbolu religii – z przestrzeni publicznej jest tak naprawdę występowaniem nie tylko przeciw katolikom, ale właściwie przeciwko wszystkim Polakom, przeciwko całemu polskiemu Narodowi. Jeśli bowiem wśród nas są osoby niewierzące, to zazwyczaj, bo w przeważającej większości, i tak akceptują one ten system wartości, który wynika z chrześcijaństwa. Proszę też zwrócić uwagę, że ta niezrozumiała decyzja prezydenta Rafała Trzaskowskiego zbiegła się z rocznicą obrony krzyży w Zespole Szkół Rolniczych w Miętnem, także we Włoszczowie w latach osiemdziesiątych, kiedy w całej Polsce były prowadzone solidarnościowe akcje
z protestującymi uczniami, akcje organizowane wtedy m.in. w Toruniu.

Za sprawą Rafała Trzaskowskiego wracamy do ponurych czasów komuny, kiedy krzyż był ściągany ze ścian szkół i urzędów?

– Komuniści walczyli z krzyżami w sposób zaciekły, wiemy, że już w latach pięćdziesiątych usuwali je ze szkół. Potem krzyże na krótko wróciły, ale za Gomułki ponownie zniknęły – zresztą nie tylko ze szkół, ale ze wszystkich miejsc, gdzie się znajdowały. Pewne zmiany przyniósł rok 1980, ale później – jak przed chwilą nadmieniłem – m.in. ze szkół krzyże znów zaczęły być usuwane. Tak więc prezydent Rafał Trzaskowski wpisuje się w pewną niechlubną tradycję wprowadzoną przez komunistów w Polsce po 1944 roku – tradycję walki z religią katolicką. Chciałbym też podkreślić, że elementów walki z Kościołem oraz z religią podczas sprawowania władzy przez „koalicję 13 grudnia” mamy dużo więcej. To nie tylko jest usuwanie krzyży
z warszawskich urzędów podległych ratuszowi, ale przypomnę, że mamy zapowiedź redukcji lekcji religii
w szkołach z dwóch godzin tygodniowo do jednej. Co więcej, religia w grafiku lekcyjnym jest spychana na ostatnie godziny, co jest swoistym zwyczajem wprowadzonym przez komunistów, którzy usuwanie religii ze szkół rozpoczynali od przesuwania jej na ostatnie godziny lekcyjne. Jeśli chodzi o ekipę Tuska, to trzeba
w tym miejscu wspomnieć także o zapowiedzi, o planach,
a właściwie podjętych już pracach dotyczących likwidacji Funduszu Kościelnego. Fundusz Kościelny – i chcę to wyraźnie podkreślić – stanowi sprawiedliwe, należące się Kościołowi odszkodowanie za olbrzymią część budynków, obiektów, nieruchomości, a także dóbr ziemskich należących do Kościoła, które w sposób bezprawny skonfiskowali komuniści. Dodajmy też, że w czasach reżimu komunistycznego ówcześnie rządzący z Funduszu Kościelnego finansowali działania wymierzone przeciwko Kościołowi katolickiemu. Dopiero po roku 1990 Fundusz Kościelny ponownie zaczął służyć Kościołowi. Tym bardziej jego likwidacja dzisiaj jest czymś absolutnie bezprawnym, czymś złośliwym.

Chyba nie będzie żadnym nadużyciem stwierdzenie, że ekipa Tuska stosuje metodę swoistego ignorowania Kościoła?

– Dokładnie tak i takich przykładów możemy znaleźć co najmniej kilka. Kiedy aresztowano posłów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, wyprowadzając ich
z Kancelarii Prezydenta RP, to przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski zaproponował mediację, rozmowy
w sprawie ich uwolnienia. Tymczasem rząd Donalda Tuska w ogóle nie podjął rozmowy, tylko odrzucił tę propozycję. Można powiedzieć, że nawet w czasach komunistycznych, gdy Kościół w różnych sprawach proponował mediacje, ówczesne reżimowe władze z tej formy mediacji korzystały. Tymczasem ta władza – jak widać – jest głucha na propozycje, jakie padają ze strony Kościoła. To jednak nie wszystko, bo mamy też szereg innych posunięć rządu Donalda Tuska świadczących o tym, że Kościół tej władzy wadzi. Przykładem może być aresztowanie niewinnego kapłana, ks. Michała Olszewskiego, i to w Wielki Czwartek, a więc w dzień kapłański, co ma absolutnie swoją wymowę. W ogóle jest to szeroko zakrojona akcja wymierzona w Zbigniewa Ziobrę, co wskazuje na przyczyny polityczne tego aresztowania, i jest aż nadto widoczne. Można powiedzieć, że ks. Michał Olszewski jest męczennikiem obecnych czasów, bo jak inaczej określić to, co spotyka człowieka, który poświęcił się dla ludzi skrzywdzonych, dla ludzi, którzy zostali poranieni. To
z myślą o nich budował w Warszawie specjalny ośrodek, specjalistyczne centrum pomocy „Archipelag – wyspy wolne od przemocy”. To typ kapłana społecznika, który bardzo dużo zrobił dla potrzebujących, i za to został zamknięty do więzienia, co więcej, rozpętano przeciwko niemu oszczerczą kampanię medialną. Przykro mi, i mówię to z bólem, że w sprawie uwolnienia ks. Michała Olszewskiego jest tak mało głosów. Także Episkopat mógłby chyba bardziej nagłośnić tę sprawę.

Święty Jan Paweł II mówił do nas: „Brońcie krzyża”. Co się z nami stało po Jego śmierci, że tak łatwo pozwalamy sobie narzucać ideologię wrogą naszej cywilizacji, wbrew naszym chrześcijańskim korzeniom,
z których wyrastamy jako naród. Czy słowa największego z rodu Polaków dzisiaj jeszcze coś znaczą?

– Słowa św. Jana Pawła II są dla myślących Polaków ciągle ważne, istotne i zawsze tak będzie. Niestety, część polskiego społeczeństwa, brnąc w postawy hedonistyczne, a może po prostu zapracowana, zabiegana, niestety zaczyna lekceważyć wyższe wartości. Młodzież, co mówię
z wielkim smutkiem i przerażeniem, odchodzi od praktyk religijnych, a zatem źle się dzieje. Myślę, że Polacy potrzebują przebudzenia, jakiegoś masowego otrzeźwienia i powrotu do Kościoła. Potrzebujemy zatrzymania się, głębszego zastanowienia się nad tym, co ważne,
i zrozumienia, że nasza tożsamość narodowa, nasza narodowa duma łączy się także – a może przede wszystkim – z Kościołem. Musimy więc bronić symboli nie tylko narodowych, ale też chrześcijańskich. Takim symbolem chrześcijańskim – najważniejszym – jest krzyż. Mam nadzieję, że nadejdzie jakieś opamiętanie, że jakieś zmiany w naszym podejściu do tych spraw zasadniczych nastąpią. Trzeba przyznać, że Episkopat dosyć mocno wystąpił przeciwko wydanemu przez prezydenta Trzaskowskiego zakazowi umieszczania symboli religijnych w warszawskich urzędach. Uważam jednak, że ten głos powinien być jeszcze mocniejszy. Przydałby się jakiś głos protestu odczytany ze wszystkich kościelnych ambon, jakiś list pasterski Episkopatu Polski. Zwłaszcza w takich sprawach, w ogóle w momentach trudnych, czasach kryzysowych w Polsce – a takie czasy przecież dzisiaj przeżywamy – ludzie potrzebują głosu pasterzy Kościoła, oczekują na protest Episkopatu przeciwko różnym niegodziwościom. Myślę, że wszyscy na to czekamy.              

Rafał Trzaskowski nie jest pierwszym ani pewnie ostatnim z grona tych, którzy na przestrzeni wieków podejmowali walkę z krzyżem. Prawidłowość jest jednak taka, że tych walczących z krzyżem już dawno nie ma, a krzyż wciąż jest…

– To prawda. Krzyż był, jest i będzie. Nawet jeżeli był zdejmowany ze ścian szkół czy urzędów, to zawsze powracał na swoje miejsce. I tak jak pan redaktor zauważył – z doświadczenia historycznego wynika, że ta walka z krzyżem, walka z Panem Bogiem jest z góry skazana na porażkę. Krzyż, który dzisiaj komuś przeszkadza, wróci do stołecznych urzędów. Krzyż miał, ma i zawsze będzie miał swoją rangę także w miejscach pracy. Przypomnijmy, że w związku z powstaniem NSZZ „Solidarność” w latach osiemdziesiątych krzyże masowo pojawiały się nie tylko w szkołach, urzędach, szpitalach, ale także w zakładach pracy. I w wielu wypadkach komunistom – przez lata osiemdziesiąte – mimo różnych zabiegów, nie udało się tych krzyży usunąć z przestrzeni publicznej. Owszem, czasem te krzyże znikały, ale na dłuższą metę komuniści ponosili porażki, bo krzyż powracał, bo ludzie tego krzyża potrzebowali. Teraz, gdy władza – może nie państwowa, ale władze stolicy Polski Warszawy – wydaje takie rozporządzenia, jest to tym bardziej bulwersujące i nie do pojęcia, zwłaszcza że dzieje się to w Polsce, w Ojczyźnie św. Jana Pawła II. Myślę jednak, że ta manifestacja niechęci czy wręcz wrogości wobec symboli religijnych długo nie potrwa. Krzyże powrócą na swoje miejsca i nadal będą im tam oddawane należne cześć i szacunek. Na nucie antyklerykalnej, antykatolickiej ta władza długo nie pogra.

            Dziękuję za rozmowę.  

         

Mariusz Kamieniecki