• Niedziela, 26 kwietnia 2026

    imieniny: Marzeny, Klaudiusza

Ewangelia i rozważanie

Niedziela Dobrego Pasterza

Niedziela, 21 kwietnia 2024 (08:19)

Jezus powiedział: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; najemnik ucieka, dlatego że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach.

Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.

Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca” (J 10,11-18).

Rozważanie:

Czwarta Niedziela Wielkanocna tradycyjnie nazywana jest Niedzielą Dobrego Pasterza. Uświadamiamy sobie po raz kolejny prawdę, że Jezus prowadzi swój Kościół, jest w nim nieustannie, „po wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Nie przyszedł na świat po to, by świat potępić, lecz by go uratować. „Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił” – tłumaczył cierpliwie swoim apostołom (J 6,39). Zwyczajowo tego dnia w Kościele modlimy się o powołania do kapłaństwa – prosimy o dobrych pasterzy, wedle miary Serca Jezusowego, którzy poprowadzą Kościół dalej; prosimy
za tych, którzy w nim już służą wiernym, by miarą ich działania była świętość, by nie stracili sensu swojej misji
w laicyzującym się świecie.

Przesłanie dzisiejszej Ewangelii wykracza jednak poza powyższą interpretację. Jezus przypomina, że wiara to relacja. Jest tym, co się w nas dokona „po wołaniu”. Warunkiem pierwszym, zasadniczym jest Boże wołanie usłyszeć. Nie w masie, ogólności przekazu „do wszystkich
i do nikogo”, ale w głębi własnego serca – usłyszeć słowo (tak jak to miało miejsce w dniu Pięćdziesiątnicy)
w „swoim własnym języku”. Nie chodzi o problem lingwistyczny. Rzecz w tym, by zaproszenie Jezusa odebrać w sposób bliski, tak jak głos Zmartwychwstałego usłyszała Maria Magdalena o poranku, jak rozmawiał z Nim Piotr, gdy trzykrotnie padło pytanie o miłość.

Relacja z Chrystusem Pasterzem, wzajemne wsłuchiwanie się w siebie to fundament wiary. Nie wystarczy jednorazowy akt, deklaracja, choćby dokonana w sposób jak najbardziej uroczysty. Jesteśmy „ludźmi w drodze”. Szukającymi, błądzącymi, gubiącymi Jego głos. Ważne,
by wracać, by w otaczającym nas wielogłosie bezbłędnie zidentyfikować głos Jezusa. I za Nim konsekwentnie podążać.

Ks. Paweł Siedlanowski