• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Służymy Bożym dziełom

Poniedziałek, 15 kwietnia 2013 (15:50)

Rozmowa z ojcem Stanisławem Jaroszem, moderatorem Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego, przeorem klasztoru Ojców Paulinów we Włodawie

Czym jest Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego? 

– Jest przede wszystkim bezinteresowną modlitwą – pozornie. Mówiąc „pozornie”, mam na myśli to, że istnieją nieocenione skutki tej modlitwy. Nie tylko ratuje ona życie, ale również daje błogosławieństwo osobom, które podejmują się tego dzieła. Duchowa Adopcja jest darem człowieka, który modli się za jedno nienarodzone dziecko, o którym Pan Bóg wie, że jest zagrożone.

To znaczy, Bóg decyduje, komu ta modlitwa będzie przeznaczona.  Trwa ona 9 miesięcy, po tym czasie można na nowo podjąć Duchową Adopcję. Ta modlitwa jest bardzo prosta. To dobrowolna tajemnica różańcowa, czyli dziesiątek Różańca Świętego, jak również codzienna modlitwa za rodziców tego dziecka. Gorąco zachęcamy do dołączania jakiś drobnych uczynków miłosierdzia w stosunku do drugiego człowieka, pomocy samotnym matkom czy wyrzeczeń. Żeby podjąć taką intencję, trzeba ją wzbudzić: „Panie Boże, ja chcę modlić się za to dziecko, o którym Ty wiesz, że jest zagrożone w łonie matki, czy to przez aborcję, czy jakieś inne eksperymenty medyczne, gdzie zarodki są unicestwiane lub zamrażane”.

W formularzach jest odpowiednia treść przyjęcia Duchowej Adopcji oraz modlitwy. Można oczywiście robić to własnymi słowami, bo to przecież nie o formułki chodzi, ale o modlitwę, która ma zawsze błogosławione owoce. 

 

Jakie były początki  Duchowej Adopcji?

– 25 lat temu inicjatywa ta zrodziła się w bardzo skromnych warunkach. Temat Duchowej Adopcji został poruszony w „Rycerzu Niepokalanej”. Pracowałem wtedy na ul. Długiej w Warszawie, gdzie było Duszpasterstwo Straży Pokoleń broniące życia. To był początek całego tego dzieła. Otrzymaliśmy błogosławieństwo kurii warszawskiej. Później w Częstochowie, Krakowie i Gdańsku.

Dzieło Duchowej Adopcji zaczęło się rozprzestrzeniać również poprzez pielgrzymki i Radio Maryja. W momencie, kiedy ono powstawało, ojciec Szczepan Kośnik, przeor klasztoru na Jasnej Górze,  napisał do Ojca Świętego Jana Pawła II list z prośbą o błogosławieństwo.

Przedstawił w nim chęć stworzenia na Jasnej Górze Centrum Duchowej Adopcji. Po otrzymaniu listu od Ojca Świętego Pan Bóg odpowiedział taką łaską, że w czasie pielgrzymki warszawskiej 4 tysiące ludzi podjęło się Duchowej Adopcji. To był ogromny przełom.

 

W Święto Zwiastowania Pańskiego wiele osób podjęło się Duchowej Adopcji. Czy są określone dni, w których można zobowiązać się do takiej modlitwy ratującej życie nienarodzonym dzieciom? 

 Nie ma konkretnie określonego dnia. Tak naprawdę każdy moment jest odpowiedni. Od samego początku składanie przyrzeczeń Duchowej Adopcji odbywało się w czasie świąt maryjnych, w dniu Zwiastowania NMP czy w Dniu Świętości Życia, gdzie błogosławimy Pana Boga za życie.

Wiele osób podejmuje Duchową Adopcję w domu, czasami w rocznicę ślubu czy przy jakiś innych okazjach. To wszystko jest rzeczą drugorzędną, nie robimy jakiegoś formalizmu, nie budujemy struktur. Każda parafia i wspólnota kościelna może być takim centrum modlitwy.

 

Zatem ile osób podejmuje się tego dzieła?

– Nie da się tego policzyć. Na początku prosiliśmy o wysyłanie nam zwrotnych blankietów, kto podjął się Duchowej Adopcji. Okazało się, że jest to niemożliwe. W tej chwili robimy to bez statystyk, w zasadzie są one zbędne, ponieważ Pan Bóg wie, że jest to Jego dzieło, a naszym zadaniem jest temu służyć, pomagać, głosić rekolekcje, promować tę inicjatywę.

 

W jaki sposób możemy ją promować i pomagać, aby to dzieło się rozwijało i przynosiło jak największe owoce? 

– Uświadamiając, że ratuje się życie poczętych dzieci na całym świecie, ponieważ Bóg nas zaprosił do uczestnictwa w zbawieniu tego pokolenia. Ta modlitwa pomaga również modlącym się.

Wiem, że młodzież, nawet licealna, jeśli w ciągu 9 miesięcy modli się za nienarodzone dziecko – to pozostaje im to w pamięci. Dzięki temu inaczej traktują później swoje dziecko.

Dla wielu osób, które czują, że pozostają na marginesie życia, ta moditwa może  nadać mu sens: „Ja żyję po to, żeby ratować życie nienarodzonym, ofiarowuję swoje cierpienia w tej intencji”. Zachęta do Duchowej Adopcji to przede wszystkim świadectwo ludzi, którzy się jej podjęli.

Chciałbym jeszcze uświadomić, że z Duchową Adopcją związany jest nierozerwalnie problem aborcji. Już istnieje modlitwa kroków wiodących ku wyzwoleniu z poczucia winy dla ludzi dotkniętych tą tragedią. Aktualnie pracuję nad tym, aby dać pewien punkt odniesienia i stworzyć coś w rodzaju stowarzyszenia, fundacji.

Miejsce to będzie kolejnym centrum, gdzie mogłyby szukać pomocy, wsparcia psychologa, księdza, osoby dotknięte tzw. syndromem poaborcyjnym. Dzięki temu w internecie, w mediach, istniałaby  osobna – niezależna od samej Duchowej Adopcji – druga linia czynnej pomocy tym osobom, które właśnie cierpią. Daje to możliwość ludziom świeckim, aby transparentnie gromadzić środki na materiały, leczenie i pomoc. 

 

Dlaczego ta modlitwa ma taką siłę?

 – Ona nie oskarża,  nie atakuje, ale niesie Dobrą Nowinę.

 

Dziękuję za rozmowę. 

Karina Chowaniak