• Środa, 21 sierpnia 2019

    imieniny: Piusa, Joanny, Kazimiery

Kownacki: To perfidna cenzura stosowana wybiórczo

Wtorek, 3 lipca 2012 (14:54)

Z adwokatem Bartoszem Kownackim rozmawia Agnieszka Niewęgłowska

Jak Pan ocenia sprawę portalu Antykomor.pl i mający rozpocząć się jeszcze w lipcu w tej sprawie proces?

- Tą sprawę odbieram jako zamach na wolność słowa. Jest to perfidna cenzura stosowana wybiórczo wobec niektórych tylko osób. Były przecież o wiele gorsze zdjęcia czy gry dotyczące ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i te portale nie zostały pociągnięte do żadnej odpowiedzialności. Skoro wtedy przyjęto pewną konwencję i nikt z tego nie wyciągał konsekwencji to portal Antykomor.pl był tylko tego kontynuacją. Autor portalu mógł pomyśleć, że taki sposób działania jest możliwy w Polsce i tym samym nie łamie przepisów prawa.

Robertowi F. postawiono m.in. zarzuty, że zamieścił na stronie gry, w których można strzelać do Bronisława Komorowskiego.

- Są przecież takie same gry dotyczące m.in. Sarkozego, Obamy, Merkel czy nawet Putina i nikt tych ludzi nie ściga. Wiadomo, że to nie są profesjonalne gry, w których się strzela i morduje ludzi, tylko ma to konwencję żartu. Obywatele mają prawo do krytyki polityka i do żartowania z niego. Nikt w świecie zachodnim nie wyciąga z tego konsekwencji. Co więcej nawet w Rosji, gdzie standardy demokratycznie są dużo niższe, nikt nie ściga tych ludzi.

Jak Pan ocenia wkroczenie ABW do mieszkania tego młodego człowieka?

-To było całkowite przekroczenie uprawnień. Ze względu na charakter przestępstw, które ujawniono, zakres działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w żaden sposób się nie kwalifikuje. Z ustawy ABW wynika, że ma chronić interes i bezpieczeństwo państwa w kluczowych sprawach np. najpoważniejszych przestępstw czy bezpieczeństwa ekonomicznego. Natomiast nie zajmuje się sprawami znieważenia kogoś. To są sprawy, które powinna prowadzić policja. Moim zdaniem w tej sprawie można było obejść się, bez przeszukania mieszkania tylko zwrócić się z żądaniem wydania rzeczy.

Ale Robertowi F. postawiono także zarzuty fałszowania dokumentów i posługiwanie się cudzym dowodem osobistym.

- To jest wynikiem szukania haków. Nigdy nie doszłoby do ujawnienia tych przestępstw gdyby prokuratorzy nie weszli do mieszkania i go nie przeszukali. Oni poszukiwali materiałów różnego rodzaju, nie tylko dotyczących znieważenia prezydenta Komorowskiego. Prawdopodobniej od początku prokuratura miała świadomość słabości zarzutów, dotyczących znieważenia pana prezydenta i szukała jakiejkolwiek podstawy, aby w przyszłości odnieść sukces w sądzie. W myśl zasady: „dajcie mi człowieka, a ja znajdę paragraf”.

AN