Szkoła powinna uczyć patriotyzmu
Sobota, 13 kwietnia 2013 (18:50)Rozmowa z Jerzym Bukowskim, przewodniczącym Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych
Co skłoniło POKiN do poparcia sugestii wysuniętej przez posłankę PiS Dorotę Arciszewską-Mielewczyk i Marcina Horałę z Fundacji Republikańskiej dotyczącej wprowadzenia obowiązku rozpoczynania każdego nowego tygodnia nauki w szkołach od odśpiewania hymnu narodowego?
– Tak jak dziecko musi wiedzieć, że dwa plus dwa jest cztery, tak samo obowiązkiem szkoły jest również nauczyć młodych Polaków i Polki szacunku dla godła narodowego, hymnu i flagi. Podczas uroczystości patriotycznych, kiedy noszone są sztandary, w tym honorowy Wojska Polskiego i kombatanckie, część ludzi nawet nie raczy wstać i ściągnąć nakryć z głowy. Nie wiedzą, jak się zachować. W tej samej kategorii widzę sprawę hymnu. Dlatego zdecydowanie popieramy ten pomysł pani poseł i Fundacji Republikańskiej. Również prosimy Ministerstwo Edukacji Narodowej, aby zostały podjęte kroki w tym kierunku. Wiem, że w innych szkołach śpiewanie hymnu odbywa się bez odgórnego nakazu, zwłaszcza w prywatnych. Ale to niewielki procent placówek edukacyjnych.
Są przecież lekcje muzyki. Tam powinny takie rzeczy być nauczane. Tak jak powinno się uczyć dzieci i młodzież pewnych innych utworów, które wyznaczają nasz sztandar religijno-kulturowy, m.in. „Boże coś Polskę”, pieśni legionowych. Natomiast hymn jest podstawą edukacji w szkole.
Ludzie nie lubią, gdy coś im się narzuca…
– Szkoła to nie zabawa. To też jest pewne przymuszanie. To tak jakby rodzice powiedzieli, że nie życzą sobie, żeby uczono ich dzieci matematyki. A szkoła temu służy. Natomiast cały kunszt wychowawczo-edukacyjny polega na tym, żeby w taki sposób uczyć zarówno innych przedmiotów, jak i hymnu, żeby dziecko to przyjęło. Dzieci w podstawówce o wiele lepiej to zaaprobują niż potem w gimnazjum czy w liceum.
Posłanka Arciszewska-Mielewczyk i pan Horała uważają, że powinniśmy wzorować się w tej kwestii na takich krajach jak Stany Zjednoczone, gdzie powszechne jest rozpoczynanie lekcji w szkołach od przysięgi na wierność fladze i republice…
– W Ameryce nikt nie ma nic przeciwko temu, żeby śpiewać hymn czy żeby wciągać uroczyście flagę na maszt przy szkole. Jest to coś tak naturalnego, jak fakt, że Amerykanie mają flagi w ogródkach. To społeczeństwo, o którym mówi się, że jest mało patriotyczne, nowoczesne, zdemoralizowane. Tymczasem okazuje się, że oni znakomicie potrafią do tego młodych ludzi przyciągać. Musimy czerpać te dobre wzory.
Czyli Zachód przewyższa nas pod względem wychowania w duchu patriotyzmu?
– Zdecydowanie. W Anglii dzieci chodzą w mundurkach. Dla małego dziecka taki ubiór jest pewnym wyróżnikiem. Jest dumne z tego, że chodzi do szkoły, gdzie są takie fajne mundurki. Powinno się to umiejętnie pokazać. Nie narzucać, tylko wyjaśnić, co to jest hymn, mundurek, czym jest flaga, jaka jest jej historia. Wtedy dzieci nabierają szacunku.
Pomysł śpiewania hymnu odbierany jest przez niektóre środowiska negatywnie. Twierdzą one, że dzieci nie mają jeszcze świadomości historycznej i narodowej. Jednak, jak Pan mówi, chodzi tu o zbudowanie pewnych postaw…
– Wolałbym, żeby dziecko nauczyło się tego wszystkiego w domu. Przed wojną niewątpliwie ludzie byli lepiej wychowani patriotycznie. Zresztą po odzyskanej wolności to była naturalna duma. Dzisiaj, kiedy środowisko domowe pewnych spraw nie podejmuje, a rodzice mogą nawet tego nie wiedzieć – obowiązkiem szkoły jest tę niewiedzę uzupełnić. Należy to również do obowiązku organizacji młodzieżowych, do których należy coraz mniej dzieci. Ja np. wiele nauczyłem się w harcerstwie. Potem, będąc instruktorem harcerskim, wdrażałem swoje doświadczenie młodym. Jednak przede wszystkim powinno wychodzić to ze szkoły.
Dziękuję za rozmowę.
Maria Kuziela