Michał Wójcik w Telewizji Trwam o komisjach śledczych
Środa, 15 maja 2024 (13:58)Wiele osób w Polsce zastanawia się, czemu służą komisje śledcze powołane przez rządzącą koalicję. Ich prace do tej pory nie przyniosły żadnych konkretnych efektów.
– To jest coś, co jest po prostu bez sensu, dlatego że
już widać po tych kilku miesiącach, że każda komisja
była powołana tylko po to, żeby pokazać jakąś naszą nieudolność, a każda z tych komisji sama obrazuje nieudacznictwo tych, którzy dzisiaj rządzą – ocenił
Michał Wójcik, poseł Suwerennej Polski i członek sejmowej komisji śledczej ds. wyborów korespondencyjnych,
w środowym programie „Polski punkt widzenia”
na antenie Telewizji Trwam.
Jedną z „afer” rządu Zjednoczonej Prawicy, jakie w ramach komisji rozliczać chce obecna większość, są wybory korespondencyjne, które się nie odbyły. Gość „Polskiego punktu widzenia” przypomniał, kto naprawdę odpowiada
za to, że tak się stało.
– Pan Budka, pani Kidawa-Błońska chwalili się,
że zablokowali te wybory. Proszę sobie wyobrazić,
że na użytek komisji złożyliśmy wnioski, żeby te osoby zostały przesłuchane, żebyśmy dążyli do obiektywnej prawdy. […] Trzeba by było je przesłuchać, ale nie ma takiej możliwości, ponieważ nasi oponenci się na to
nie zgadzają – zaznaczył poseł Suwerennej Polski.
Politycy koalicji rządzącej nie argumentują swojej decyzji w tej sprawie. Merytoryczna dyskusja podczas komisji
ds. wyborów kopertowych właściwie nie występuje.
– Tam jest bardzo specyficzny przewodniczący […]. Ma taki guziczek i jeżeli coś mu się nie podoba, ktoś mówi za długo albo z sensem, to po prostu tym guziczkiem go wyłącza. Ten guziczek to cała jego władza – podkreślił.
Komisje śledcze, w opinii polityków Zjednoczonej Prawicy, stanowią polityczną hucpę finansowaną z kieszeni podatnika.
– To jest kompletnie bez sensu. Widać, że to jest jeden wielki cyrk […], jakieś spektakle, które ludzie oglądają, śmieją się, pukają się po głowie. […] Taki mamy dzisiaj klimat polityczny – stwierdził Michał Wójcik.
Przewodniczący komisji ds. wyborów korespondencyjnych, Dariusz Joński, chce zakończyć działanie komisji przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, w których kandyduje. Nie zapowiada się, aby komisja doszła
w tym czasie do jakichś rewolucyjnych wniosków.
– Chodziło o spektakl. Ostatnie odcinki tego spektaklu
to przesłuchania. Za dwa dni pan Mateusz Morawiecki,
a za tydzień pan prezes Jarosław Kaczyński. […] To jest ostatnie przesłuchanie. Po drodze okazało się, że wielu świadków musi być przesłuchanych. Co wymyślił pan przewodniczący Joński? […] On miał pomysł, żeby świadkowie w procedurze karnej (bo przecież stosuje się analogicznie procedurę karną do tego, co się dzieje przed komisjami) złożyli swoje zeznania na piśmie. To jest niebywałe. Chciał przeprowadzać konfrontacje na piśmie? To jest kuriozum. […] Iluś świadków nie będzie przesłuchanych, a komisja zakończy prace. On już ma raport. […] Jestem przekonany, że raport jest zamknięty
w szufladzie i wiadomo, jakie są tam tezy, być może wezwania do prokuratury – akcentował gość „Polskiego punktu widzenia”.
Konkluzje raportu zapewne będą niekorzystne
dla Zjednoczonej Prawicy.
W ostatnim czasie koalicja rządząca mówi o powołaniu kolejnej komisji śledczej (nie sejmowej, ale rządowej). Będzie ona w istocie reaktywacją powołanej przez Zjednoczoną Prawicę komisji ds. badania wpływów rosyjskich.
– Zachowuję do tego dość duży dystans. Przecież taka komisja była. Członkowie tej komisji zostali odwołani. Dlaczego ich odwołano? Bo nie podobało się to, co przygotowywali – zaznaczył poseł Suwerennej Polski.
Z tego powodu można podejrzewać, że zamiast szukać rzeczywistych powiązań polityków z Kremlem, będzie ona skupiać się na propagandowym atakowaniu oponentów.
APW, radiomaryja.pl