• Czwartek, 30 kwietnia 2026

    imieniny: Mariana, Chwalisławy

Warszawa

Głosy protestu

Poniedziałek, 13 maja 2024 (09:59)

Dziesiątki tysięcy związkowców przeszło ulicami Warszawy, powiewając polskimi flagami i protestując przeciwko unijnemu Zielonemu Ładowi narzucanemu przez Unię Europejską.

Uczestnicy manifestacji zorganizowanej przez NSZZ „Solidarność” oraz NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” przeszli od placu Zamkowego do budynku Sejmu. Tu jest Polska, tu jest Polska; idzie, idzie Podbeskidzie – skandowali.

Pan Sławomir biorący udział w marszu podkreślił, że Polacy chcą żyć w wolnej Polsce, a Zielony Ład nie umożliwia tego. – Obawiam się, że stracimy suwerenność, stracimy wolność we własnym kraju, jeżeli Berlin i Bruksela będą nam dyktować warunki, w jakich mamy żyć – powiedział „Naszemu Dziennikowi” pan Sławomir.

Emeryt Henryk Strzałek argumentował, że tracimy wolność, idziemy w kierunku PRL. – Mam prawie 70 lat, działałem w „Solidarności” od 1980 roku i nie spodziewałem się, że dożyję takich czasów. Te ostatnie 8 lat to były najpiękniejsze lata prawdziwej wolności – i gospodarczej, i politycznej. Czułem się naprawdę w Polsce, w wolnym kraju – przekonywał. – Ten premier sprzedaje nasz kraj – dodał z kolei Krzysztof Fejgiel z Dolnośląskiego.

Pani Halina z Podbeskidzia wskazała, że Polacy chcą żyć lepiej, aby kraj się rozwijał. – Żeby żyło się lepiej. Żeby władze skończyły z tą głupotą – zaznaczyła.

Wiele osób używało stadionowych piszczałek. Były nawet bębny. Z megafonów wygłaszano hasła protestu przeciwko polityce unijnej. Czy do obecnych władz dotrą te głosy? – Mam nadzieję, że „koalicja 13 grudnia” wyciągnie jakieś wnioski i zobaczy, że ludzie wcale nie są za zieloną ideologią. Nędzę już mieliśmy – mówiła pani Halina.

Pokazać, co ludzie myślą

Uczestnicząca po raz pierwszy w takim marszu Magda Zarda stwierdziła, że nie wie, czy władza przyjmie postulaty manifestantów, jednak podkreśliła, że protestować trzeba, żeby rządzący zobaczyli, co ludzie myślą. – Chodzi o perspektywy dla młodych ludzi. Właśnie dla takiego chłopczyka, który ma 12 lat – powiedziała pani Magda, wskazując na uczestniczącego w marszu syna koleżanki, który – jak się okazało – sam chciał przyjechać na demonstrację. Inni oceniali, że rząd za bardzo się nie przejmie, ponieważ jest wpatrzony w Unię.

Uczestnicy mają klarowną wizję sensu piątkowego przyjazdu do stolicy. – O co walczymy? O Polskę. O Polskę wolną, niezależną od Niemiec – zaakcentował Sylwester Wada. – Musimy walczyć o to, bo inaczej Polska przegra. Taki rząd mamy teraz, to jest straszne. W całości podporządkowuje się temu, co chcą Niemcy – wskazał.

– Już dzieje się nie za dobrze, bo KGHM, bardzo duży pracodawca, przynoszący bardzo duże zyski, nagle generuje straty – podał przykład Krzysztof Fejgiel. Zastanawiał się, do czego to prowadzi. – I będziemy wspomagać gospodarkę niemiecką, która jest na skraju upadłości, a nasza gospodarka ucierpi przez to. Tak być nie może – ocenił nasz rozmówca.

O dobro nas wszystkich

W marszu uczestniczyli pracownicy z całej Polski. Tym razem rolników było mniej, ponieważ zaczęły się prace polowe. – My też mamy pracę i małe dzieci, ale poświęciliśmy ten czas i przyjechaliśmy tutaj, bo walczymy o dobro nie swoje, tylko nas wszystkich – wyjaśnił pan Marcin.

Uczestnicy protestu zwracali uwagę na konkretne rozwiązania wiążące się z Zielonym Ładem, które szkodzą zarówno polskiej gospodarce, jak i wszystkim Polakom. Przede wszystkim chodzi o rosnące ceny energii. – Jesteśmy przeciw Zielonemu Ładowi. Chcą nam wprowadzić zakaz używania samochodów spalinowych. Zakaz palenia węglem i drewnem. Drewna to by w ogóle chcieli zakazać pozyskiwać z lasów – podkreślił Jan Dziurga z Kluczborka. Według niego obecnie rządzący bez skrupułów wypełniają dyrektywy przychodzące z zewnątrz, z Niemiec czy z Unii Europejskiej. Robią tak bez względu na cenę, jaką muszą zapłacić za to Polacy.

Pan Grzegorz z Wrocławia stwierdził, że można wprowadzać różne proekologiczne rozwiązania, ale z rozsądkiem. – Podstawą naszego bezpieczeństwa muszą być pewne źródła energii – zaakcentował.

Przed Sejmem przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda zachęcał do zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odrzucenia unijnej polityki klimatycznej zawartej w Zielonym Ładzie. Apelował o podpisywanie wniosku, tak aby zebrać jak najwięcej podpisów. – Jeśli Tusk nie wyrazi zgody na referendum, mamy przygotowane alternatywy – zapowiedział szef „Solidarności”. – Referendum. Bardzo dobra inicjatywa. Także jestem za, jak najbardziej, i złożę swój podpis pod tą inicjatywą – zadeklarował Jan Dziurga.

Uczestnicy manifestacji wskazywali na praktyczne skutki unijnych dyrektyw. – Chcą wszystko sprzedać. U nas nic się nie opłaca, a u innych… Niemiec to weźmie i jakoś będzie się tam opłacać. I teraz Niemcy bez rozlewu krwi, na spokojnie sobie zabiorą to, co mają zabrać. Tak samo jest z tym Zielonym Ładem, że niby za dużo dwutlenku węgla jest produkowane. A to wcale nie tak, bo Europa produkuje tylko niecałe 8 proc. dwutlenku węgla. A takie Chiny na przykład w ciągu kilku dni wydobywają tyle węgla, co u nas przez cały rok – zauważył Krzysztof Fejgiel.

Rewolucja przyspiesza

Pan Mieczysław z Sandomierskiego, związkowiec „Solidarnosci”, zwrócił uwagę na skutki dyrektyw ETS2. – To, co szykują nam w europarlamencie, jest nie do przyjęcia. Jak jechaliśmy przez pół Polski, to 70-80 proc. budynków jest niedocieplonych. Kto to ogarnie w tak krótkim czasie, jak oni sobie zaplanowali? To są po prostu kolosalne koszty. Czy nas stać na to? – pytał nasz rozmówca. – Dopiero co ludzie zaczęli wymieniać kotły na gazowe, teraz już kotły gazowe są złe. Zmiany, rewolucja, zmiany przyspieszają. W historii takie rzeczy działy się ewolucyjnie, nie rewolucyjnie. Jeżeli coś się sprawdzało, to najpierw bogaci to instalowali, zwiększała się produkcja, żeby to było coraz tańsze, coraz lepsze. Wtedy większość społeczeństwa przechodziła na takie technologie. A teraz dzieje się to rewolucyjnie, to jest nie do przyjęcia. To szaleństwo – mówił pan Mieczysław.

Zbudować CPK

Związkowcy kolejowi protestowali przeciwko działaniom wobec CPK i związanym z tym planem rozbudowy sieci kolejowej. – Po prostu trzeba to zmienić, trzeba wycofać się z tych błędnych decyzji wygaszania CPK. Po to tu jesteśmy – deklarowali.

Marek Klas, przewodniczący MKK NSZZ „Solidarność” PGE Energetyka Kolejowa, argumentował, że CPK to impuls rozwojowy dla polskiej sieci kolejowej. – Polska sieć jest jeszcze bardzo uboga względem nasycenia elektryfikacji i rozwiązań szybkiego przemieszczania. Dużo jest do odrobienia, bo rządy do 2015 roku zamykały linie kolejowe i dużo miejscowości jest pozbawionych dostępu do kolei. To jest odtwarzane, ale to trudny proces – wyjaśnił w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. – W naszym przypadku musi być to rozwój, np. aby podnieść moc danych urządzeń, musimy bardziej zagęścić instalacje dostarczające energię do pojazdów trakcyjnych, bo dzisiaj pojazdy energetyczne, pojazdy trakcyjne mają bardzo dużą moc rozruchową. Dlatego uważamy, że rozwój właśnie przez CPK dałby bardzo duże możliwości dla całej kolei – dodał Marek Klas. W jego ocenie budowa CPK to również zwiększenie możliwości przemieszczania się transportów wojskowych.

Manifestanci poza flagami biało-czerwonymi nieśli różne transparenty, w większości sprzeciwiające się Zielonemu Ładowi: „Precz z Zielonym Ładem”. Były też czarne flagi z zielonymi czaszkami i piszczelami symbolizującymi szkodliwe skutki klimatycznych zapędów Unii Europejskiej.

Pani Dorota, nauczycielka, podkreśliła, że potrzebny jest mocny, dobitny przekaz. – Musimy pokazywać same fakty, konkrety. Bieda, nędza – to szokująca prawda o zielonej ideologii – podsumowała nasza rozmówczyni.

Bezprawie obecnej władzy

Manifestanci wskazywali na bezprawne działania obecnej władzy. Pan Grębowski z Łodzi niósł transparent domagający się osadzenia bezprawnych działań obecnego rządu. – Wszystkie ekipy popełniają jakieś błędy. Ale teraz to, co się dzieje, to jest jawne łamanie prawa i Konstytucji. Nie może tak być. I dlatego wszyscy tu są. Proszę popatrzeć. Stoję już 20 minut i końca demonstracji jeszcze nie widać – zaznaczył pan Grębowski. – Wszyscy jesteśmy Polakami i nie powinno tak być, że komendy przychodzą z Brukseli – zaakcentował.

Uwolnić kapłana

Państwo Barbara i Tadeusz nieśli transparent domagający się uwolnienia ks. Michała Olszewskiego. – Chcemy pokazać, że zależy nam na prześladowanym księdzu i na tym, co się dzieje. Pisaliśmy listy w ramach akcji – szturm poprzez kartki – ale żadnego odzewu nie ma. Nie wiadomo, czy kapłan coś dostaje. Każdy trzyma te potwierdzenia poleconych listów, żeby w razie czego później, kiedy ksiądz Michał będzie już na wolności, sprawdzić, które listy dostał, czy w ogóle dostał, czy wrzucali je po prostu do kosza – zaznaczył pan Tadeusz. Polacy są oburzeni działaniami władz. – To jest skandal, złodzieje normalnie chodzą po ulicach i mają się dobrze albo do Brukseli trafiają, a człowiek, który niczego nie ukradł, budował coś, co ma służyć społeczeństwu, tym biednym kobietom, to za karę jest w areszcie. Nie możemy na to pozwolić, ponieważ to jest złe – podsumowała pani Barbara.

Zenon Baranowski, „Nasz Dziennik”