• Niedziela, 26 kwietnia 2026

    imieniny: Marzeny, Klaudiusza

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Polowanie na biskupa

Środa, 10 kwietnia 2024 (00:11)

ROZMOWA / z Sebastianem Karczewskim, redaktorem naczelnym czasopisma „Non Possumus. Imperatyw”

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko ordynariuszowi tarnowskiemu ks. bp. Andrzejowi Jeżowi pod zarzutem rzekomego niepowiadomienia w porę organów ścigania o dwóch przypadkach księży oskarżonych
o nadużycia wobec małoletnich. Rzecznik prasowy diecezji tarnowskiej w komunikacie podkreślił „z całą stanowczością”, że ksiądz biskup „dochował wszelkiej należytej staranności” w zgłoszeniu tych przypadków odpowiednim organom państwowym.
O co tak naprawdę tutaj chodzi?

– W całym przekazie medialnym na ten temat brakuje
mi informacji o tym, czy osoby, które zgłosiły biskupowi zarzuty dotyczące tych dwóch duchownych, powiadomiły
o tym również prokuraturę. Ktoś przecież musiał biskupa tarnowskiego o tym poinformować. I to właśnie na osobach, które zgłosiły do biskupa tego rodzaju sprawę, spoczywał obowiązek zawiadomienia prokuratury.
Czy te osoby to uczyniły?

Skoro wypełniły ten obowiązek, to nie ma żadnych podstaw do formułowania zarzutów wobec biskupa,
gdyż art. 240 § 2 wyraźnie stwierdza, że nie popełnia przestępstwa ten, „kto zaniechał zawiadomienia”, mając dostateczną podstawę do przypuszczenia, że organ powołany do ścigania przestępstw wie o „dokonanym czynie zabronionym”. Jeśli osoby te nie wypełniły tego obowiązku, to prokuratura powinna postawić tym osobom zarzuty, zgodnie z art. 240 § 1, który stanowi, że „kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego” i „nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Okazuje się, że śledztwo wobec jednego
z tych księży umorzono ze względu na przedawnienie czynów, a wobec drugiego zawieszono postępowanie ze względu
na stan zdrowia. Tymczasem sprawę wykorzystuje się, aby uderzyć w biskupa. Czy to ma wymiar jakiegoś zastraszania Kościoła w Polsce?

– Paradoks pierwszej sytuacji polega na tym, że zarzuca się biskupowi tarnowskiemu niepowiadomienie prokuratury o sprawie, którą ta sama prokuratura badała i umorzyła kilkanaście lat wcześniej. W przypadku drugiej
z oświadczenia rzecznika prasowego diecezji tarnowskiej wynika, że biskup zgłosił organom ścigania wiadomość, którą uznał za „wiarygodną” 16 grudnia 2021 roku.
Co takiego się wydarzyło, że prokuratura przypomniała sobie o sprawie po upływie 2,5 roku, sugerując coś zupełnie innego?

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

SJ, „Nasz Dziennik”