Ewangelia i rozważanie
Niedziela, 28 kwietnia 2024 (08:22)Jezus powiedział do swoich uczniów: „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.
Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”. (J 15,1-8)
Rozważanie:
„Panie! czymże ja jestem przed Twoim obliczem? – Prochem i niczem; Ale gdym Tobie moję nicość wyspowiadał, Ja, proch, będę z Panem gadał” – modlił się ks. Piotr w scenie V „Dziadów” cz. III Adama Mickiewicza. To jest paradoks, który niezmiennie zadziwia, porusza.
Owa bliskość, jedność jest zbudowana jednak nie na jakichkolwiek ludzkich kompetencjach, ale na naszym wszczepieniu w życiodajny, Boski krwiobieg. Momentem kluczowym w historii dziejów były przyjęcie przez Syna Bożego ludzkiej natury, Jego chwalebna męka, śmierć i zmartwychwstanie; wydarzeniem zasadniczym w życiu chrześcijanina jest sakrament chrztu świętego. W nim się dokonuje to, o czym dziś mówi Jezus. Trudno sobie nawet wyobrazić konsekwencje porzucenia, podeptania takiego wybrania, choć wiemy, że wielu się na to decyduje. Bóg, szanując ludzką wolność, dopuszcza odejścia, pogardę, choć zawsze jest to dołożenie cierpienia do ciężaru Chrystusowego krzyża.
Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga – wezwanymi do tego, aby każdego dnia Go szukać, stawać się z Nim jedno: w myśleniu, działaniu, pragnieniach, umieraniu dla siebie. To jest prawdziwy Kościół. Pokorny miłością i służbą – na wzór swojego Założyciela, potężny Jego mocą.
Ewangelia piątej niedzieli wielkanocnej niesie też ważne ostrzeżenie: przed życiem pasożytniczym, jałowym, bezowocnym. Nie wystarczy tylko być. Sama pobieżna identyfikacja z Chrystusem („wierzący-niepraktykujący”, „praktykujący-niewierzący”), bierność czy fakt dopuszczenia możliwości istnienia „siły wyższej” – jak często dziś mówią ludzie – to za mało. Chodzi jeszcze o jakość naszej wiary, obecności w Kościele, o gotowość do tego, by stać się w pełni uczniem.
Ks. Paweł Siedlanowski