Ideologia wyparła rozum
Piątek, 10 maja 2024 (09:29)ROZMOWA / z prof. Grzegorzem Kucharczykiem, historykiem z PAN
Dziś odbędzie się protest pod hasłem „Precz z Zielonym Ładem”. Rolnicy alarmują o destrukcyjnej ideologii, jaka leży u podstaw tego projektu. Czy rzeczywiście ideologia leżała u podstaw Zielonego Ładu (ZŁ), czy dopiero później go zdominowała?
– Z pewnością ideologia była w założeniach Zielonego Ładu, ale z biegiem czasu jej udział jeszcze wzrastał. Mam tu na myśli np. radykalny ekologizm, czyli twierdzenie, że działalność człowieka jest głównym czynnikiem sprawczym zmian klimatycznych na ziemi. Mimo że te zmiany następowały w poprzednich wiekach, to przekonanie o czynniku ludzkim, jako dominującym, służy pewnym ideologicznym celom. Radykalni ekologiści twierdzą nawet, że czynem wybitnie ekologicznym są działania, które mają np. doprowadzić do depopulacji. Okazuje się, że mamy walkę nie tylko z tzw. globalnym ociepleniem, ale także z globalnym zaludnieniem.
Zielony Ład wywodzi się więc z zupełnie błędnego i szkodliwego założenia, które urąga zdrowemu rozsądkowi, że głównym zagrożeniem jest człowiek i wszystko to, co czyni. I z tego błędnego myślenia wyprowadzono różne konsekwencje rozpisane na różne akty prawne. Jednym z nich jest Zielony Ład.
O tym, że zmiany klimatyczne to procesy, które występowały już miliony lat wcześniej, mówi wielu naukowców. Jednak ich racjonalnych argumentów, które przeczą klimatycznemu szaleństwu, elity europejskie nie przyjmują.
– Można sobie zadać pytanie: o co w tym wszystkim chodzi? A gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pomijając już ideologię – ktoś robi dobry biznes na tym projekcie. A jak popatrzymy na przedsięwzięcia forsowane w różnych programach unijnych w ramach Zielonego Ładu, np. energię odnawialną, to okazuje się, że to firmy niemieckie albo związani z nimi np. wykonawcy, podwykonawcy głównie czerpią na tym profity. Od lat wiadomo, że tzw. ideowi ekolodzy robią doskonały biznes na organizowanych protestach, oficjalnie ze szlachetnych, ekologicznych pobudek. To Niemcy dzięki implementacji różnych założeń ZŁ będą budować lub wzmacniać swoją pozycję w UE.
W takim razie czyj potencjał rozwojowy ucierpi na Zielonym Ładzie?
– Oczywiście my – jako Polska – będziemy w tej drugiej kategorii, tzn. państw, na które nałoży się taki szklany zielony sufit rozwojowy. A Niemcy, jak już wspomniałem, będą czerpali z tego profity. Przypominam, że Niemcy korzystają na wszystkich unijnych projektach, które rzekomo są tylko biznesowe. Mam tu na myśli np. strefę euro czy Nord Stream. Wydarzenia ostatnich lat dobitnie pokazują, że niemiecka polityka podporządkowana jest niemieckim firmom, które budują potęgę tego państwa kosztem innych.
Biorąc pod uwagę bardzo silną pozycję Niemiec w UE, czy jest szansa na zatrzymanie szaleństwa ZŁ?
– Będzie to niezwykle trudne. Nie możemy się oszukiwać i zapominać o tym, że poprzednia ekipa rządowa zrobiła niewiele, żeby to szaleństwo powstrzymać. Trzeba też jasno powiedzieć, od kiedy zaczął się ten ideologiczny obłęd, bo przecież ZŁ jest kolejnym ogniwem tego zjawiska. A początków należy szukać już w latach 90. XX w. Jednym z jego przejawów jest handel emisjami CO2. Ten „podatek od powietrza” był nakładany na przedsiębiorstwa, głównie w takich krajach jak Polska, który jest rozwojową kulą u nogi. I dziś właściwie historia się powtarza. A jak do tego dodamy obecną ekipę rządzącą, która jest wyjątkowo spolegliwa wobec polityki Berlina, to nie mam wątpliwości, że oddolne naciski, protesty, które przecież widzimy w całej Europie: w Niemczech, w Holandii, we Francji, w Belgii, są potrzebne. Jeżeli prawdą jest, że Unia Europejska ma wspomagać aktywność społeczeństwa obywatelskiego, to najwyższy czas, żeby to społeczeństwo obywatelskie zademonstrowało, co naprawdę sądzi o Zielonym Ładzie.
Panie Profesorze, mimo że ZŁ to olbrzymi biznes, to gros społeczeństw traktuje go wręcz jako religię. Czy to nie wynika z faktu, że odrzuciliśmy nasze cywilizacyjne korzenie europejskie, czyli chrześcijaństwo i wartości chrześcijańskie?
– Dokładnie tak. Jeżeliby szukać najgłębszych korzeni ZŁ, to jest oczywiście zaprzeczanie czy odwracanie się od religii prawdziwej i budowanie sobie – i przez siebie – nowej religii, na miarę potrzeb tzw. współczesnego człowieka. Niestety ideologie, tzw. świeckie religie z XX w., powtarzają się na naszych oczach. Trwogę budzi to, że np. wielu ludzi – również w Kościele, głównie w zachodnich episkopatach – ulega temu przekonaniu i nie dostrzega właściwej hierarchii rzeczy. Oczywiście Kościół, w ogóle chrześcijaństwo, od początku mówił, że trzeba szanować świat naturalny, ponieważ jest to dzieło stworzone – jest to dzieło, akt stwórczy Boga. Ale Kościół mówi także, że mamy przecież ordo, czyli taką hierarchię w tym dziele stworzenia. Oznacza to, że nie ma tu równości. A taki pogląd forsują radykalni ekologiści.
Ale trzeba też powiedzieć, że ideologię tworzy się po to, aby ktoś mógł na niej robić pieniądze. I tutaj doskonałym przykładem jest np. ideologia tzw. prawa wyboru czy też tzw. aborcji. Przecież ktoś przez to osiąga krociowe zyski, to są miliardy. Podobnie jest z pornografią. Są tacy, którzy mówią, że nie można na pornografię nakładać cenzury obyczajowej. I okazuje się, że jest to bardzo dochodowy przemysł.
Są jednak tacy, którzy ślepo wierzą ideologiom. Radykalnych wyznawców religii klimatycznej również nie brakuje.
– Jest wielu pożytecznych idiotów, którzy naprawdę w to wierzą. Ofiarami tej ułudy są zwłaszcza młodzi ludzie. Na ich idealizmie cynicznie grają ci, którzy robią wielki biznes. A w przypadku ZŁ przecież mówimy o ogromnych zyskach.
Czy Zielony Ład jest elementem wojny kulturowej?
– Z pewnością tak. To jest próba stworzenia na kryzysie chrześcijaństwa, jaki niestety obserwujemy w wielu krajach, szczególnie w Europie Zachodniej, czegoś nowego, jakiejś religii czy quasi-religii, która właśnie deifikuje świat naturalny. A z drugiej strony to jest taka religia, która urąga rozumowi. Podkreślał to mocno św. Jan Paweł II, ale też obecny Papież w swoich dokumentach zwraca uwagę, że ci, którzy mówią tyle o ekologii, zaprzeczają sami sobie, kiedy promują np. zabijanie nienarodzonych ludzi, najsłabszych.
Nikt się tym jednak za bardzo nie przejmuje…
– Dzieje się tak dlatego, że ZŁ, a także inne ideologie, które na naszych oczach tak dynamicznie się rozwijają, obudowano taką medialną otoczką, kulturą popularną. Tworzy się „bohaterów”, jak Greta Thunberg, którzy pomagają wyrobić przekonanie, że jest tak, jak to przedstawiają ideolodzy, że wszyscy myślą w jeden sposób, dlatego należy się ugiąć pod naciskiem tych poglądów i je zaakceptować.
Europa stała się bardzo podatnym gruntem dla nowoczesnych, ekologicznych ideologii.
– Niestety tak. A globalni gracze przyglądają się temu wszystkiemu z boku albo może dyskretnie to finansują. Mam tu na myśli Stany Zjednoczone, Chiny czy Rosję. W tych krajach nikt nie przejmuje się „zielonymi ładami”. Dla nich liczą się konkurencyjność gospodarki i potencjał rozwojowy. A tymczasem w Europie z powodu ideologicznego szaleństwa i egoizmu takich państw jak Niemcy, które chcą budować swoją pozycję w Unii Europejskiej kosztem wszystkich innych, mamy do czynienia z sytuacją, że Unia Europejska globalnie – jako globalny gracz – po prostu traci na atrakcyjności, na potencjale rozwojowym.
Oczywiście, należy założyć, że może w końcu Europa zawróci z tej destrukcyjnej ścieżki. Ale niewykluczone, że to może być zdecydowanie za późno, że globalni gracze, np. Stany Zjednoczone i Chiny, tak wyprzedzą UE czy kraje europejskie, że właściwie będziemy już skazani na taki podrzędny status przez długie lata.
A jakich skutków cywilizacyjnych, kulturowych – czy raczej antykulturowych – możemy się spodziewać, jeśli nie odrzucimy Zielonego Ładu?
– Zielony Ład, kojarzony ekologicznie, jest doskonałą egzemplifikacją znanej prawidłowości, że kryzys wiary pociąga za sobą kryzys rozumu. Niestety, to jest konsekwencja utraty tej ożywczej siły, która zawsze stanowiła o wigorze naszej zachodnioeuropejskiej czy łacińskiej cywilizacji, czyli wiary chrześcijańskiej. I teraz na gruzach zniszczonej wiary w wielu miejscach Europy Zachodniej tworzą się różne zastępcze ideologie. Przecież na naszych oczach tworzy się nowy katalog tzw. praw człowieka. Kompletnym absurdem wydaje się forsowanie jako prawa człowieka możliwości zabijania osób niewinnych, nienarodzonych, najsłabszych. Mamy do czynienia z erupcją różnych szaleńczych ideologii urągających zdrowemu rozsądkowi. A to wszystko bierze się z utraty naczelnych zasad, które płynęły z wiary.