• Piątek, 13 marca 2026

    imieniny: Krystyny, Bożeny, Rodryga

Maduro prezydentem Wenezueli

Poniedziałek, 15 kwietnia 2013 (14:09)

Kandydat rządzącej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli Nicolas Maduro niewielką różnicą głosów wygrał niedzielne wybory prezydenckie w tym kraju. Jego rywal Henrique Capriles Radonski żąda ponownego przeliczenia głosów.

Według Państwowej Komisji Wyborczej (CNE) 50-letni Maduro zdobył 50,66 proc. głosów, a 40-letni Capriles Radonski, centrysta, uzyskał 49,07 procent.

Według analityków, tak mała przewaga jest katastrofą dla Maduro. Javier Corrales, politolog z Amherst College w Massachusetts, ocenił, że w tych wyborach „oficjalny zwycięzca wydaje się największym przegranym”. – Opozycja, która oficjalnie przegrała, z wyborów wyszła silniejsza niż przed sześcioma miesiącami – podkreślił.

Maduro, który od 2006 roku był szefem wenezuelskiej dyplomacji oraz jednym z najbliższych doradców zmarłego niedawno prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza, w swoim przemówieniu apelował o spokój.

Tymczasem Capriles Radonski ogłosił, że nie uznaje wyników głosowania. Domaga się ponownego przeliczenia wszystkich głosów.

– Mamy inne wyniki – podkreślił kandydat opozycji, zwracając się do swoich zwolenników. Twierdzi, że podczas głosowania doszło do ponad 3 tys. incydentów.

– Tym, który dzisiaj został pokonany, jest pan i pana rząd – powiedział Capriles Radonski, zwracając się do Maduro.

Zaznaczył, że nie uzna rezultatów, dopóki nie zostanie przeliczony każdy głos oddany przez Wenezuelczyków. Capriles Radonski podkreślił, że „walka jeszcze się nie skończyła”.

Maduro w przemówieniu po ogłoszeniu zwycięstwa zgodził się na przeprowadzenie audytu wyborów, czego domaga się opozycja. – Zwracam się do Państwowej Komisji Wyborczej z oficjalną prośbą o przeprowadzenie audytu – powiedział.

Stwierdził też, że przed ogłoszeniem wyników przez 15 minut rozmawiał przez telefon z opozycyjnym rywalem. Capriles Radonski miał mu zaproponować „pakt”, który Maduro odrzucił.

Tymczasem Capriles Radonski zdementował te informacje. – Nie zawieram paktów z kłamstwem czy korupcją – dodał.

Na ulicach zwolennicy opozycyjnego polityka okazywali niezadowolenie z wyniku wyborów, uderzając w garnki i patelnie. W sztabie wyborczym Caprilesa Radonskiego wiele osób ze łzami w oczach i z niedowierzaniem przyjęło wiadomość o porażce swojego kandydata.

Z kolei zwolennicy Maduro świętowali jego wygraną na ulicach Caracas i innych miast kraju. Niebo nad stolicą rozjaśniły fajerwerki, zabrzmiały klaksony aut.

Maduro nie ogłosił swojego zwycięstwa z balkonu pałacu Miraflores, jak miał to w zwyczaju Chavez. Przemówienie wygłosił na podwyższeniu pod pałacem.

Dowódca sił zbrojonych Wilmer Barrientos zaapelował do wojska, by przyjęło wyniki wyborów.

Frekwencja we wczorajszym głosowaniu wyniosła 78,7 procent. Zaprzysiężenie nowego prezydenta zaplanowano na najbliższy piątek.

IK, PAP